Mundial 2014. Hiszpania - Holandia. Okiem za Diego Costą - był słaby, ale nie najsłabszy

W sezonie ligowym błyszczał i tylko kontuzja nie pozwoliła mu zostać bohaterem finału Ligi Mistrzów. Na mundialu miał kończyć akcje Hiszpanów i strzelać dla nich gole. Po pierwszym, przegranym aż 1:5 meczu z Holandią, Diego Costa zapamiętamy tylko z udanej próby wymuszenia rzutu karnego.
Rzadko zdarza się, by tak wielki zespół jak Hiszpania atak na wielkiej imprezie opierał na piłkarzu, który rozegrał tylko cztery mecze w drużynie narodowej i nie strzelił dla niej gola. Diego Costa to jednak przypadek szczególny - swoisty "przeszczep" do niemal gotowego zespołu; Brazylijczyk, który obywatelstwo Hiszpanii przyjął dopiero niecały rok temu. Po świetnym sezonie w Atletico Madryt do drużyny wpakował się z impetem takim, z jakim walczy z obrońcami na boisku. Kibice w Brazylii zdrady nie chcą mu jednak wybaczyć, co zauważył korespondent sport.pl na mundialu Paweł Wilkowicz





A dziennikarz poznan.sport.pl Radosław Nawrot pytał:





Występ Diego Costy w meczu z Holandią stał pod znakiem zapytania nie dlatego, że jest reprezentacyjnie niedoświadczony. Problemem była kontuzja, która spowodowała, że rozegrał zaledwie kilka i kilkanaście minut w najważniejszych meczach sezonu klubowego - z FC Barceloną w lidze i z Realem Madryt w finale Ligi Mistrzów. O jego cudownej kuracji przy użyciu maści z końskiego łożyska głośno było w całej Europie.

Trener Vicente del Bosque ufa mu jednak bezgranicznie. Skoro jest zdrowy, to może zagrać. I zagrał od pierwszej minuty w meczu z Holandią.

Mecz, reklamowany jako hit mundialu, na początku rozczarowywał. W pierwszych minutach w niczym nie przypominał bitew, jakie wytoczyły sobie Brazylia z Chorwacją i Kamerun z Meksykiem. Diego Costa, niemiłosiernie wyszydzany przez brazylijską publiczność, pierwszy raz pokazał się w 19. minucie, gdy mocnym strzałem z ostrego kąta zakończył akcję Hiszpanów. Jak się później okazało, był to jego jedyny strzał w tym meczu.

Na medal spisał się w 26. minucie, gdy padł w polu karnym, kopnięty (?) przez Stefana De Vrija. Costa oszukał sędziego i kibiców z całego świata czy też faktycznie był faulowany?

Marcin Rosłoń z Canal+ i Krzysztof Stanowski z weszlo.com nie mieli wątpliwości.









Michał Pol z Przeglądu Sportowego i Paweł Wilkowicz ze sport.pl nie byli aż tak przekonani.









Hiszpania po strzelonym golu przeważała, momentami okupowała połowę Holendrów. W 42. minucie Diego Costa jeszcze raz dał sędziemu okazję do tego, by podyktował jedenastkę za faul na nim, ale tym razem Nicola Rizzoli nie dał się oszukać i nie odgwizdał faulu. A minutę później "Pomarańczowi" wyrównali po cudownym strzale głową Robina van Persie.

Napastnik Hiszpanów nie zdążył się rozkręcić w drugiej połowie, gdy Arjen Robben wyprowadził Holendrów na prowadzenie. W 55. minucie mógł zostać wyrzucony z boiska - przed rzutem rożnym zamarkował uderzenie głową, ale nie piłki, tylko Martinsa Indi. Sędzia postanowił nie reagować. Doskonale znany z ostrej gry były reprezentant Polski Tomasz Hajto nie miał wątpliwości:





Męki Diego Costy w tym meczu zakończył nie sędzia, a trener Vicente del Bosque. Zdjął go z boiska w 63. minucie i zastąpił Fernando Torresem. Trzy kolejne gole Holendrów Diego Costa obejrzał już z ławki rezerwowych, kończąc ten słabiutki w swoim wykonaniu mecz z jednym niecelnym strzałem i skutecznie wyłudzonym rzutem karnym.