MŚ 2014. Złoty But ważniejszy od medalu?

O ile na ostatnich wielkich turniejach zachwycała gra zespołowa - czy to Hiszpanii, Niemców, Włochów czy Urugwaju - takiej nadziei na turniej wybitnych indywidualistów już dawno nie było. I to nie tylko Messiego czy Ronaldo.
Łatwiej uwierzyć w jednostkę

- Na wypracowanie systemu potrzeba więcej niż sześciu tygodni w skali całego roku, które otrzymują selekcjonerzy - pisał ostatnio Jonathan Wilson dla "Bleacher Report" - Te trzy tygodnie przed wielką imprezą pomagają, ale i tak w reprezentacjach narodowych mniej stawia się na budowanie systemu.

Zwłaszcza gdy zamiast tworzyć schematy pod kilku zawodników selekcjoner może się skupić na jednym czy dwóch liderach, dla których stwarzanie przewagi jest... chlebem powszednim. Są przyzwyczajeni do presji, do walki z kilkoma rywalami i większej ich atencji - obecny sezon w najlepszych ligach pokazuje, że najważniejsi napastnicy przyszłorocznego mundialu są w wysokiej formie. I grupa chętnych do walki o Złotego Buta jest całkiem szeroka.

Brazylijczyk w średnim wieku?

Kto więc zwycięży w indywidualnej klasyfikacji strzelców? Z poprzednich dziewiętnastu turniejów mistrzowskich można stworzyć uśredniony profil strzelca, i to nie tylko pod względem strzelonych goli - gwoli ścisłości, tych najlepsi średnio strzelają siedem. Wiek to nieco ponad dwadzieścia pięć lat, Brazylijczyk (bo pięciokrotnie to reprezentanci tego kraju wygrywali) lub Europejczyk (bo od 1966 roku włącznie tylko dwukrotnie najwięcej strzelali piłkarze spoza Starego Kontynentu - Ronaldo i Mario Kempes). A skoro już ma to być zawodnik ze strefy UEFA, to pewnie Niemiec - przecież to Miroslav Klose i Thomas Muller ostatnio zgarniali tę nagrodę.

Również pod względem umiejętności można stworzyć profil najlepszego strzelca - oczywiście patrząc głównie na futbol współczesny, szybszy i bardziej wymagający pod względem rywalizacji na najwyższym poziomie. Świetnie cechują to zapotrzebowanie właśnie ostatni dwaj zwycięzcy z Niemiec. Uniwersalni, ale przede wszystkim wykańczający świetnie akcje w polu karnym, gdy po podaniu kolegi wystarcza im jeden kontakt na pokonanie bramkarza. Także Salvatore Schillaci był tego typu napastnikiem, czyhającym na błąd rywala.

Ronaldo w 2002 roku bazował mniej na świetnym ustawianiu się w polu karnym, a bardziej na szybkości, prostopadłych podaniach kolegów i bezbłędnym wykorzystywaniu sytuacji sam na sam z bramkarzem. Podobnie Christo Stoiczkow, który jednak dodał do dwóch takich goli cztery trafienia ze stałych fragmentów gry.

Pewną odmianę pokazał w 1998 roku Davor Suker z Chorwacji. On perfekcyjnym przyjęciem potrafił stworzyć sobie miejsce na strzał, ze spokojem postępował w starciu z desperacko interweniującymi rywalami. W meczu z Rumunią sędzia nakazał mu powtórzyć rzut karny, obecny prezes chorwackiej federacji najpierw sprawdził, jakie ma tętno, i dopiero gdy spadło na odpowiedni poziom, bez problemów trafił drugi raz. Jego sukces opierał się więc na doświadczeniu, ale do tej pory jest on jedynym trzydziestolatkiem, który wygrał na mistrzostwach świata Złotego Buta.

Co wyróżni strzelca z tłumu?

Gdy przejrzy się kadry wszystkich uczestników mundialu, można śmiało wyselekcjonować nawet trzydziestu piłkarzy, którzy pod względem umiejętności strzelania goli wyróżniają się z tłumu - i to niekoniecznie w najlepszych reprezentacjach. Jednak dla przyszłego króla strzelców kluczem będzie także sukces zespołu - sześciu ostatnich zdobywców Złotego Buta (pomijając Olega Salenkę w 1994 roku) docierało ze swoim zespołem do fazy półfinałowej.

Istotna będzie też pozycja napastnika w reprezentacji. Tę oczywiście wciąż mogą sobie poszczególni piłkarze wywalczyć formą w ostatnich miesiącach, ale baczni obserwatorzy eliminacji będą wiedzieli, w których zespołach szukać pewniaków. Suarez i Cavani w Urugwaju, Rooney w Anglii, Van Persie w Holandii, Cristiano Ronaldo w Portugalii, Falcao w Kolumbii - a to nawet nie połowa wyliczanki.

W eliminacjach błyszczeli Van Persie z Suarezem, którzy strzelili po jedenaście goli. Jednego mniej zebrali Messi i Dżeko, o dwa trafienia mniej mieli Higuain oraz Falcao. Fenomenalnie w barażach grał Ronaldo, który podwoił swój dorobek w dwumeczu ze Szwecją. Broniący indywidualnego tytułu Thomas Muller w 2013 roku strzelił sześć goli dla Niemiec. Brazylijczyk Fred będzie pewnie pomijany przy wyliczaniu faworytów, ale na Pucharze Konfederacji pięciokrotnie pokonywał bramkarzy - i to nie byle jakich, bo przecież tych z Włoch, Urugwaju i Hiszpanii. Jeśli podtrzymają swoją formę z obecnego roku, Suarez z Cavanim powinni być sensacją turnieju - w 2013 razem strzelili szesnaście goli...

Największe sensacje sezonu?

Chociaż można się spierać, czy obecnie kontuzjowany, a później może bardziej wypoczęty Messi będzie większym zagrożeniem niż eksploatowany do granic możliwości Cristiano Ronaldo, to kilku innych kandydatów trzeba brać pod uwagę. Sergio Aguero ma fenomenalny sezon w Manchesterze City i może przebić się tym samym do pierwszego składu Argentyny na mistrzostwach świata.

Ciekawym przypadkiem może być Diego Costa z Atletico Madryt, który grał już dla Brazylii, ale we własnym kraju prawdopodobnie będzie strzelał gole dla Hiszpanii. Jest w takiej formie, że z trójki Villa, Torres i Pedro żaden na tę chwilę tak naprawdę mu poważnie nie zagraża w walce o miejsce w wyjściowym składzie.

Giuseppe Rossi po dwóch ciężkich kontuzjach wrócił do kadry i co ważniejsze, do strzelania goli dla Fiorentiny (ma ich już 13 w tym sezonie). Co prawda Chile trafiło do bardzo trudnej grupy z Hiszpanią i Holandią, ale Alexis Sanchez ma najlepszy sezon w Barcelonie (gol w El Clasico), a ostatnio dwoma trafieniami rozprawił się z Anglią na Wembley.

Wiele oczekuje się po Belgii, której napastnicy może nie mają tyle doświadczenia co ich rywale do tej prestiżowej nagrody, ale taki Romelu Lukaku co tydzień błyszczy w Evertonie. Co prawda Neymar zalicza dopiero pierwszy sezon w Europie, ale po kilku miesiącach już można stwierdzić, że zaadaptował się świetnie, a i te pierwsze doświadczenia mogą pozytywnie przełożyć się na grę w kadrze.

Niespodzianki z głębi pola

Błędem byłoby ograniczać się wyłącznie do najlepszych reprezentacji. Meksyk miał najtrudniejsze eliminacje od lat, ale Oribe Peralta (5 goli w barażach) i Javier Hernandez są doświadczeni na turniejach. Pierwszy wygrał ze swoją reprezentacją igrzyska w Londynie (dwie bramki w finale z Brazylią), drugi ma już 12 turniejowych goli na swoim koncie. Na Chorwatów czy Kamerun to może wystarczyć i zagwarantować awans do fazy pucharowej z grupy z gospodarzami mistrzostw.

Także potencjał Kolumbii i Radamela Falcao w starciu z rywalami w grupie C każe poważnie się zastanowić nad kandydaturą napastnika Monaco. Chociaż skoro w tej czwórce szuka się "czarnego konia", to może typowo "turniejowa" reprezentacja Grecji z Kostantinosem Mitroglou na szpicy? Tudzież Wybrzeże Kości Słoniowej z wciąż szukającym sukcesu Didierem Drogbą, który z 62 goli dla reprezentacji zdecydowaną większość zdobywał w eliminacjach czy na wielkich imprezach?

Nie ma przeciwwskazań, by sądzić, że ofensywnie nastawiona Bośnia i Hercegowina nie poradzi sobie z Nigerią czy Iranem, gdy Argentyna powinna łatwo wyjść z pierwszego miejsca. To dobra informacja, jeśli Edin Dżeko i Vedad Ibisević utrzymają formę z eliminacji, w których wspólnie strzelili 18 goli.

Niekoniecznie trzeba patrzeć na zawodników grających wyłącznie w ataku. Już przecież Thomas Muller pokazał, że wygrać tę nagrodę można nie tylko dzięki skuteczności, ale też kreowaniu akcji - jako jedyny z kilku zawodników z dorobkiem pięciu goli na mistrzostwach w 2010 roku miał jeszcze trzy asysty. Dlatego warto zastanowić się nad kandydaturami takich piłkarzy jak Arjen Robben, Frank Ribery, Mesut Ozil (8 goli w eliminacjach) czy Eden Hazard, których predysponuje głównie forma z rozgrywek klubowych.

Powody do ekscytacji

Ta obszerna wyliczanka oczywiście nie bierze pod uwagę tak ważnych spraw jak wszystkie możliwe przewlekłe kontuzje, sprzeczki z selekcjonerami czy po prostu zapaść formy w kluczowym momencie. Jednak przedstawiony profil najlepszego strzelca z kilku poprzednich turniejów, losowanie grup oraz forma poszczególnych zawodników dają pierwsze podpowiedzi wszystkim chętnym do dyskusji.

- Jeśli więc mistrzostwa świata w Brazylii mają nas zachwycić, to prawie na pewno przez wzgląd na powrót kultu indywidualności - pisał również Wilson. Po bardzo zespołowych tryumfach Hiszpanii oraz najsłabszym dorobku dwóch ostatnich królów strzelców (pięć goli Mullera i Klose to najsłabszy wynik od 1962 roku), wszyscy oczekują wybuchów takich jednostek jak Van Persie, Suarez, Falcao, Neymar czy... tuzin innych napastników. Wytypowanie najlepszego strzelca może być trudniejsze niż wskazanie przyszłego mistrza świata.

Wypełnij sobie mundial



Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Kto będzie najlepszym strzelcem MŚ 2014?