MŚ 2010. David James: Nie kieruje nami strach

Bramkarz reprezentacji Anglii David James zaprzecza sugestii trenera Fabia Capello, który twierdzi, że angielscy piłkarze byli wystraszeni podczas piątkowego meczu z Algierią. - To była bardziej frustracja niż strach - powiedział golkiper, który wrócił do bramki kadry po 14-miesięcznej przerwie i zachował w tym spotkaniu czyste konto.
Wszystko o Davidzie Jamesie znajdziesz na Sport.pl »

- Przeważnie grasz mecze przeciwko zespołowi, który chce wygrać. Bardzo ciężko jest jednak grać z taką drużyną, która wyłącznie nie chce przegrać - powiedział James, który dodał, że jego koledzy przez cały mecz starali się rozmontować obronę rywali, ci jednak zrobili co do nich należało. - To było bardzo frustrujące - dodał.

Capello z kolei, zapytany po meczu o powody tak słabej postawy Anglików, odpowiedział, że powrócił "element strachu". - Naprawdę tak powiedział? - odparł James, który sugeruje, że bardziej chodziło o frustrację niż o lęk.

Bramkarz dodaje także, że jego drużyna jest wystarczająco mocna, by odbudować się i wygrać środowe spotkanie ze Słowenią. - Nie mam, co do tego żadnych wątpliwości. Realia są takie, że jeśli odniesiemy przekonujące zwycięstwo, to skończymy na czele grupy. Gdy zremisujemy dwa i wygramy jeden, to wygramy grupę, tak samo jakbyśmy zwyciężyli w trzech meczach - powiedział James.

- To było w końcu naszym celem, a ja bezgranicznie ufam naszej drużynie - zakończył bramkarz.

O bezbramkowym remisie z Algierią - czytaj na Sport.pl »