MŚ 2014. Włochy - Urugwaj. Jak zagrają Włosi? Wiele możliwych wariantów

By awansować do fazy pucharowej mistrzostw świata, Włosi muszą co najmniej zremisować we wtorkowym meczu z Urugwajem. Nastroje w Italii popsuła piątkowa porażka z Kostaryką (0:1), po której selekcjoner Cesare Prandelli może dokonać sporych zmian w składzie.
Pierwszą i najważniejszą niewiadomą jest formacja. Z Anglią Włosi zagrali w ustawieniu 4-1-4-1; w takim samym wyszli na Kostarykę, ale gdy w drugiej połowie musieli odrabiać straty, przeszli na 4-2-3-1.

Ten pierwszy, podstawowy system oraz samego Prandellego skrytykował m.in. Francesco Graziani, mistrz świata z 1982 roku. - Prandellemu wszystko się miesza, traci kontrolę nad sytuacją. Popełnia zbyt wiele błędów. Nie można wystawiać jednocześnie Daniele De Rossiego, Marco Verrattiego i Andrei Pirlo. Mam nadzieję, że to zrozumie.

Włoskie media spekulują, iż z Urugwajem Prandelli nakaże grę w ustawieniu 3-5-2, stosowanym m.in. na Euro 2012, gdzie Włosi dotarli do finału, lub 3-4-2-1. W tym pierwszym wypadku Mario Balotellego w ataku miałby wesprzeć Ciro Immobile, król strzelców Serie A. Immobile miał zastąpić "Balo" w drugiej połowie meczu z Kostaryką, ale plany Prandellego pokrzyżowała prośba Claudio Marchisio, by to właśnie jego zdjąć z boiska. Został zastąpiony przez Alessio Cerciego - a była to już trzecia zmiana.

Środek obrony miałby zostać oparty na trzech zawodnikach z mistrzowskiego Juventusu - Andrei Barzaglim, Leonardo Bonuccim oraz Giorgio Chiellinim. Po kontuzji wraca Mattia De Sciglio, wobec czego zagrałby na lewej stronie; dzięki temu na prawą flankę powróciłby Matteo Darmian, wyrzucając w ten sposób ze składu Ignazio Abate.

Uraz łydki eliminuje Daniele De Rossiego. To może pokrzyżować wcześniejsze plany Prandellemu. W niedzielnym treningu udziału nie wzięli również Marchisio i Gianluigi Buffon, ale z Urugwajem mają zagrać.

Dla linii defensywnej to, czy Włosi wyjdą w ustawieniu 3-5-2 czy 3-4-2-1 nie ma większego znaczenia. Ale ma kolosalne dla drugiej linii. W tym pierwszym wypadku środek pola mieliby stworzyć Verratti, Pirlo oraz Marchisio.

Gdyby jednak Prandelli zdecydował się na drugi wariant (testowany w eliminacjach chociażby w meczu z Czechami, wygranym 2-1), w środku prawdopodobnie wystąpiłby Pirlo wraz Verrattim, a przed nimi - i za osamotnionym Balotellim - znaleźliby się Antonio Candreva wraz z Marchisio.

Mało zamieszania? To dopiero początek. Prandelli może pozostać wierny ustawieniu 4-1-4-1. W takim wypadku De Rossiego zastąpiłby Thiago Motta, nawet pomimo bardzo słabego występu przeciwko Kostaryce. Zmieniony został już w przerwie.

Ostatnim wariantem jest 4-3-2-1. W środku pola znaleźliby się Verratti wraz z Pirlo i Marchisio. Przed nimi wystąpiliby Candreva wraz z Antonio Cassano.

Prandelli uwielbia mieszać formacjami i sprawiać, by rywale nie wiedzieli jak jego drużyna wyjdzie na kolejne spotkanie. Ale przyjęta przez niego taktyka może obrócić się przeciwko niemu, jeśli nie awansuje do fazy pucharowej. Wtedy może zostać oskarżony o to, iż najbardziej na ciągłych zmianach zaszkodził właśnie swoim podopiecznym, a nie rywalom.

Jednak dla niektórych formacja jaką wybierze Prandelli ma mniejsze znaczenie niż by się mogło wydawać. Z Kostaryką to nie ona zawiodła. Winnymi okazali się jej wykonawcy.

- Piłka nożna jest sportem polegającym na poruszaniu się. Jeśli ruszasz się więcej od przeciwników, w ten sposób zyskujesz przewagę - powiedział Zdenek Zeman, czeski trener od lat pracujący we Włoszech. Jego zdaniem zostali ukarani za zbyt długie posiadanie piłki. Jednocześnie zwrócił uwagę na klimat i to, że włoscy piłkarze nie są przyzwyczajeni do biegania aż tak wiele.

Czy warunki są takie same dla wszystkich? "La Gazzetta dello Sport" donosi, iż nie. Włosi swoje dwa mecze rozegrali przy średniej temperaturze 30 stopni oraz wilgotności na poziomie 78,5 proc. Dla porównania Urugwaj grał przy 21 stopniach oraz 67.5 proc. wilgotności. Różnica jest znaczna i wpływa na zmęczenie piłkarzy - a co za tym idzie również ich regenerację. Chociażby dlatego trening musiał opuścić Marchisio.

Ale Włochów to nie interesuje. Liczy się jedynie awans. Walkę podopiecznych Prandellego z Kostaryką oglądało prawie 20 milionów Włochów. To bardzo dużo, ale i tak najlepszym wynikiem w historii pozostaje 27,5 mln, jakie zgromadził półfinał mistrzostw świata z Argentyną w 1990 roku.

- Jeśli zaczniemy mówić, że remis jest wystarczający, to nie będzie to dobry znak. Mam nadzieję, że Włosi awansują do 1/8 finału na rzecz tutejszego futbolu. Nie zasługujemy na kpiny - twierdzi Zeman. Wszystko w głowie Cesare Prandellego oraz nogach jego podopiecznych.

Załamani Hiszpanie po odpadnięciu z MŚ. Rozpacz zarówno wśród piłkarzy jak i kibiców >>