Mundial 2014. Brazylia - stadionowe Bizancjum

Na 135 dni przed rozpoczęciem mundialu Brazylia wciąż buduje połowę z 12 zgłoszonych obiektów! Stadiony są droższe niż planowano, a opóźnienia większe, niż zakładała FIFA. Do tego dochodzi częsty dylemat gospodarzy wielkich imprez - jak zapełnić stadiony po turnieju?
Biznesplany opracowane przez gospodarzy turnieju zakładały, że koszt budowy nowych i modernizacji już istniejących obiektów wyniesie ok. 10,5 mld zł. Nic z tego. Już wiadomo, że przyjdzie zapłacić znacznie więcej, bo już wydano 12 mld zł...

FIFA zakładała oczywiście opóźnienia, ale sytuacja w Sao Paulo, Kurytybie czy Manaus przeraziła nawet tolerancyjnych działaczy piłkarskiej centrali.

Pomysł, by mundial rozegrać na 12 obiektach, od początku wydawał się z kosmosu. Brazylijczycy poszli w ślady Niemców (2006) i Włochów (1990), ale już dziś wiadomo, że przynajmniej trzy z 12 stadionów po mistrzostwach będą świecić pustkami. Tylko siedem miast-gospodarzy ma przedstawicieli w pierwszej lidze! Zastanawiające jest, czemu pominięto stan Santa Catarina, który w ekstraklasie ma aż trzy kluby, oraz miasto Goiania mające jeden klub w pierwszej i dwa w drugiej lidze, a zarazem będące jednym z najdynamiczniej rozwijających się miast kontynentu.

Jak zatem wygląda sytuacja 12 mundialowych obiektów?

Maracana, Rio de Janeiro - gotowy

73 531 miejsc, arena siedmiu meczów. "Maraca" kosztowała ponad 1,2 mld zł. To już trzecia wersja głównej areny poprzedniego mundialu, w 1950 roku. Tu padały wszystkie brazylijskie rekordy frekwencji: 190 tys. podczas meczu piłkarskiego, 200 tys. podczas pielgrzymki papieża Jana Pawła II. Najnowsza odsłona areny jest de facto nowym stadionem, chociaż z zewnątrz Maracana wydaje się być ciągle taka sama. Znów będzie najważniejszą areną mistrzostw i znów będzie gościć finał. Na co dzień grają tu Flamengo i Fluminense, chwilowo także Botafogo, bo ich stadion (postawiony w 2007) ma wadę konstrukcyjną uniemożliwiającą grę z udziałem publiczności.

W liczącym 6,5 mln mieszkańców mieście Maracana jest jedynym stadionem spełniającym wymogi FIFA, jedynym mogącym gościć wielkie spektakle artystyczne i eventy o charakterze religijnym. Zapewnia mu to pełne obłożenie przez cały rok, bo w Rio nawet w zimowe wieczory temperatura nie spada poniżej 10 st. C.

Mineirao, Belo Horizonte - gotowy

62 160 miejsc, arena sześciu meczów. Kosztował ok. 1 mld zł, choć jest modyfikacją poprzedniej areny. Mimo strajków robotników domagających się podwyżki, stadion oddano do użytku zgodnie z terminem. Był już areną Pucharu Konfederacji i finału Copa Libertadores. "Stare" Mineirao było jednym z najsłynniejszych stadionów Brazylii, wielokrotnie grała tam reprezentacja, a Cruzeiro wygrywało Copa Libertadores. Na nowym ten sukces powtórzyło w ubiegłym roku Atletico Mineiro. "Nowe" Mineirao zachowało zewnętrzny wygląd, za to sporych zmian dokonano wewnątrz okazałej skorupy, która szczególnie z daleka lub z lotu ptaka robi potężne wrażenie! Po mundialu nie będzie problemu z zagospodarowaniem obiektu. Miasto ma dwa wielkie kluby w pierwszej i jeden w drugiej lidze, a porządne stadiony tylko dwa, Mineirao i Independencia, która gościła poprzedni mundial w 1950. Kiedy Brazylii przyznano mistrzostwa, wyburzono Independencię z zamiarem postawienia jej na nowo, aby kluby z Belo Horizonte mogły na niej grać, gdy przebudowywane będzie Mineirao. Władze chciały być sprytne, najpierw trzy kluby miały grać na Mineirao w czasie robót na Independencii, a potem odwrotnie. W ten sposób władze zarobiłyby niezłe pieniądze za wynajem jednego obiektu trzem klubom. Jednak 22-miesięczne opóźnienia robót na Independencii spowodowały, że wszystkie trzy pierwszoligowe kluby z miasta (w 2012 grała jeszcze America) musiały wynajmować stadiony kilkadziesiąt kilometrów za BH, w Sete Lagoas lub 200 km dalej w Uberlandii! A to dlatego, że jeszcze nie ukończono budowy nowej Independencii, a już - zgodnie z harmonogramem przygotowań do mundialu - trzeba było wpuścić buldożery na Mineirao. Dziś, na szczęście, miasto ma dwa wspaniałe obiekty i trzech chętnych do ich użytkowania.

Mane Garrincha, Brasilia - gotowy

71 000 miejsc, arena siedmiu meczów. Najdroższy obiekt mistrzostw, kosztował 2 mld zł. Postawiono go w mieście, gdzie najlepszy klub gra w IV lidze! Stolica Brazylii jest bowiem ośrodkiem administracyjnym i rządowym, a tradycje profesjonalnego futbolu są nieporównywalne z Sao Paulo, Rio czy Belo Horizonte. Dość powiedzieć, że aby zawodowe mistrzostwa stanowe w ogóle mogły zaistnieć w Dystrykcie Federalnym, w rozgrywkach biorą udział kluby z sąsiednich stanów, które mają bliżej do Brasilii, niż stolic własnego stanu. Poprzednia wersja stadionu Mane Garrincha powstała w 1974 i pierwotnie grały na nim prawie wszystkie drużyny z Brasilii i okolic. Z czasem jednak zaczęły powstawać nowe, małe areny i stadion świecił pustkami. Dość powiedzieć, że jeszcze w 2004 klub Gama dostał od władz stanu 20-tysięcznik od samego początku świecący pustkami. Nowa wersja Mane Garrinchy ma szansę stać się największym absurdem budowlanym XXI wieku, bowiem średnia widzów na meczach rozgrywanych w Brasilii wynosi poniżej tysiąca widzów! Wprawdzie piłkarska federacja już od roku przenosi pojedyncze szlagiery brazylijskiej ekstraklasy na ten obiekt, ale to pozwala zapełnić obiekt raz na dwa czy trzy miesiące. Władze Dystryktu Federalnego są tak zdesperowane, że według nieoficjalnych informacji, będą gotowe ufundować specjalną premię, jeśli tylko federacja piłkarska zgodzi się utworzyć Superpuchar Brazylii i co roku grać go w stolicy!

Arena Corinthians, Sao Paulo - opóźniony, ukończony w ok. 90 proc.

65 807 miejsc, arena sześciu meczów, koszt: 1,2 mld zł. Wzorcowy przykład brazylijskiej organizacji! Pierwotnie CBF zgłosił stadion Morumbi należący do klubu FC Sao Paulo. Okazało się jednak, że aby sprostać wymogom FIFA dotyczącym meczu otwarcia, klub musiałby wyłożyć blisko 500 mln zł, które nijak nie zwrócą się po mundialu. Chodziło m.in. o znaczną zmianę ułożenia trybun, by zwielokrotnić liczbę lóż dla VIP-ów. Wiązałoby się to także z pogłębieniem niecki, gdzie znajdowała się murawa, czyli zamknięciem obiektu na rok. Klub domagał się więc wsparcia od władz stanu, te twierdziły, że prywatnej spółce władającej obiektem pieniędzy dawać nie mają zamiaru. A ponieważ miejscowy Palmeiras już budował nowy obiekt, niespełniający kryteriów dla meczu otwarcia mistrzostw, to jedynym wyjściem było dogadanie się z Corinthiansem, który grał na wypożyczonym od miasta Pacaembu pamiętającym jeszcze mundial z 1950. Corinthians i miasto postanowiły, że wspólnymi siłami postawią nowy stadion, Tym sposobem w Zonie Wschodniej, w dzielnicy favel, gdzie do tej pory zagraniczny turysta trafiał tylko przez pomyłkę, bo to blisko lotniska Guarulhos, rozpoczęto budowę, która trwa nadal. Najpierw był kłopot z dopięciem budżetu, potem wypadek, w którym zginął budowlaniec, ostatnio na dach niemal gotowego stadionu zawalił się jeden z żurawi, zginęły dwie osoby. Mimo że stadion położony jest daleko od centrum miasta, dojazd nie jest zły dzięki pobliskiej stacji metra Corinthians-Itaquera. Przeprawy samochodowe to już inna bajka. W Sao Paulo oficjalnie mieszka 13,5 mln mieszkańców, ale wraz ze zlewającymi się w jeden gigantyczny moloch miastami, tzw. Wielkie Sao Paulo liczy 22-25 mln osób. Korki są tak gigantyczne, że co parę miesięcy media obiegają informacje o porodach i zgonach w taksówkach, karetkach czy autobusach stojących godzinami w kilometrowych korkach.

Arena Corinthians po mundialu będzie w zasadzie innym stadionem, liczba miejsc na trybunach zostanie zmniejszona do 48 tys. Stadion finansowany jest w osobliwy sposób: spółkę budującą założyły klub, miasto i koncern budowlany Odebrecht. A kredyt inwestycyjny dało państwo. Czyli finansowany jest prawie tak samo jak nie mogło być finansowane Morumbi...

Arena Castelao, Fortaleza - gotowy

63 903 miejsca, arena sześciu meczów, koszt: ok. 1 mld zł. Stadion oddano do użytku jako pierwszy, był jedną z aren Pucharu Konfederacji. Zyskał na znaczeniu w związku z kompletnym zawaleniem harmonogramu prac w Sao Paulo. Arena Castelao to murowany kandydat do grupy "białych słoni" - bezsensownych budowli nieodpowiadających realnemu zapotrzebowaniu. Na co dzień będzie na nim grać II-ligowa Ceara Fortaleza, która średnio przyciąga na trybuny mniej więcej 10 tys. widzów. Stadion jest bardzo nowoczesnym centrum sportowym, na terenie kompleksu (tak jak na Maracanie i Beira Rio) są sala gimnastyczna, centrum treningowe, basen. Fortaleza nie jest miastem wielkich tradycji piłkarskich, ale w 2,5-milionowym mieście futbol jest główną rozrywką, a kibice znani są ze znakomitej zabawy na trybunach.

Arena Pantanal, Cuiaba - opóźniony, gotowy w ok. 95 proc.

43 600 widzów, arena czterech meczów, koszt: ok.720 mln zł. Cuiaba jest stolicą stanu Mato Grosso do Sul, znanego z wielkich pastwisk, równiny Pantanal i największych gryzoni świata - kapibar. Tradycji piłkarskich ani miasto, ani stan nie ma żadnych. Dość powiedzieć, że Cuiaba ma jednego reprezentanta w... trzeciej lidze! Wprawdzie po mundialu pojemność stadionu ma zostać zmniejszona, ale na mecze Cuiaba EC, która rezydować będzie na Arena Pantanal, przychodzi zaledwie ok. tysiąca osób! Władze miasta chcą wynajmować obiekt lokalnej drużynie futbolu amerykańskiego (kilkanaście meczów w roku po tysiąc widzów) oraz na ważniejsze mecze klubu Luverdense Lucas do Rio Verde, beniaminka drugiej ligi. Sęk w tym, że Luverdense ma siedzibę 330 km od Cuiaby...

Arena da Baixada, Kurytyba - opóźniony, wykonano ok. 89 proc. prac

42 000 miejsc, arena trzech meczów, koszt ok. 400 mln zł. Stadion należący do klubu Atletico Paranaense został zmodernizowany i powiększony (po mundialu będzie nadal modernizowany, m.in. dojdzie parking). Arena da Baixada jest spóźniona w stosunku do planów o co najmniej trzy miesiące. Dość powiedzieć, że na początku lutego Atletico mecze kwalifikacyjne do Copa Libertadores zagra na stadionie lokalnego rywala, Parana SC. Obecna wersja jest już trzecim obiektem stojącym w dzielnicy Agua Verde. Pierwsza powstała w 100 lat temu w 1914, druga pod koniec lat 90. i była najefektowniejszym stadionem Ameryki Południowej. Przez wiele lat nowy stadion nazywał się Kyocera Arena, ponieważ Atletico jako pierwsze w Brazylii sprzedało japońskiemu koncernowi prawo do nazwy. Kurytyba ma w pierwszej lidze dwa, a w drugiej jeden klub. Każdy z nich ma swój własny stadion. Przed mundialem miasto planowało liczne inwestycje infrastrukturalne, m.in. metro, ale poza remontem lotniska i pracami nad drogą dojazdową do Kurytyby niewiele z nich zrealizowano. Inna sprawa, że stolica Parany to jedna z lepiej zorganizowanych i bezpieczniejszych metropolii Brazylii.

Amazonia Arena, Manaus - opóźniony, zrealizowano 93 proc. projektu

44 310 miejsc, arena czterech meczów, koszt: ok. 900 mln zł. W mieście - przedsionku najdzikszej dżungli świata - Brazylia zorganizuje cztery mecze piłkarskie. Wszystkim będzie gorąco jak diabli, będą mieli kłopoty z oddychaniem, kibice po wyjściu z trybun ruszą w miasto Manaus liczące 1,8 mln mieszkańców, gdzie popełnia się o 25 proc. więcej zabójstw niż w całej Polsce!

Piłka nożna w mieście nie należy do szczególnie silnych. Manaus nie ma żadnej drużyny grającej w ogólnokrajowych, profesjonalnych rozgrywkach! Mało tego, z całego stanu Amazonas, w IV lidze (od niej zaczynają się rozgrywki ogólnokrajowe) gra jeden klub. Na Amazonia Arena grać więc będzie kilka lokalnych klubów, co ma zapewnić jej ciągłe użytkowanie. Sęk w tym, że mistrzostwa stanowe, a tylko w takich grają drużyny z Manaus, to raptem cztery miesiące rozgrywek. Rekord frekwencji na SESI (Estadio Roberto Simonsen), które zburzono, by powstać mogła mundialowa arena, wynosi 7 tys. widzów. Rozgrywki stanowe w Amazonii gromadzą najniższą frekwencję w Brazylii - poniżej tysiąca. Znacznie większą publiczność gromadzą specyficzne rozgrywki piłkarskie o nazwie "peladao", ale ich areną od lat jest inny stadion, należący do klubu Sao Raimundo.

Podczas budowy Amazonia Arena zginęło dwóch pracowników, dlatego prokuratura zatrzymała prace na prawie dwa tygodnie. Najbardziej znanym obiektem w Manaus jest teatr, przywodzący na myśl film "Fitzcaraldo" Wernera Herzoga, ale też przypomina o czasach prosperity w epoce królów kauczuku, którzy rezydowali w tym mieście.

Arena das Dunas, Natal - gotowy

42 000 miejsc, arena czterech meczów, koszt: 550 mln zł. To będzie prawdopodobnie najefektowniejszy stadion mundialu. Zdaniem tygodnika "Veja" to najbardziej ekologiczny stadion Brazylii. W mieście Natal są dwa przyzwoite kluby; America i ABC, oba drugoligowe. Areną się podzielą. W przypadku Ameriki sprawa jest oczywista, bo nowy obiekt stanął na miejscu ich klubowego Machadao, ale ciekawostką jest dokooptowanie ABC. W 2006 roku klub postawił sobie własny stadion i wcale nie miał zamiaru grać gdzie indziej. Zarządca Areny das Dunas postanowił więc płacić klubowi za to, że ten 40 proc. meczów w lidze ogólnokrajowej będzie grał na mundialowym boisku. Ten kontrakt dla ABC wynegocjował jego prezydent, Tadeusz Juda, który imię i nazwisko dostał na cześć świętego od spraw trudnych i beznadziejnych. Po turnieju układ trybun zostanie zmodyfikowany, a ich pojemność ograniczona do 32 tys. miejsc. Natal słynie z pięknych plaż, owoce morza zadziwiają bogactwem smaków i niską ceną. Niestety, miasto znane jest z wysokiej przestępczości.

Beira Rio, Porto Alegre - opóźniony, wykonano 97 proc. projektu

60 600 miejsc, arena pięciu meczów. Koszt: 500 mln zł. Stadion należy do klubu Internacional Porto Alegre, który sfinansował większość inwestycji. Obiekt remontowany, a nie budowany od podstaw. Pierwotnie miał być większy i być jedną z głównych aren imprezy, ale lokalne instytucje publiczne nie mogły udzielić wystarczające pomocy. Wszystko dlatego, że parę kilometrów dalej, kapitalny, nowoczesny obiekt, za własne pieniądze, postawił odwieczny rywal, Gremio Porto Alegre. Miasto, korzystając z okazji, wydało mnóstwo pieniędzy na odnowienie wspaniałych okolic stadionu Beira-Rio (Brzeg Rzeki). Obiekt usytuowany jest przy rzece Jacui wpadającej do Jeziora Ptaków, największego w kraju, o powierzchni 10-krotnie większej od Śniardw. Na parterze stadionu znajduje się jedno z najświetniejszych muzeów klubowych Ameryki, gdzie znajdziemy m.in. puchar za Klubowe Mistrzostwo Świata zdobyte w 2006 roku w meczu z Barceloną.

Arena Pernambuco, Recife - gotowy

46 000 miejsc, arena czterech meczów, koszt: ok. 780-790 mln zł. Recife to piłkarskie centrum północnej Brazylii. Samo miasto, położone tuż nad Atlantykiem, liczy niecałe 2 mln mieszkańców, ale drugie tyle mieszka w przyklejonych do niego miasteczkach. Szczyci się pięknymi zabytkami. Prawdopodobnie stąd, bądź najbliższych okolic, pochodzi muzyka i taniec forro, najpopularniejszy na północy kraju.

Recife już raz było gospodarzem mundialu. W 1950 piłkarze grali na wciąż czynnym stadionie Ilha do Retiro, należącym dziś do beniaminka pierwszej ligi, Sportu. Na Arenie Pernambuco grać będzie Nautico, które dla odmiany właśnie spadło do II ligi.

Pisząc o futbolu w Recife, nie możemy przejść obojętnie wobec fenomenu na skalę światową. Najpopularniejszym klubem miasta jest Santa Cruz, który w minionym sezonie grał w III lidze! Dość powiedzieć, że na ich trzecioligowe mecze przychodziło średnio ok. 25 tys. osób, co w skali całego kraju dało im drugie miejsce za mistrzem Brazylii, Cruzeiro! Klub dwa miesiące temu awansował do Serie B i brazylijskie media spodziewają się, że będzie miał najwyższą średnią w całym kraju!

Fonte Nova, Salvador - gotowy

52 048 miejsc, arena sześciu meczów, koszt: ok. 1,3 mld zł. Salvador jest jednym z najsilniejszych ośrodków piłkarskich Brazylii, w I lidze ma dwa solidne kluby. Siedmiu baianos było mistrzami świata. Z Salvadoru pochodzą m.in. Daniel Alves i Dante, a David Luiz i Hulk tu nauczyli się kopać piłkę.

Salvador jest czarną stolicą Brazylii, 3/4 mieszkańców to czarni lub mulaci. Przez dziesiątki lat to tu mieścił się największy targ niewolników. Sam stadion powstał w niecce budowli o identycznej, zwyczajowej nazwie - Fonte Nova. W 1988 roku jeden z meczów fazy pucharowej mistrzostw Brazylii oglądało na starym obiekcie 110 438 osób. Nowa Fonte Nova nie dosyć, że rekordu nie pobije, to jeszcze po mistrzostwach liczba miejsc zostanie zmniejszona o 4 tys. Polskim kibicom arena przywiedzie na myśl wrocławski stadion postawiony na Euro 2012.

Po mundialu obiekt zmieni nazwę na Itaipava Fonte Nova. Browar Itaipava podpisał umowę dotyczącą zakupu tzw. naming rights zarówno z Fonte Nova jak i Arena Pernambuco w Recife.

Tuż przed Pucharem Konfederacji władze miasta oddały do użytku most, tunel i kładkę, które powinny rozładować wzmożony ruch kibiców podczas meczów. Salvador w terminie zmodyfikował lotnisko oraz przeprowadził renowację drogi dojazdowej wiodącej ze stadionu do centrum. Salvador jest jednym z nielicznych miast, gdzie wszystko wykonywane jest zgodnie z przedmundialowymi obietnicami. Choć obiecano niewiele.