Evra poszedł na wojnę z ekspertami. ''Kloszardzi, darmozjady''

Obrońca Manchesteru United Patrice Evra wziął na cel najpopularniejszych piłkarskich konsultantów telewizyjnych we Francji. Prezes piłkarskiej federacji już wezwał go na dywanik.
"Evra wyrównuje rachunki" - pisze "Le Parisien" i "L'Equipe", podsumowując wywiad, jakiego udzielił 32-letni piłkarz dziennikarzowi programu "Telefoot". Piłkarz nie przebierał w słowach. Nazwał krytykujące go wcześniej osoby ''kloszardami'' i ''darmozjadami''

Kiedy karierę zakończy Evra...

- Kłamią, mówiąc, że Evra jest nielubiany. Kiedy schodzę z boiska, nie słyszę gwizdów na żadnym stadionie - mówił Evra - Jestem arogancki? Nie mam z nikim problemów, najwyżej z komentatorami. Jest taki Michel Fernandel (czyli Luis Fernandez, mistrz Europy z 1986 roku, potem trener m.in. PSG. Fernandel to nazwisko aktora francuskiego). Spotkałem go w 2008 roku, kiedy odwiedził Old Trafford, zachowywał się jak w Eurodisneylandzie. Kiedy powierzono mu PSG, to poza lizaniem chupa chups i tańczeniem Macareny przy linii bocznej, nie wiem, czego tam dokonał. Lizarazu? Naprawdę nie wiem, co on ma przeciw mnie. Ma jakieś swoje powody. To jedyny piłkarz, który gdy pojawiłem się w reprezentacji Francji, nie podał mi ręki. Jest też Pierre Ménes (konsultant Canal+). Mam nadzieję, że kiedyś natkniemy się na siebie. Mówił o mojej rodzinie. W dniu, w którym będzie w stanie żonglować piłką osiem razy, kończę karierę. Rolland Tournevis (były trener, tak naprawdę Rolland Courbis, a Tournevis to śrubokręt), on tylko gada, nic więcej.

... a kiedy krytykowany ekspert

Była akcja, jest reakcja. Każdy ze skrytykowanych ekspertów zabrał głos, odpowiadając piłkarzowi.

- To niepojęte, przerażające. On twierdzi, że za jego wizerunek to my jesteśmy odpowiedzialni? Pogubił się i źle wybrał sobie moment, tuż przed barażami. Już nas zgubił w Afryce Płd. Skończyłem karierę w 2004 roku, Evry jeszcze wtedy w kadrze nie było - odpowiedział zawodnikowi MU mistrz świata i Europy Bixente Lizarazu.

"W dniu, w którym Evra przestanie dokonywać masakry na języku francuskim, zakończę karierę" - to cięta riposta na Twitterze Pierre'a Ménesa. - Lepiej, żebyśmy nie odpadli w barażach, bo będzie to katastrofą dla niego i wizerunku trójkolorowych. Jeśli do tego dojdzie, to będzie wielkim błędem Laurenta Blanca, że przywrócił go do drużyny po aferze Knysny (miejsce strajku w RPA), gdzie właśnie on odgrywał decydującą rolę, i Didiera Deschampsa, że go w kadrze zachował - mówił w wywiadzie telewizyjnym Ménes.

- Śrubokrętem można zrobić wiele rzeczy - powiedział Courbis. - Nie mam problemu z Evrą jako człowiekiem, oceniam go tylko jako lewego obrońcę. Jestem tylko skromnym trenerem. Dla mnie on jest bardzo przeciętnym obrońcą, który tylko od czasu do czasu przypomina sobie, że gra na tej pozycji. Swoim rywalom towarzyszy w grze i zawsze pozwoli im zacentrować. Z niego taki wojownik, że zawsze odwraca się plecami przy strzale rywala, bo boi się dostać piłką w pierś albo twarz. Nie ma zielonego pojęcia o swojej pozycji. To naprawdę wielki wyczyn, żeby lewy obrońca tak często był łapany na spalonym - dodał były szkoleniowiec m.in. Olympique Marsylia, Bordeaux, Lens.

- Fernandel to wielki aktor, spotkał mnie zaszczyt, że zostałem do niego porównany. Na Old Trafford byłem, by zrobić wywiad z Alexem Fergusonem. Ale mam ochotę mu powiedzieć przede wszystkim, że chciałbym go zobaczyć, jak tańczy Macarenę z trójkolorowymi po zwycięstwie w Brazylii. Dodam też, że zawsze szanowałem koszulkę reprezentacji i miałem niemało tytułów - odpowiadał Evrze w radiu RMC Luis Fernandez.

Kapitanem Francji nigdy nie będzie

Ale odpowiedzi udzielili nie tylko sami zainteresowani. Na spotkanie piłkarza zaprosił prezes francuskiej federacji Noël Le Gräet, "żeby wyjaśnił nam niektóre ze swoich uwag dotyczących konsultantów". Prawnicy Canal+ uznali, że Evra dotkliwie obraził Ménesa, odnosząc się do jego wyglądu.

Głos zabrał trener kadry Didier Deschamps. - To były niesmaczne uwagi. Nie chcę ich minimalizować, ale to sprawa między Evrą a komentatorami - stwierdził selekcjoner. Dodał jednak, że Evra nigdy nie zostanie kapitanem w jego drużynie.

Wypowiedzi obrońcy MU są szeroko we Francji komentowane. Nie ma portalu francuskiego, który by nie analizował słów zawodnika, który był przywódcą strajku w reprezentacji podczas MŚ w 2010 roku i został z niej wykluczony. Pisze i mówi się już o "aferze Evry". Wybuchła w najmniej odpowiednim momencie. Francuzi wciąż walczą w barażach o awans do MŚ (z Ukrainą), a w ubiegłym tygodniu ukazał się w "Le Parisien" sondaż oceniający popularność kadry. Piłkarską reprezentację źle ocenia w nim aż 82 procent Francuzów. Po wypowiedzi Evry wyniki sondażu mogą być jeszcze gorsze.