RPA 2010. Słowenia - Anglia 0:1. Anglicy w 1/8 finału, Słowenii 5 sekund radości...

Anglicy po bramce Jermaine'a Defoe pokonali 1:0 Słowenię i zapewnili sobie awans do 1/8 finału. Słoweńcy odpadają, bo bramkę w doliczonym czasie gry dla USA w meczu z Algierią strzelił Donovan.
Wszsytko o meczu Słowenia - Anglia »

Gdy sędzia zakończył gwizdkiem mecz, Słoweńcy mimo porażki byli jeszcze w 1/8 finału, bo w meczu USA - Algieria cały czas utrzymywał się remis 0:0. Dosłownie 5-7 sekund później, w 92. minucie bramkę dla USA w meczu z Algierią zdobył London Donovan i wyrzucił Słowenię z turnieju, a Anglików zepchnął na drugie miejsce w grupie.

W meczowym składzie trener Fabio Capello dokonał trzech zmian - do jedenastki wrócił James Millner, w ataku Emila Heskey'a zastąpił Jermaine Defoe, a na środku obrony szansę dostał Upson. Już od pierwszych minut było widać, że są to zmiany trafione. Millner robił dużo "wiatru" na skrzydłach, kręcił obrońcami Słowenii jak chciał i tylko swoich napastników mógł winić za to, że bramka padła dopiero w 23 minucie.

Barry dograł piłke na prawe skrzydło, Millner precyzyjnie dośrodkował na piąty metr, a do piłki dopadł Defoe, dołożył tylko nogę i pokonał Handanovicia.

Trzy minuty później Anglicy mogli prowadzić już 2:0, ale fantastyczną okazję zmarnował Frank Lampard. Strzał pomocnika Chelsea przeleciał wysoko nad poprzeczką słoweńskiej bramki.

Pod angielską bramką gorąco zrobiło się w 42 minucie. Z rzutu wolnego uderzał Birsa, James wypiąstkował piłkę, ale ta poleciała ponad nim. Do piłki dopadł Ljubijankić, chciał oddać strzał, ale sędzia przerwał akcję.

Tuż po zmianie stron Anglicy znów mieli wyśmienitą okazję. Strzelał Rooney, ale fantastycznie obronił Handanović. Napastnik Manchesteru United co i rusz atakował bramkę Słowenii, ale za każdym razem czegoś brakowało. W 58. minucie Rooney dostał doskonałe prostopadłe podanie od Lamparda, wyszedł sam na sam z Handanoviciem, strzelił obok bramkarza, ale piłka trafiła tylko w słupek. W 72. minucie Capello zmienił niemogącego się przełamać Rooney'a, w jego miejsce wszedł Joe Cole.

Anglicy kontrolowali mecz w drugiej połowie. Nie pozwalali Słoweńcom na groźne ataki, sami często zagrażali Handanoviciovi, ale słoweński bramkarz bronił jak natchniony.

W ostatnich minutach Słoweńcy rzucili się do ostatniej szarży, zaatakowali odważniej, ale przebić się przez angielski mur nie byli w stanie. Anglicy w końcówce grali mądrze, długo utrzymywali się przy piłce, grali na czas.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola