MŚ 2010. Australia i Ghana dzielą się punktami, czerwień dla Kewella

Australijczykom nie udało się podnieść po porażce z Niemcami. Piłkarze Pima Verbeeka tylko zremisowali z Ghaną 1-1. Wszystkie bramki padały w pierwszej połowie. Decydującym momentem meczu była czerwona kartka dla Harrego Kewella.
Tak relacjonowaliśmy na żywo mecz Australia - Ghana »

Dla Australijczyków, po bolesnej przegranej w pierwszej rundzie z Niemcami, spotkanie z Ghaną miało być meczem ostatniej szansy. Atmosfera w drużynie nie była najlepsza, dodatkowo swoje odejście po mistrzostwach świata w RPA zapowiedział trener Pim Verbeek. Reprezentacja Ghany po wygranej z Serbią miała na koncie trzy punkty i wielkie nadzieje na awans do jednej ósmej finału.

Dla piłkarzy Pima Verbeeka mecz zaczął się wspaniale. W 11. minucie z rzutu wolnego nad murem uderzył Marco Bresciano. Kingston wypuścił z rąk stosunkowo łatwą piłkę, do której dopadł Brett Holman i pewnym strzałem pokonał bramkarza Ghany.

Pech Kewella

O dalszym obrazie spotkania zadecydowała 24. minuta. Po ładnej akcji Andre Ayewa piłkę w polu karnym przechwycił niepilnowany Mensah. Ghańczyk uderzył w kierunku bramki Schwarzera, ale na drodze stanął mu Harry Kewell. Sędzia nie miał wątpliwości - czerwona kartka i rzut karny dla Ghany, który na bramkę zamienił, podobnie jak w meczu z Serbią Asamoah Gyan.

Od tej pory Afrykanie mogli grać swobodniej. Przed zakończeniem pierwszej połowy, Ghańczyków na prowadzenie mogli wyprowadzić Asamoah i Boateng, ale Schwarzer pewnie bronił. Australijczycy próbowali szybko zareagować, ale ich potencjał ofensywny drastycznie spadł. Do przerwy na tablicy widniał wynik 1:1.

Na początku drugiej połowy Schwarzera próbował pokonać Asamoah Gyan, ale bramkarz Australijczyków spisał się świetnie. Mimo liczebnej przewagi Ghańczycy nie potrafili stworzyć sobie zbyt wielu dogodnych okazji. Australijczycy grali ostrożnie i ambitnie, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Prawdziwa walka miała jednak dopiero nadejść. Piłkarze w żółtych strojach poczuli nóż na gardle i musieli zacząć atakować.

Walka na śmierć i życie

W 67. minucie doskonałą szansę zmarnowali piłkarza Verbeeka. Chipperfield wygrał pojedynek główkowy z ghańskimi obrońcami, ale z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki Kingstona. Cztery minuty później próbował odpowiedzieć Gyan, ale z szesnastu metrów nie trafił w bramkę.

Australijczycy najbardziej mogą żałować sytuacji z 72. minuty, kiedy dwukrotnie mogli pokonać Kingstona. Najpierw sytuację sam na sam przegrał Wilkshire, ale piłka trafiła jeszcze do Keneddy'ego, który miał przed sobą pustą bramkę, ale nieczysto trafił w piłkę, którą z linii bramkowej wybili obrońcy.

W ostatnich minutach meczu, mimo osłabienia to Australijczycy przeważali. Graczom Verbeeka nie udało się jednak sforsować afrykańskiej defensywy. Mecz zakończył się niekorzystnym dla Australijczyków podziałem punktów.

Ghana z czterema punktami na koncie prowadzi w Grupie D. Australijczycy w ostatniej kolejce zmierzą się z Serbią. Afrykanie o awans walczyć będą z Niemcami.



Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola