MŚ 2014. Znikający spray pomoże sędziom?

FIFA testuje nowy wynalazek. To specjalny spray, który ma pomóc sędziom w oznaczeniu miejsca, gdzie najbliżej będą mogli stanąć piłkarze podczas rzutu wolnego. Większość arbitrów cieszy się z nowego gadżetu. Nie brakuje jednak sceptyków. - Po co nam to, skoro sami potrafimy zapanować nad tym, co dzieje się na boisku? - pytają jedni. Inni są bardziej prozaiczni. Po prostu im ciężko.
Pierwszy test ''znikającego sprayu'' FIFA przeprowadziła podczas mistrzostw świata do lat 20, które odbyły się na przełomie czerwca i lipca w Turcji. Specjalny spray, w który podczas spotkania wyposażeni byli sędziowie, miał im pomóc oznaczyć miejsce, w którym regulaminowo powinien stanąć mur. Według zasad FIFA odległość ta wynosi 9,15 m, jednak nie zawsze jest przestrzegana przez piłkarzy.

W prawie każdym spotkaniu obserwujemy podobną scenę. Sędzia wytycza przed polem karnym miejsce, w którym mają stanąć piłkarze. Przez moment rzeczywiście tam stoją, ale gdy tylko arbiter odwróci głowę, mur przesuwa się do przodu. Spray ma sprawić, że takie sytuacje będą rzadsze.

''Znikające spraye'' są produkowane w Argentynie. Biała farba znika bardzo szybko - od 45 sekund do dwóch minut i nie pozostawia żadnego trwałego śladu. Ma też być biodegradowalna, bezpieczna dla piłkarzy i dla trawy. Jeśli pomysł się sprawdzi, to być może zobaczymy spray podczas MŚ 2014 w Brazylii. Po raz pierwszy na dużej imprezie został on użyty w 2011 roku podczas Copa America. Na co dzień wykorzystują go sędziowie w lidze północnoamerykańskiej (MLS) i meksykańskiej.

A tak wygląda ''znikający spray'' w akcji:



Sędziom jest... za ciężko

84 proc. sędziów, którzy mieli już przyjemność używać sprayu podczas spotkań, wypowiada się o nowej technologii pozytywnie. Pozostałe 16 proc. uważa, że pomysł jest niepotrzebny.

- Sędziowie tłumaczą mi to w taki sposób: po co mamy używać znacznika, skoro dobrze kontrolujemy sytuację na boisku bez niego? - opowiada Manuel Navarro, który wraz z byłym arbitrem FIFA Massimo Busaccą odpowiada za selekcję i przygotowanie sędziów do MŚ 2014.

Kolejnym argumentem sceptyków jest... ciężar. Ich zdaniem już teraz są wystarczająco obładowani różnymi przedmiotami, a spray to kolejna niepotrzebna rzecz.

Podczas testów okazało się również, że niektórzy sędziowie w ''ferworze walki'' zapominają o nowym gadżecie.

- Mieli obowiązek zabierać go ze sobą na każde spotkanie, ale decyzja o użyciu należała do nich. Oczywiście, czasami zapominali to robić. Najczęściej zdarzało się to europejskim sędziom. Na szczęście możemy przypominać im o tym przez słuchawkę, którą każdy z nich ma w uchu - tłumaczy Navarro.