Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2014. Trudne życie sędziego. Howard Webb najlepszy?

Kurczy się lista sędziów, którzy podczas mundialu w Brazylii nie usłyszeli cierpkich słów krytyki. Niemiecki "Bild" pyta: "czy to znaczy, że wszystkie mecze ma sędziować Howard Webb?"
Narzekanie na sędziów podczas mistrzostw w Brazylii stało się niemalże modne. A narzekają prawie wszyscy. Czasami mają rację, a czasami rzucają obelgami bez większego powodu.

Luis Felipe Scolari, selekcjoner reprezentacji Brazylii, narzekał, że sędziowie podczas meczów jego drużyny zbyt często są niezdecydowani.

Trener Meksykanów Miguel Herrera narzekał, że wszystko (a już sędziowie w szczególności!) podczas tego mundialu było przeciwko jego drużynie.

Trener Greków Fernando Santos narzekał, bo sędziowie "stosowali podwójne standardy".

Trener Ekwadorczyków Reinaldo Rueda - bo jego piłkarz nie powinien dostać czerwonej kartki.

Trener Irańczyków Carlos Queiroz - bo sędzia nie podyktował rzutu karnego ("jak on będzie mógł zasnąć tej nocy" - zastanawiał się).

Narzekających oczywiście było więcej. Zaczęło się już od meczu otwarcia. Japończyk Yuichi Nishimura podyktował rzut karny, którego nie było. Szybko został (anty)bohaterem internetu i zewsząd można było usłyszeć, że pomógł Brazylii, a przeszkodził Chorwacji.

Najgorzej miał Nowozelandczyk Peter O'Leary, któremu po meczu Bośnia - Nigeria grożono śmiercią. Powód? Nie odgwizdał spalonego, choć powinien. Do tego po meczu ściskał się i żartował z nigeryjskim bramkarzem. Tłumaczenia, że nie było w tym nic niestosownego, nie do wszystkich trafiły.

Niemiecki "Bild" za wzór stawia Howarda Webba. Dziennik pisze, że jego praca w meczu Brazylia - Chile to najlepszy sędziowski występ na mundialu. Kiedy musiał podjąć ważną decyzję, nie bał się i - przede wszystkim - nie mylił. "Czy to znaczy, że angielski supersędzia powinien poprowadzić już wszystkie mecze?" - pyta ironicznie gazeta, choć pewnie zupełnie inne zdanie ma trener Scolari. On akurat na Webba narzekał.

Tymczasem "Bild" zastanawia się, czy problemem nie jest polityka FIFA. W piłkarskiej centrali zadecydowali, by powoływać sędziów ze wszystkich stron świata. Tylko 9 z 25 arbitrów na mundialu to Europejczycy.

A Scolari narzeka: - Nie możemy zrozumieć, jak to jest, jak ktoś może uderzyć rywala z dużą siłą i nawet nie zobaczyć kartki.