Szalone miesiące Łukasza Teodorczyka. W Belgii dzieli ekspertów, na Ukrainie marzą o jego powrocie

- Część uważa, że to znakomity zawodnik, bo spełnia swój obowiązek i strzela dużo goli. Inni twierdzą, że po boisku porusza się niezdarnie i wcale nie stanowi wzmocnienia dla zespołu - mówią o Łukaszu Teodorczyku w Belgii. - Większa część kibiców Dynama marzy o jego powrocie - dodają na Ukrainie.
Strata miejsca w kadrze Dynama Kijów, zmiana klubu, regularne strzelanie goli w Anderlechcie, powołanie do reprezentacji Polski, kontrowersyjna konferencja prasowa przed meczem z Danią i nieudany występ przeciwko Armenii, a na koniec afera alkoholowa... Ostatnie miesiące Teodorczyka przypominają jazdę rollercoasterem. W niedzielę 25-latek zdobył jednak dziewiątą bramkę w sezonie, jego drużyna pokonała 1:0 Lokeren i jest liderem belgijskiej ekstraklasy.

Niezbyt miły "Teo"

- Teodorczyk w Belgii radzi sobie znakomicie, jednak muszę przyznać, że dawno nie mieliśmy tutaj napastnika, który aż tak dzieliłby dziennikarzy i ekspertów. Opinie na temat Polaka są skrajnie różne. Część uważa, że to znakomity zawodnik, bo spełnia swój obowiązek i strzela dużo goli. Inni twierdzą, że po boisku porusza się niezdarnie i wcale nie stanowi wzmocnienia dla zespołu. Eksperci wytykają mu częste straty czy poruszanie się w strefach, gdzie absolutnie nie ma szans na otrzymanie dobrego podania - mówi nam Guillaume Maebe dziennikarz belgijskiej gazety "Het Nieuwsblad".

I dodaje: - Nazywamy go tutaj "Niet zo toffe Teo", czyli "Niezbyt miły Teo". Ksywkę otrzymał po pierwszym wywiadzie, którego udzielił belgijskiej prasie, kiedy praktycznie nie odpowiedział na żadne pytanie. Tym dziwniejsze jest to, że koledzy z drużyny go uwielbiają. Teodorczyk miewa problemy z komunikacją, jednak zawodnicy Anderlechtu chętnie opowiadają w mediach o tym, czego mogą się od niego nauczyć. Ostatnio takiej wypowiedzi udzielił 17-letni Belg Jorn Vancamp. Trudno nam było to w uwierzyć. Wygląda jednak na to, że poza zdobywaniem bramek Polak odpowiada też za atmosferę w szatni.

- Dowodem na jego mocną pozycję w zespole może być fakt, że jego najlepszym przyjacielem jest jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy w Anderlechcie, Hiszpan Diego Capel. Ale Teodorczyk ma luz, czym mógł zdobyć sympatię. Po meczu ze Standardem ktoś z trybun rzucił w niego zapalniczką. Polak podniósł ją z murawy i udawał, że odpala papierosa. Specyficzne poczucie humoru w szatni jest pożądane - kończy.

Kibice marzą o jego powrocie

Zanim jednak Teodorczyk zaczął błyszczeć w Belgii, stracił miejsce w kadrze Dynama Kijów. 25-latek na trybunach przesiedział spotkania z Szachtarem Donieck w Superpucharze Ukrainy i dwa ligowe mecze z FK Oleksandrią i Karpatami Lwów. Polak zmuszony był do szukania nowego klubu i na początku sierpnia zdecydował się na roczne wypożyczenie do Anderlechtu.

- Na Ukrainie z uwagą śledzimy poczynania Teodorczyka w Belgii, bo pamiętamy, że to wciąż zawodnik Dynama. I trzeba przyznać, że kiedy Łukasz w Anderlechcie radzi sobie znakomicie, tak Dynamo wygląda bardzo słabo - mówi Vasyl Obaraz, dziennikarz ukraińskiego portalu Football.ua.

I dodaje: - W Kijowie Teodorczyk nie był pierwszym wyborem dla Serhija Rebrowa, który preferował grę jednym napastnikiem. Nawet kiedy z klubu odszedł Dieudonné Mbokani, Łukasz pozostawał dżokerem, bo prawie w każdym meczu występował Junior Moraes. Sytuacja Polaka pogorszyła się latem, kiedy do Dynama z Szachtara Donieck niespodziewanie przyszedł Oleksandr Gładkij. Niespodziewanie, bo to napastnik o podobnych warunkach fizycznych, który nigdy nie był maszyną do zdobywania bramek.

- Gładkij w Dynamie sobie nie radzi, jak na razie nie strzelił żadnego gola. W związku z tym Rebrow często musi odpowiadać na pytania o swoją decyzję o wymianie napastników. Jestem pewien, że większa część kibiców Dynama marzy powrocie Teodorczyka. Co prawda w Kijowie nie grał on wiele, jednak kiedy tylko dostawał szanse, to robił wszystko, by je wykorzystać. Może nie jest to napastnik tak dobrze wyszkolony technicznie jak Robert Lewandowski czy Arkadiusz Milik i nie tak szybki jak Moraes, ale ciężko pracuje dla drużyny i potrafi strzelać gole. Początek tego sezonu jest tego dowodem - kończy.

Szansę na zdobycie kolejnych bramek Teodorczyk mieć będzie już w czwartek. Wtedy Anderlecht zmierzy się na wyjeździe z Mainz w trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Europy (godz. 21:05). W niedzielę, także na wyjeździe, "Fiołki" zagrają z Club Brugge w hicie 11. kolejki ligi belgijskiej (godz. 14:30).