Reprezentacja Polski. Unikalność Adama Nawałki. Selekcjoner najlepszy na świecie - w nieprzegrywaniu

Adam Nawałka tuż przed trzecią rocznicą debiutu w roli selekcjonera reprezentacji Polski musi zmierzyć się z krytyką. Że nie kontroluje piłkarzy i boi się ryzyka. Tymczasem jest w światowej elicie trenerów drużyn narodowych. Ten tekst i grafika dobitnie to pokazują.
Gdy w listopadzie 2013 roku Adam Nawałka po raz pierwszy przejął reprezentację Polski, kadra była po fatalnych eliminacjach MŚ 2014, w których zdołała pokonać jedynie San Marino. Ale na byłego szkoleniowca Górnika Zabrze patrzono jak na kosmitę: kolejny trener z Ekstraklasy, który będzie bez szans w zarządzaniu piłkarzami o rosnącym statusie w Europie. Jeszcze bardziej utwierdzono się w tym przekonaniu, gdy przegrał pierwszy mecz ze Słowacją (0:2) we Wrocławiu, a potem w fatalnym stylu bezbramkowo zremisował z Irlandią w Poznaniu.

Reprezentantów Nawałka hartował w kolejnych miesiącach: stopniowo rezygnując z żelaznych reguł, zdecydowanie odcinają piłkarzy, którzy nie chcieli dać z siebie wszystkiego. Ludovic Obraniak, Eugen Polanski, Adam Mierzejewski... Ta lista nie jest długa, bo inni zawodnicy szybko zorientowali się, że nie warto do nich dołączyć.

Dlatego tej jesieni, gdy trwa dyskusja, gdzie Nawałka popełnił błąd - ze zmianami w Kazachstanie, z odpuszczeniem piłkarzom i doprowadzeniem do rozluźnienia, z wyborami personalnymi na Armenię - warto zdać sobie sprawę z kilku faktów. Selekcjoner zastał kadrę dziurawą, rozlazłą i bezmyślną, a w czwarty rok pracy wchodzi z określoną, mocną grupą zawodników, różnorodną strategią i obietnicą rozwoju.

Rezerwy

Kibiców łatwo rozpieścić. Tak było jesienią 2014 roku, gdy mijał pierwszy rok Nawałki w kadrze, po pokonaniu Niemców, remisie ze Szkotami i zwycięstwie w Gruzji wydawało się, że wszystko jest już poukładane. Tak było rok później, gdy po dramatycznym remisie w Glasgow (gol Roberta Lewandowskiego w ostatnich sekundach), zapewnieniu awansu do ME z Irlandią (2:1), dwóch imponujących wynikach w meczach towarzyskich (z Finlandią i Czechami) niektórzy wróżyli jego drużynie walkę o najwyższe cele w Euro.

Nawałka za każdym razem wiedział i mówił, że tak łatwo nie ma. - Są rezerwy - słyszymy na każdej jego konferencji i już poza kamerami. To od początku był zespół małych kroków: mecz po meczu w eliminacjach, najważniejszy jest najbliższy przeciwnik, w Euro celem nr 1 było wyjście z grupy. A potem niech się dzieje - i działo się ciekawie.

Statystyki

Selekcjoner nie kreśli fikcyjnych scenariuszy, on przygotowuje zespół do nie przegrywania - pierwszego ważnego kroku na drodze do wygrywania. Słychać głosy, że kadrze brakuje ryzyka, że częściej woli zamknąć mecz kompromisem niż szukać zwycięstwa. Jednak statystyki Nawałki imponują: od początku 2014 roku (i nie licząc rzutów karnych), żadna reprezentacja z obecnej czołowej 30 rankingu FIFA nie przegrywała rzadziej od Polaków (3). Patrząc na selekcjonerów drużyn z najlepszej 50 FIFA, którzy prowadzą drużyny narodowe przynajmniej od dwóch lat, tylko Carlos Queiroz w Iranie ma niższy procent porażek (11,76 proc.) od Nawałki (12,12 proc.). Dorobek punktowy uzyskany za czasów kadencji Nawałki (33 mecze) wystarczyłby do tego, by np. w każdym z ostatnich pięciu sezonów Bundesligi gwarantować sobie udział w Lidze Mistrzów.



Tym zaraża piłkarzy. Wcześniej sparaliżowanych wizją porażki i sprawienia zawodu kibicom, teraz pewnych tego, że przy zachowaniu odpowiedniego poziomu będą niepokonani. To nie buta, ale po prostu fakty. Reprezentacja Polski w trzech ostatnich latach przegrała tyle spotkań, ile samej jesieni 2013 roku.

Mentalność

To wszystko musi do czegoś prowadzić i Nawałka jest tego świadom. Kilka minut po odpadnięciu po rzutach karnych w ćwierćfinale Euro selekcjoner samotnie zszedł do szatni, ale na konferencji pokazał siłę, przekonywał, że to dopiero początek. - Z dużym optymizmem patrzymy w przyszłość - mówił. Pomimo zawirowań z ostatnich tygodni trudno o jeden rozsądny powód, by uważać inaczej.

Kolejne jego publiczne wystąpienie zaszokowało jeszcze bardziej. - Euro nie było szczytem naszych możliwości, to był tylko jeden z etapów rozwoju. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcemy ustabilizować naszą pozycję w gronie najlepszych reprezentacji na świecie - mówił przed rozpoczęciem eliminacji. Tyle zostało ze skłonności selekcjonera do układania zdań okrągłych i ogólnych. To była najodważniejsza deklaracja Nawałki z jego całej kadencji.

I dobrze się stało, że Nawałka nakłada coraz większą presję na drużynę, którą wcześniej starał się chronić. Skoro on równa do najlepszych selekcjonerów w historii, to piłkarze powinni myśleć o fazach finałowych międzynarodowych turniejów. A na trzecią rocznicę pierwszego meczu - dzień po spotkaniu ze Słowenią we Wrocławiu - wypada sobie życzyń kolejnych takich lat i utrzymania dotychczasowej średniej. Przy jednej porażce na rok tej drużynie i selekcjonerowi nic złego nie ma prawa się zdarzyć.