MŚ 2010. FIFA sprzedaje bilety w supermarkecie

Wejściówki na mecze mundialu sprzedają się tak źle, że przestraszona widmem pustych stadionów FIFA rzuciła pół miliona biletów do supermarketów, banków i sklepów w RPA.
- W takiej kolejce ostatni raz stałem, żeby zagłosować na Mandelę - mówił w czwartek reporterom Reutersa mężczyzna w Soweto. Nie chciał podać nazwiska, bo żeby kupić bilet, wyrwał się ukradkiem z pracy. W wielu sklepach pierwszego dnia sprzedaży rozgrywały się dantejskie sceny. W Kapsztadzie 64-letni mężczyzna zmarł na atak serca.

Otwarta sprzedaż pół miliona wejściówek to precedens w najnowszej historii MŚ. Do tej pory bilety dystrybuowano przez skomplikowany system internetowej przedsprzedaży. Chętnych było tak dużo, że o ostatecznym podziale biletów decydowało losowanie. Tak było m.in. na mundialu w Niemczech w 2006 r.

FIFA tym razem ratuje się masową sprzedażą w kraju gospodarza, bo na niespełna dwa miesiące przed pierwszym meczem w internecie nikt nie chciał kupić ogromnej części biletów. Kompletu nie ma nawet na takie hity jak Brazylia - Portugalia.

Organizatorom w oczy zaczęło zaglądać widmo marketingowej klęski. Zawiedli przede wszystkim fani z Europy - nabyli dotąd jedynie ok. 150 tys. wejściówek, a spodziewano się ponad 450 tys. Niemców w RPA ma być ledwie 32 tys., a 67 tys. Anglików to mniej, niż chodzi na jeden mecz Manchesteru United.

Kibice z Europy RPA po prostu się wystraszyli. Obawiają się o bezpieczeństwo (RPA ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników przestępczości) i o rzeczy bardziej przyziemne, jak np. zimno (temperatura wieczorami spadać będzie do zera).

FIFA twierdzi, że prawdziwym problemem jest kryzys ekonomiczny i kibice nie są już tak skłonni do wydawania pieniędzy. - Cieszymy się, że nasi fani mogą nabyć więcej biletów. Procedura jest prostsza. Stadiony na pewno będą pełne - zapewnia Danny Jordaan, szef komitetu organizacyjnego.

Najtańsze bilety są po 145 randów (ok. 60 zł), najdroższe - na finał - po 6582 randy (2,6 tys. zł). Sądząc po gigantycznych kolejkach, rozejdą się szybko.

Stadiony i tak mogą jednak świecić pustkami, bo wielu mieszkańców RPA, którzy dziś kupują bilety, robi to tylko po to, żeby potem je sprzedać. Chętnych może jednak nie być.

Ze szpitalami w RPA też jest - źle »