Sport.pl

El. MŚ 2018. Rumunia - Polska. Czy Krychowiak odda Zielińskiemu numer?

Niemal równo rok temu Adam Nawałka po raz pierwszy ustawił Piotra Zielińskiego obok Grzegorza Krychowiaka. Do Euro 2016 ich współpraca nie ułożyła się odpowiednio, ale w eliminacjach MŚ 2018 to dwóch podstawowych pomocników reprezentacji Polski. Na konferencji spytaliśmy piłkarzy Napoli oraz Paris Saint-Germain, co sądzą o wspólnej grze.
- O proszę, od razu widać współpracę! - zaśmiał się Grzegorz Krychowiak, gdy walczył ze swoim mikrofonem i po sekundzie siedzący obok niego Piotr Zieliński podał mu swoje sprawne urządzenie. Już odpowiadając na pytanie o grę obok młodszego kolegi w reprezentacji piłkarz PSG powiedział: - Doświadczenie, które zdobyliśmy poprzez współpracę już procentuje. Idzie to w dobrym kierunku. Piotr staje się świetnym zawodnikiem, ma ogromne umiejętności w ofensywie. To przyjemność grać z nim - dodał.

Zieliński w tym samym momencie się lekko zaczerwienił, a obecni na sali Adam Nawałka i Jakub Błaszczykowski uśmiechnęli. Pomocnik Napoli nie pozostał swojemu koledze dłużny. - Dużo się od niego uczę, bo to bardziej doświadczony zawodnik. Korzystam z jego uwag. To także świetny piłkarz - dodał.

- Z mojej perspektywy również wygląda to coraz lepiej - włączył się z rozbawieniem Błaszczykowski. - Także oceniam ich pozytywnie - śmiał się już Nawałka.

Świetna atmosfera w drużynie i chemia między piłkarzami przed tak ważnym meczem to jeden z objawów tego, o czym mówił Nawałka: powrotu kadry na właściwe tory po ostatnich zawirowaniach. Jednak nawet w kuluarach selekcjoner przyznał, że nawet jeśli w czwartek wszystko wokół reprezentacji wyglądało dobrze, to następnego dnia musi być na wyższym poziomie.

Zwłaszcza w środku pola. To stamtąd ma się brać wszystko co dobre i ważne w grze biało-czerwonych. Pod nieobecność Arkadiusza Milika jeszcze więcej będzie zależało od naturalnej kreatywności Zielińskiego: swobodzie prowadzenia piłki, przyjmowania jej od razu z wyminięciem rywala, prostych podań, które otwierają nowe możliwości.

Jednak on sam sobie nie poradzi, dlatego tak bardzo potrzebuje Krychowiaka. Piłkarza, który sam przyznaje, że tego stylu rozgrywania dopiero się uczy, by w ogóle zaistnieć w PSG. Ale za to w defensywie niezastąpionego: czy to we wślizgu, czy to w zablokowaniu opcji podania. Nie ma w kadrze drugiego pomocnika, który tak kierowałby zespołem, stanowił świetne zabezpieczenie przed obroną, ale był też pewnym w wyprowadzeniu piłki.

Nic dziwnego, że Nawałka zdecydował się te dwa różne naturalne talenty połączyć. Pierwszą próbę podjął rok temu w meczu towarzyskim z Islandią (4:2), gdy wiedział, że może szukać rozwiązanie na Euro 2016. Z różnych powodów wtedy się nie udało: Zieliński nie zdołał do siebie przekonać, Krzysztof Mączyński wydawał się bezpieczniejszą opcją. Ale już po mistrzostwach Europy diagnoza była oczywista - w atakach reprezentacji Polski potrzeba tej odrobiny ryzyka, którą piłkarz Napoli daje. Jeśli mu się uda to już w Bukareszcie, Krychowiak będzie musiał spełnić obietnicę: "oddam mu koszulkę z numerem 10". W futbolu trudno o bardziej charakterystyczne "odznaczenie" dla rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia.

W czwartek ani Krychowiak, ani Zieliński nie chcieli tego przyznać, ale ich współpraca się zmieniła, jest diametralnie inna. Kto pamięta tamten mecz z Islandią ten wie, że wtedy to pierwszy z nich nacierał do ataku, rozrzucał akcje dalekimi podaniami i szukał dryblingu. Zielińskiego Krychowiak ustawiał na boisku, ale bardziej pod siebie: tu miał zaasekurować, tam wystawić się po podanie. A w ostatnich trzech meczach sytuacja coraz bardziej się odwracała.

Nie pod względem charakterologicznym, bo to Krychowiak pozostanie liderem drugiej linii. Ale Zielińskiemu nie przeszkodziło to przejąć kontroli nad meczem po fatalnym kwadransie w Astanie, gdy Polacy stracili dwa gole, a jego kolega ze środka pola nie mógł dać z siebie więcej. Z Danią w pierwszej połowie był świetny, pomocnik Napoli dyktował tempo i widział na boisku więcej. Przyćmienie pod tymi względami samego Christiana Eriksena to nie lada wyzwanie. Z Armenią radził sobie słabiej, ale wciąż wyróżniał się na tle bardzo powoli kreującego ataki zespołu.

W Bukareszcie Krychowiak i Zieliński dostaną do pomocy tego trzeciego - najprawdopodobniej Karola Linettego - ale to najlepszy dla nich moment, by udowodnić, że żarty i komplementy z konferencji mają przełożenie na boisko. Poprowadzą reprezentację do zwycięstwa, to selekcjoner do następnego meczu w marcu z Czarnogórą będzie miał jedną kwestię w składzie rozwiązaną. I to rywale powinni się martwić.