Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2014. Dlaczego to nie był turniej Hazarda?

W 75. minucie ćwierćfinału z Argentyną (0:1) Marc Wilmots ściągnął z boiska Edena Hazarda. Największa gwiazda reprezentacji Belgii opuściła pole bitwy wówczas, gdy "Czerwone Diabły" potrzebowały wyrównującego gola. To symptomatyczne i wymowne podsumowanie mundialowych występów Hazarda. Dlaczego to nie był turniej pomocnika Chelsea Londyn?
Przez przeważającą część minionego sezonu Eden Hazard błyszczał w barwach londyńskiej Chelsea tak, jak w pierwszym roku swojej angielskiej przygody. W kluczowych meczach kampanii 2013/2014 niespodziewanie jednak obniżył loty, co natychmiast odbiło się na wynikach "The Blues". Między innymi w półfinale Ligi Mistrzów z Atletico Madryt, przegranym przez drużynę ze Stamford Bridge 1:3. Po tym meczu belgijski pomocnik skrytykował taktykę obraną przez Jose Mourinho. - Chelsea nie jest stworzona, żeby grać w piłkę, a do gry z kontry - powiedział Hazard. Na odpowiedź Portugalczyka nie trzeba było długo czekać. - On nie potrafi poświęcić się dla zespołu, to nie jest zawodnik tego typu, więc jego wypowiedź mnie nie zdziwiła. Ma inną mentalność, która nie pozwala mu z odpowiednim skutkiem grać w obronie - zripostował Mourinho.

Zachwiana pewność siebie

Od tego czasu Hazard zdążył już przeprosić za niefortunną wypowiedź, a także ... porównać się do Leo Messiego i Cristiana Ronalda. Belg stwierdził, że nie znajduje się na poziomie wymienionych zawodników, ponieważ za rzadko strzela gole. Nie wspominał o asystowaniu przy bramkach kolegów z zespołu, a także pracy w obronie. Co ciekawe, na wbicie szpilki w Hazarda zdecydował się również Marc Wilmots. Selekcjoner Belgów powiedział, że w jego drużynie grają najlepsi, więc jeśli 23-latek nie będzie w formie, nie zawaha się przed posadzeniem go na ławce rezerwowych.

Oba zdarzenia nie tylko doskonale wpisały się w utyskiwania na piłkarską jakość wychowanka Lille, ale również - a może przede wszystkim - z pewnością znacząco wpłynęły na kondycję psychiczną samego zawodnika. Przy presji, jaka towarzyszyła występom Belgów na brazylijskim turnieju, spokój mentalny lidera drużyny mógł być czynnikiem ważnym, jeśli nie kluczowym.

Hazard jest piłkarzem często dryblującym, wybierającym rozwiązania niestandardowe. Ryzykuje podaniami, strzałami z trudnych pozycji, holowaniem piłki w towarzystwie kilku przeciwników. Tylko absolutna pewność siebie i przekonanie o własnych umiejętnościach mogą sprawić, że wysiłki Hazarda przyniosą spodziewane efekty. Piłkarsko 23-latek jest przygotowany do najtrudniejszych wyzwań. Problem w tym, że w Brazylii głowa nie towarzyszyła pędzącym nogom Belga.

Być jak James

Wilmots wiedział, że w krytycznym momencie meczu z Argentyną jego największy as nie pomoże drużynie. Tak jak nie pomagał wcześniej. Mundialowy bilans Hazarda jest bardzo skromny. Dwie asysty, 75-procentowa skuteczność podań, tylko 6 odzyskanych piłek. Słabo jak na piłkarza, który miał być motorem napędowym Belgii. Paradoksalnie najlepiej wyglądał w meczach z Algierią (2:1, asysta przy golu Driesa Mertensa) i Rosją (1:0, asysta przy trafieniu Divocka Origiego). Potem było już tylko gorzej. W przedłużonym o dogrywkę spotkaniu ze Stanami Zjednoczonymi zszedł z boiska w 111. minucie, kiedy Belgia prowadziła 2:1. Wilmots wprowadził lepszego w destrukcji Nacera Chadliego, ale chodziło głównie o utrzymanie przy piłce, zwolnienie tempa rozgrywania akcji. Hazard potrafi to robić, ale w zamęcie, jaki pod koniec meczu zapanował na boisku, przepadł.

- Chcę być taki jak James Rodriguez. On ma niesamowity wpływ na grę Kolumbii - powiedział przed fazą ćwierćfinałową Hazard. Zmiana w meczu z Argentyną (0:1) to bolesne podsumowanie brazylijskich występów Hazarda. W najczęstszych kombinacjach podań wychowanek Lille uplasował się dopiero na 15. miejscu (7 zagrań wymienionych z Witselem). Co ciekawe, wykreował tylko jedną sytuację strzelecką. Często chował się za plecami rywali, a jak już pokazał się do gry, nierzadko w łatwy sposób tracił piłkę.

Wilmots nie pomógł

Inna sprawa, że w przekroju całego turnieju Hazardowi nie pomagał Wilmots. W eliminacjach brazylijskiego turnieju Belgia zachwycała futbolem pełnym fantazji, ale na mundialu "Czerwone Diabły" przybrały raczej postać brzydkiego kaczątka. "Czerwone Diabły" wybrały długie piłki i nieco prymitywne wrzutki na rosłego napastnika (bez względu na to, czy był to Origi czy Romelu Lukaku). Wilmots nie szukał nowych rozwiązań taktycznych, korekty rozpoczynając i kończąc jednocześnie na personaliach. 45-latka broni okazały dorobek jego zmienników, ale jak słusznie zauważył Michał Zachodny, w jakimś sensie naprawiał on swoje błędy w selekcji.

Bez wątpienia Eden Hazard jest wielkim piłkarzem. Nieudane mistrzostwa świata nie sprawią, że nagle będzie postrzegany w kategoriach futbolowego nieudacznika. Ba, może się okazać, że brazylijskie potknięcie 23-latka uczyni z niego lepszego zawodnika. Być może przekonamy się o tym już za dwa lata, podczas francuskiego turnieju o mistrzostwo Europy.