Sport.pl

El. MŚ 2018. Dlaczego Rumunia była w pierwszym koszyku? "Przez przypadek"

Wielu kibiców mogło to zaskoczyć, ale w el. MŚ 2018 Rumunia była losowana z pierwszego koszyka. Dlaczego rywale Polaków znaleźli się w doborowym towarzystwie z Niemcami, Hiszpanią czy Belgią? - Przez przypadek - tłumaczy Emanuel Rosu, rumuński dziennikarz piszący dla m.in. "World Soccer", "Guardiana" i Sport.ro. Mecz Rumunia - Polska o 20.45. Relacja na żywo w Sport.pl - to jest twój live!
Rumuni przypadkiem wykorzystali jedną z największych wad rankingu FIFA. Pamiętacie sparing Polski z Grecją? Polacy przez sam fakt rozegrania tego spotkania stracili miejsce w drugim koszyku podczas losowania trwających eliminacji, nawet zwycięstwo by niczego nie zmieniło.

Stało się tak, gdyż punkty przyznawane za zwycięstwa w sparingach są znacznie niższe niż za mecze o stawkę. A ranking wylicza się dodając punkty zdobyte we wszystkich spotkaniach dzieląc je przez liczbę rozegranych meczów. Przez to trudno poprawić swoją sytuację w rankingu FIFA poprzez sparingi; niemal zawsze jedynie przeszkadzają pod tym względem (to oczywiście nie znaczy, że nie są przydatne).

Walia wyciągnęła wnioski

Tę prawidłowość zauważyli Walijczycy. W el. MŚ 2014 mieli być losowani z piątego, przedostatniego koszyka. Zajmowali 112. miejsce w rankingu razem z Wyspami Owczymi. Ale farerski student Jakup Emil Hansen zauważył błąd w wyliczeniach FIFA i doszedł do wniosku, że to jego reprezentacja powinna być wyżej (miała 0,07 pkt więcej). Po nagłośnieniu tej sprawy Wyspy Owcze znalazły się w piątym koszyku, a Walia w ostatnim - z Andorą czy San Marino.

To był moment w którym Walia przestała grać sparingi. Od czerwca 2014 roku do listopada 2015 grała wyłącznie o punkty! To dało jej sensacyjny awans w rankingu FIFA (10. miejsce w szczytowym momencie) i lepsze losowanie w trwających eliminacjach. Dla porównania w drugim koszyku znalazły się Francja i Włochy, przez co o wyjazd do Rosji muszą rywalizować z Holandią oraz Hiszpanią.

Rumuni się nie przejmują

Andrei Vochin, doradca Razvana Burleanu (szefa rumuńskiej federacji piłkarskiej), twierdzi, że to jemu Rumuni zawdzięczają wysokie miejsce w rankingu FIFA (w pewnym momencie byli na 7. miejscu). Emanuel Rosu podpowiada jednak, by sceptycznie podejść do jego słów. - To nie była zaplanowana strategia. Federacja czekała z zaplanowaniem sparingów na nowego selekcjonera, by zobaczyć jakie ma preferencje. Ale został zatrudniony za późno. Potencjalnych rywali było niewielu, więc podjęto decyzję, by nie rozgrywać sparingów. Nikt o tym nie mówi w Rumunii - tłumaczy Rosu. Anghel Iordanescu przyszedł w październiku 2014 roku, już po trzech meczach w el. Euro 2016.

Dwa razy więcej sparingów

Między 2012 a 2015 rokiem Rumuni zagrali 11 sparingów (w tym tylko jeden od czerwca 2014 do listopada 2015. W tym samym czasie Polacy zagrali aż 23 towarzyskie mecze! Pamiętajmy jednak, że Rumuni na tak wysokie miejsce w rankingu zapracowali nie tylko tym, że nie grali sparingów, to byłoby za proste. W el. Euro 2016 nie przegrali ani jednego meczu (pięć zwycięstw i pięć remisów) i stracili tylko dwa gole.Zajęli drugie miejsce za Irlandią Północną, a przed Węgrami, Finlandią, Wyspami Owczymi i Grecją.

Teraz Rumuni wrócili do rozgrywania sparingów, przez co w rankingu FIFA są już na 34. miejscu - 19 pozycji niżej od Polski. Ale czy tę różnicę zobaczymy na boisku w piątkowy wieczór? Początek o 20.45, relacja na żywo w Sport.pl - to jest twój live!



Więcej o: