Brazylia - Niemcy. Pięć powodów do optymizmu, czyli Brazylijczycy nie traćcie nadziei!

Przed wtorkowym meczem Brazylia - Niemcy fani "Canarinhos" znajdują się w ponurych nastrojach. Trudno się dziwić. Luiz Felipe Scolari nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Neymara i zawieszonego Thiago Silvy. Czy pomimo absencji dwóch kluczowych piłkarzy Brazylia ma powody do optymizmu? Oczywiście, aż pięć. Mecz Brazylia - Niemcy we wtorek o godz. 22. Relacja Zczuba i na Sport.pl.
W najważniejszym meczu turnieju Brazylia zagra bez swoich największych gwiazd. Thiago Silva już kilka lat temu wygodnie rozsiadł się w fotelu najlepszego środkowego obrońcy świata. Trwający turniej jedynie potwierdził doskonałą formę 29-latka. - Thiago Silva jest w tym momencie ważniejszy niż Neymar, więc jego nieobecność to podstawowy problem zespołu, który był do tej pory bardziej zorientowany na grę defensywną niż ofensywną. W obronie to właśnie na Silvie spoczywał największy ciężar, to on miał najwięcej zadań - powiedział w poniedziałek Jose Mourinho.

Z kolei Neymar, wyeliminowany z mundialu przez kontuzję kręgosłupa, zdobył na mundialu cztery gole i zaliczył asystę. W sumie brał udział w 5 z 10 zdobytych przez Brazylijczyków bramkach. Liczby, nawet tak wymowne, nie mówią jednak wszystkiego. Asa Barcelony zdążył już pożałować cały świat. Od Roberto Martineza, przez Davida Beckhama, aż po prezydent Brazylii Dilmę Rousseff. Nie zmienia to jednak faktu, że fani "Canarinhos" mają powody do optymizmu, nawet jeśli na kilka godzin przed meczem ciągle ocierają łzy.

1. Hymn a cappella i zbiorowa ekstaza, czyli atmosfera na trybunach

Kiedy piłkarze "Canarinhos", połączeni dłońmi ułożonymi na barkach, sposobią się do odśpiewania hymnu, pewne jest, że za chwilę nastąpi coś, co wzruszy, pobudzi i nie pozostawi obojętnym. Hymn wykonywany a cappella to wynalazek ubiegłorocznego Pucharu Konfederacji. W finałowym starciu z Hiszpanią (3:0) dał drużynie Luiza Felipe Scolariego potężny zastrzyk mentalny. Uznano więc, że na mundialu każdy mecz gospodarzy poprzedzi uczuciowe uniesienie. Kiedy cały stadion śpiewa: "(...) Brazylio, marzenie intensywne, żyjący płomień miłości i nadziei na ziemię schodzi (...)" pewnym jest, że oddech wstrzymuje cały, niemal 200-milionowy naród. A potem okrzyków i oklasków nie ma końca. Gospodarze kibicują wręcz fanatycznie, co piłkarzy wprawia w stan emocjonalnego uniesienia. Jedni płaczą, inni mobilizująco pokrzykują, ale wszyscy są gotowi umrzeć na boisku. Za wspólne marzenie Brazylii.

2. Gospodarzom pomagają ściany...

Po tym, jak w meczu Brazylia - Kolumbia (2:1) Carlos Velasco Carballo zignorował faul Camilo Zunigi na Neymarze, trudno w sposób przekonujący mówić o tym, że sędziowie mogą pomóc Brazylii. A może jeszcze łatwiej? Wszak teraz każdy, nawet najmniejszy błąd będzie postrzegany w kategoriach spisku przeciwko drużynie "Felipao". Sam Scolari niemal obsesyjnie podsyca te insynuacje, szukając wytłumaczenia dla ewentualnego niepowodzenia. Szczęśliwie FIFA nie wyznaczyła do sędziowania wtorkowego półfinału Yuichiego Nishimury, który na inaugurację uratował "Canarinhos" skórę. Mecz Brazylia - Niemcy poprowadzi 40-letni Meksykanin Marco Rodriguez. Z pewnością zrobi wszystko, aby nie narazić się gospodarzom. Jeśli nie intencjonalnie, to przynajmniej podświadomie.

3. ...tym bardziej, gdy lubią ostrą grę

W meczu Brazylia - Kolumbia chłopcy "Felipao" popełnili aż 31 przewinień. Wspomniany już Carballo pokazał im tylko dwie żółte kartki, w tym jedną Julio Cesarowi. Bastian Schweinsteiger stwierdził, że w Brazylii już od dawna nie ma... Brazylii. Bo grają ostro, zdecydowanie, czasem nawet przekraczając granice dobrego smaku. - Lubię dobrą walkę, ale niektóre faule były przesadą - mówił o postawie gospodarzy w meczu z "Los Cafeteros" "Schweini". - Mam nadzieję, że tym razem sędzia będzie równo karał przewinienia obu drużyn - dorzucił od siebie Joachim Loew. Niemcy szykują się na prawdziwą bitwę w Belo Horizonte, bo wiedzą, że Brazylia Scolariego to nie trupa cyrkowa, a banda wygłodniałych myśliwych.

4. Bez Neymara i Silvy, a jednak jakby trochę z nimi

Gospodarze nie będą przebierali w środkach, bo jak deklarują, zagrają dla Neymara i Thiago Silvy. - Bez Neymara Brazylijczycy będą jeszcze trudniejsi do pokonania niż z nim. Teraz drużyna jest bardziej zmotywowana i będzie chciała wygrać m.in. dla niego - powiedział w poniedziałek Loew. Łatwo uwierzyć w dodatkowe pokłady motywacji "Canarinhos", gdy przeczyta się laurkę, jaką "Neyowi" wystawił Dani Alves. - Wielką przyjemnością w życiu jest realizowanie naszych marzeń, gdy robimy to wspólnie z osobami, które kochamy, szanujemy, brakuje słów, żeby to opisać. Ból, jaki teraz odczuwamy, przeobrazi się w siłę, która pomoże zrealizować marzenie rozpoczęte przez ciebie. Nie moglibyśmy tego osiągnąć bez ciebie. Bez twojej pomocy, radości, energii, pokory i miłości. Z całym szacunkiem i podziwem dla reprezentacji Niemiec, czekamy na ciebie w finale, aby móc zrealizować nasze największe marzenie - napisał obrońca Barcelony.

5. Oscar może odegrać oscarową rolę

- Siłą Brazylii jest nie tylko gra oparta na umiejętnościach poszczególnych graczy, ale stworzenie zmotywowanego zespołu, który ma przed sobą jeden cel: odniesienie sukcesu jako gospodarz turnieju - powiedział przed meczem w Belo Horizonte Mourinho. Bez indywidualnych popisów Neymara Brazylia będzie bardziej kolektywna, zarówno taktycznie, jak i mentalnie. Gospodarze już nie będą musieli posyłać niemal każdej piłki do "Neya", w ostatecznym rozrachunku zależąc od jego pojedynczych kopnięć. W takiej scenerii doskonale mogą odnaleźć się Oscar i William, piłkarze Chelsea Londyn, którzy chcą wreszcie wyjść z cienia. 22-latek prawdopodobnie wróci na swoją ulubioną pozycję rozgrywającego. Ze środka pola będzie mógł wreszcie dowodzić ofensywnymi akrobacjami Brazylii. To może być oscarowa rola 43-krotnego reprezentanta "Canarinhos", który do tej pory uzbierał w kadrze aż 15 asyst.

Rozbici mentalnie, bez zębów trzonowych, a jednak z drugiej strony dodatkowo zmotywowani i opętani wręcz obsesyjną chęcią wygrania pomimo ogromu kłopotów. Wtorkowy mecz z Niemcami pokaże, ile ważą realne ubytki sportowe wobec siły mentalnego odrodzenia. Póki co Brazylia nie może tracić nadziei. W końcu ma aż pięć powodów do optymizmu.