MŚ 2010. Nie taki Niemiec straszny

Niemcy - Serbia 0:1! Serbowie zagrali twardo, odważnie i pokazali, że jak się Niemców przyciśnie, to mogą się pogubić. Klose wyleciał z boiska z czerwoną kartką, Podolski nie strzelił karnego
Po efektownym 4:1 z Australią o drużynie Joachima Loewa zaczęto mówić jako o jednym z głównych faworytów do złota. Niemcy zagrali w pierwszym meczu ofensywnie, ładnie i nastrzelali dużo bramek, co na tym mundialu nie zdarza się często.

Już pierwsze minuty meczu z Serbami pokazały jednak, że tym razem łatwo Niemcom nie będzie. Drużyna Radomira Anticia, pokonana w pierwszej kolejce przez Ghanę, wyszła na boisko nastawiona na bardzo twardą walkę. Jovanović, Stanković, Zigić i serbscy obrońcy nie rozstępowali się przed Niemcami jak Australijczycy, tylko zabierali rywalom piłkę i sami wściekle atakowali.

Niemcy na twardą grę odpowiedzieli tym samym, tyle że z mniejszym wdziękiem - od razu dostali kilka żółtych kartek. Kluczowa była 36. minuta, gdy Klose w zupełnie niegroźnej sytuacji sfaulował w środku boiska Stankovicia. Dostał drugą żółtą kartkę, w efekcie czerwoną, i wyleciał z boiska. 120 sekund później Serbowie zdobyli bramkę - świetnie z prawej strony dośrodkował najlepszy na boisku Krasić, głową na czwarty metr zgrał piłkę wysoki Zigić, a Jovanović wykończył akcję strzałem z półobrotu. Obrońcy niemieccy i bramkarz Neuer zaspali tak bardzo, że pomocnik Standardu Liege miał jeszcze czas pożonglować piłką przed uderzeniem.

Niemcy, choć grali w dziesiątkę, do końca meczu atakowali i mieli nawet optyczną przewagę. Fatalnie pudłował jednak Podolski, który w 59. minucie nie strzelił karnego podyktowanego po ręce Vidicia. Przewinienie było kuriozalne - obrońca Manchesteru United podbił piłkę prawą dłonią w wyskoku niczym baletnica, choć nikogo nie było za jego plecami. Zachował się skrajnie głupio, ale bez konsekwencji, bo Podolski strzelił źle i bramkarz Stojković spokojnie odbił piłkę.

Serbowie cały czas groźnie kontratakowali - Zigić strzelił w poprzeczkę, Jovanović w słupek, a w końcówce mogli spokojnie zdobyć dwie bramki. U Niemców też okazji było mnóstwo, ale niecelnie strzelali m.in. Schweinsteiger, Khedira (poprzeczka) i znów Podolski, który sam zmarnował z siedem sytuacji. Trener Joachim Loew wpuścił na boisko Cacau, Marina i Gomeza, ale od twardo grających Serbów odbijali się wszyscy Niemcy, bez wyjątków. W całym meczu padło aż 25 strzałów na bramkę, 15 oddali Niemcy. Goli więcej już jednak nie było.

Dla Serbów to pierwsze zwycięstwo na MŚ od 1998 r. Na mundialu we Francji, jeszcze jako Jugosławia z Dejanem Stojkoviciem i Sinisą Mihajloviciem, pokonali Iran, USA i zremisowali 2:2 z Niemcami. W 1/8 finału przegrali z Holandią. W Korei Japonii w 2002 r. nie grali, w 2006 r. przegrali wszystkie mecze.

Dla Niemców mundial zaczął się gorzej niż cztery lata temu. Wtedy z grupy wyszli niedraśnięci, a pierwszą porażkę ponieśli dopiero w półfinale z Włochami.

Teraz mocno skomplikowali sobie sytuację w grupie D. W sobotę Ghana zmierzy się z Australią i jeśli wygra, będzie miała na koncie sześć punktów oraz niemal pewny awans. Serbowie mają trzy oczka, ale w ostatniej kolejce zagrają z najsłabszą Australią. Niemcy, żeby myśleć o 1/8 finału, będą musieli 23 czerwca pokonać Ghanę, najlepiej wysoko.