MŚ 2010. Długa podróż szalonego kibica. Pokonał ponad 28 tysięcy km!

Pewien fan reprezentacji Anglii musiał odbyć wyjątkowo długą podróż by dotrzeć na mistrzostwa świata, które odbywają się w Republice Południowej Afryki. Dave Barrett, Anglik, który mieszka w Nowej Zelandii, miał polecieć prosto do Johannesburga w RPA. Ostatecznie podróż okazała się o wiele trudniejsza.
Na lotnisku w Nowej Zelandii Barrett usłyszał, że nie może wsiąść do samolotu bez ani jednej pustej kartki w paszporcie. Kibic udał się do ambasady, gdzie usłyszał, że wyrobienie nowego dokumentu potrwa cztery tygodnie. - Wtedy musiałem podjąć decyzję. Mogłem polecieć na wakacje do Hongkongu albo do Londynu, by dostać nowy paszport od ręki i stamtąd polecieć na mundial. Wybrałem Londyn - opowiada Barrett.

W sobotę wieczorem (5 czerwca) Anglik wyleciał z Nowej Zelandii na Wyspy Brytyjskie. Gdy wylądował w Londynie musiał udać się do Peterborough, bo tam znajduje się główna siedziba ds. paszportów. Uparty fan przez trzy godziny czekał w kolejce, ale wreszcie otrzymał nowy dokument.

Barrett wrócił do Londynu i kupił lot do Johannesburga. - Dotarłem do RPA we wtorek i byłem niesamowicie szczęśliwy - cieszył się kibic. - To była długa i kosztowna podróż. Bilet kosztował mnie 3,5 tysiąca dolarów, ale nie mogłem zrobić nic innego. Nie miałem wyboru - wyjaśnia.

Przed Anglikiem jeszcze jedna wycieczka - do Rustenburga, gdzie w sobotę o 20.30 reprezentacja Anglii podejmie Stany Zjednoczone. By dotrzeć na to spotkanie Barrett pokonał 28 tysięcy 160 kilometrów.

Wiecznie nienasycony Cristiano Ronaldo »