Reprezentacja Polski. Adam Nawałka: szef jest jeden

Nawet jeśli ostatnio wygrywała, to robiła to w bólach. Jednak bardzo niewiele wystarczyło, by o biało-czerwonych zaczęto mówić jak o klubie imprezowym, a nie o jednej z najlepszych reprezentacji w Europie. Na opanowanie kryzysu Adam Nawałka ma trzy tygodnie, przed starciem z Rumunią w Bukareszcie (11.11) postara się utrzymać w kadrze zbudowaną w ostatnich trzech latach normalność.
- To były tylko dwa drinki, ale naraziłem życie mojej żony i wielu innych osób. Jest mi wstyd i przykro - powiedział Arturo Vidal. - To dla nas istotny piłkarz, który wie, że popełnił błąd. Ale nie wystarczy to do tego, by wyrzucić go z drużyny - bronił podopiecznego selekcjoner Jorge Sampaoli.

Był środek fazy grupowej zeszłorocznego Copa America, gdy światowe media obiegły zdjęcia skasowanego Ferrari, które jeden z liderów reprezentacji Chile rozbił prowadząc pod wpływem alkoholu. Sampaoli, trener drużyny mierzącej w pierwszy, historyczny triumf w mistrzostwach Ameryki Południowej, był poddany ogromnej presji, by Vidala pozbyć się z zespołu. - Nie sądzę, by skala problemu była tak duża, jak przedstawiają ją w mediach. Tego dnia piłkarze dostali czas wolny. Przecież nie możemy ich zamykać na cały czas. Po przyjeździe na kadrę przyjmuję piłkarzy bez alkomatu. Nie kontroluję tego, ufam tej grupie - tłumaczył szkoleniowiec.

Oczywiście, że skala problemów Chile sprzed roku i tego z czym po doniesieniach "Przeglądu Sportowego" musi zmierzyć się Adam Nawałka w kolejnych tygodniach jest różna. Chociaż pojawiły się jednoznaczne zapowiedzi, że imprezowanie w trakcie ostatniego zgrupowania miejsce w kadrze stracą Artur Boruc i Łukasz Teodorczyk, to 58-letni szkoleniowiec musi postępować znacznie ostrożniej. W kolejnych trzech tygodniach przed ponownym zebraniem drużyny czeka go walka o utrzymanie w kadrze normalności.

Normalność to układ, który po przejęciu kadry Nawałka zawiązał z drużyną. Po przejęciu kadry starał się wdrażać zasady ze swoich klubów, do tego stopnia, że piłkarze przyjeżdżający z zagranicy byli zdziwieni zaostrzonym regulaminem. Po kilku miesiącach wspólnej pracy doszło do spotkania z radą drużyny i porozumienia, które trwało do dziś. W skrócie piłkarze powiedzieli Nawałce: "trenerze zaufaj nam, jesteśmy profesjonalistami".

Efektów nie trzeba wyliczać, a kadra to nie jest miejsce codziennych imprez. To dobrze rozumiejąca się grupa ludzi, którzy lubią spędzać ze sobą czas. Oczywiście, że istnieją podziały: są "fusy" (byli i obecni ekstraklasowcy), grupa kolegów z np. ligi włoskiej, Wojciech Szczęsny trzyma się z Grzegorzem Krychowiakiem, jest też trio z rocznika 1985: Łukasz Fabiański, Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski. Potrafią bawić się bez alkoholu, spędzając wieczór na rozmowach i żartach u masażystów. Tak tworzy się atmosfera, tak zbudowany został zespół, który dotarł do ćwierćfinału mistrzostw Europy.

To inna reprezentacja od tych, które znamy z przeszłości, które podobne skandale przyciągały jak magnes. Nowe pokolenie piłkarzy przyniosło inne zachowanie: luz, uśmiech, a wszystko w rytmie głośnej muzyki, przynajmniej do momentu, gdy Nawałka pośle krytyczne spojrzenie. Trener nie musi już krzyczeć, piłkarze po nim wiedzą, gdy jest niezadowolony czy zły. Trudno uwierzyć, by za grupą "profesjonalną" nie poszła część, której zarzuca się imprezowanie. Oni muszą być świadomi ryzyka utraty własnych pozycji przy tworzeniu czegoś wyjątkowego. Może Nawałka musi ich raz jeszcze na to nakierować - jednym spojrzeniem, rozmową.

Nawałka także roli selekcjonera się uczył, poznawał piłkarzy i dopasowywał sposób komunikacji z nimi, najczęściej w indywidualnych rozmowach przy kawie. Potrafił udzielić reprymendę za niesportowy tryb życia poza zgrupowaniami, rozmawiał z ich bliskimi, doradzał przy wyborze klubów. Zaufał im do tego stopnia, że na Euro za każdym razem inny z zawodników tuż przed wyjściem z szatni motywował zespół.

Między eliminacjami a Euro dał piłkarzom swobodę przy nagrywaniu reklam, korzystaniu z popularności, jeszcze na zgrupowaniu w Juracie było sporo luzu, potem dokręcił drużynie śrubę. Robił to także po mistrzostwach Europy. Jedna z pierwszoplanowych postaci reprezentacji odbyła z Nawałką taką rozmowę po wygranej z Danią (3:2), by raz jeszcze usłyszeć, kiedy jest czas na żarty, a kiedy zaczyna się meczowa koncentracja. Selekcjoner przy każdym z nielicznych wystąpień publicznych do znudzenia powtarza o "przygotowaniu mentalnym", ale podobnie jest poza zasięgiem kamer i mikrofonów.

Tę kwestię po szczęśliwej wygranej z Armenią (2:1) poruszył Robert Lewandowski. - Nie możemy pozwolić sobie na grę na 90, 95 procent - powiedział kapitan reprezentacji. A na Lewandowskim spoczywa coraz większa odpowiedzialność. Z kadry można usłyszeć, że reprezentacja "opiera się na jego mentalności". Według "Przeglądu Sportowego" napastnik Bayernu miał o tym problemie rozmawiać z selekcjonerem w środę. Następnie Nawałka spotkał się z prezesem PZPN, Zbigniewem Bońkiem i dyskutowali o atmosferze oraz zachowaniach wewnątrz drużyny.

Może Nawałka dowiedział się o drużynie czegoś nowego, ale odbieranie go jako osoby nieświadomej problemu jest sporym nieporozumieniem. Przypominają się sceny po meczu z Irlandią (2:1), który przypieczętował awans biało-czerwonych na Euro 2016: niektórzy piłkarze wybrali się na poranny trening na siłowni, inni otwarcie kontynuowali celebrowanie sukcesu. Po hotelu Nawałka przechadzał się pokazując, że nad wszystkim czuwa i panuje.

Teraz jest zmuszony do reakcji, nawet jeśli uznałby, że więcej problemów było na boisku niż w codziennym życiu kadry. Ale Nawałka zasługuje, by w ciągu następnych czterech tygodni samemu decydować jak i co trzeba zrobić: przeprowadzić rozmowy, wysłuchać liderów, poszukać rozwiązań, sprawdzić trwałość wypracowanego układu. Publiczne rozliczenie afery zaszkodzi reprezentacji: nie tylko wizerunkowo, ile od wewnątrz. Zamiast większego skupienia będą nerwy i niepewność - jakie mogą być tego efekty widać było w ostatnich 30 minutach z Armenią.

Nawałka i jego zespół nie potrzebują adwokatów, ale tego na co sobie w ostatnich dwóch latach zasłużyli: zaufania. To również skala postępu reprezentacji, że sprawa rozprężenia pojawia się po dwóch wygranych meczach i pewnej pozycji w eliminacjach, choć przed najtrudniejszym ich odcinkiem. Tym bardziej najbliższe trzy tygodnie stanowią drogę przez pole minowe: jak naprawić, by nie zepsuć tego co było. A po spotkaniu z Rumunią w Bukareszcie (11.11) i meczu towarzyskim ze Słowenią we Wrocławiu (14.11) Nawałka dostanie trzy miesiące, najdłuższą w sezonie przerwę, by zrobić coś więcej - jeśli wciąż będzie taka potrzeba.

W Chile Vidalowi idiotycznego i niebezpiecznego przewinienia nie zapomniano, ale zaufano Sampaoliemu, a reprezentacja wygrała Copa America. Na te kilka tygodni liczyło się coś więcej niż rozliczenie: drużyna. Nawałka nie ma meczów co trzy dni, napiętego terminarza i piłkarzy na miejscu, ale zainteresowanie będzie rosło. "Dobro wszystkich", mówi o reprezentacji Boniek. Może w tej chwili potrzebujemy w temacie kadry takiego przypomnienia. Także tego, że jej szef jest jeden.

Wybrano najpiękniejszą fankę Euro 2016 [DUŻE ZDJĘCIA]