Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2014. Problem z sędziami łatwo rozwiązać. Wystarczy spojrzeć na innych

Krew mnie zalewa, gdy patrzę na pomyłki sędziów podczas mistrzostw świata. Zgrzytam zębami, gdy słyszę, że powtórki wideo zabiją piękno futbolu. I nie mogę się nadziwić, czy wśród piłkarskich działaczy nie ma nikogo, kto rozejrzałby się po świecie.
W piłce nożnej nowoczesne technologie są na każdym kroku. Oddychające koszulki, buty z czipami, piłki z odpornych na namakanie materiałów etc. A do tego odżywki, badania na cito mierzące stopień zmęczenia, komputerowe analizy gry własnej i przeciwnika. Jednym słowem XXI wiek pełną gębą.

I przy tym całym postępie dziewiętnastowieczne pozostaje jedynie sędziowanie. Ono się nie zmieniło od czasów, gdy każde podanie do zawodnika z przodu było spalonym i piłkę w powietrzu można było chwycić w ręce, by rozpocząć grę rzutem wolnym. Od tamtych czasów piłkarze grają co najmniej dwa razy szybciej, a lecąca piłka nabrała przyśpieszenia wręcz odrzutowego. Jeden sędzia nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć.

Tzw. kontrowersje sędziowskie to temat poruszany niemal po każdym meczu. Mnożą się oskarżenia o stronniczość i korupcję. I mimo całego ogromu krzywd, jakie wyrządzają sędziowie, piłkarscy działacze ciągle bronią się przed wprowadzeniem powtórek wideo do oceny sytuacji. Nie trafia do nich, że dziesiątki innych dyscyplin sportu się na to zdecydowało. W tym tak "bogate" jak szermierka, dżudo, zapasy, hokej na trawie etc. Bo o tych naprawdę majętnych jak rugby, futbol amerykański czy baseball już nie wspomnę.

Najbardziej wkurza mnie, gdy czytam wypowiedzi Michela Platiniego, że powtórki wydłużą mecz i wpłyną na płynność gry. On nie ma pojęcia, o czym mówi, albo z premedytacją sprowadza dyskusję do absurdu.

Zachęcam działaczy piłkarskich - jak Beenhakker kiedyś Polaków - wjedźcie ze swoich drewnianych chatek i popatrzcie na innych, może się czegoś nauczycie.

Akurat kończą się mistrzostwa świata w hokeju na trawie. Nie jest to moja ulubiona dyscyplina sportowa na świecie, ale hokeistów i hokeistki szanuję, że choć są sportowymi amatorami, to imponują wydolnością i odwagą na boisku. Lubię od czasu do czasu obejrzeć hokejowy mecz.

I od hokeja piłkarscy działacze mogą się nauczyć, jak wprowadzić wideo do sędziowania. Poniżej cały piątkowy mecz półfinałowy Anglia - Holandia. W I połowie doszło do przewinienia, którego nie zauważył sędzia (czas 31:30 na filmie). Pokrzywdzony Holender poskarżył się arbitrowi. Ten przerwał mecz i przez radio poprosił sędziego wideo o pomoc. Arbiter sprzed telewizora obejrzał powtórkę i powiedział, co się właściwie stało. Wszystko trwało 50 sekund. Arbiter podjął właściwą decyzję, nikt nie czuje się pokrzywdzony. Dłużej trwa w piłce nożnej ustawianie muru i malowanie cudnej linii znikającym sprayem. Przy nieuznanych golach, które w piątek strzeli Meksykanie, korekta decyzji nie trwałaby dłużej.



Specjalnie przywołuje przykład hokeja na trawie, bo to dyscyplina, w której mecz przebiega podobnie jak w piłce nożnej. Gra jest płynna, nie ma długich przerw w grze, gra przenosi się od bramki do bramki w szybkim tempie etc. W jednym meczu dochodzi do najwyżej jednej czy dwóch sytuacji, które trzeba sprawdzić na wideo.

Oczywiście sędzia wideo nie eliminuje wszystkich kontrowersji, ale nie dopuszcza przynajmniej do oczywistej krzywdy.

Dlatego zachęcam nie tylko piłkarskich działaczy - zerknijcie czasem na inne dyscypliny sportu, może się czegoś nauczycie.