El. MŚ 2014. Biało-czerwone Wembley

Angielska federacja przyznała polskim kibicom dodatkową pulę biletów. Wtorkowy mecz zobaczy aż 20 tys. fanów gości. W Londynie nie wszystkim się to spodobało. Mecz na Wembley we wtorek o 21 - relacja Z Czuba i Na Żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl Live na smartfony.
Początkowo polskich kibiców miało być na Wembley tylko 8 tys. Zajęliby ok. 10 proc. pojemności stadionu, który maksymalnie może zmieścić 90 tys. widzów, ale na spotkanie Anglia - Polska trybuny zostały okrojone do 85 tys. miejsc.

Angielska Federacja (FA) w ostatniej chwili zdecydowała jednak, że zwiększa pulę dla Polaków do 18 tys. Do tego dziennikarze doliczają jeszcze ok. 2-3 tys. wejściówek, które kupią nasi rodacy na sektory zajmowane przez fanów gospodarzy.

Zdaniem "Guardiana" we wtorek na Wembley padnie rekord frekwencji fanów rywali na meczu o punkty reprezentacji Anglii. Do tej pory 20 tys. lub więcej widzów gości oglądało pojedynki drużyny "Trzech Lwów" ze Szkocją, Irlandią i Ghaną. Za każdym razem FA specjalnie powiększała pulę wejściówek ze względu na liczne społeczności lokalne fanów rywali żyjące w Londynie i okolicach. Ale to były sparingi bez znaczenia.

Decyzja, żeby prawie 25 proc. pojemności stadionu oddać gościom w najważniejszym meczu eliminacji MŚ, który Anglicy muszą wygrać, by uniknąć baraży, wywołała kontrowersje. "Przewaga własnego stadionu? Zapomnijcie, będzie 20 tys. Polaków" - napisał "Daily Mail". "Guardian" podkreślił, że Anglikom przyjdzie po raz pierwszy zagrać przeciwko "wrogim" trybunom. Decyzję otwarcie skrytykowało kilku dziennikarzy i byłych piłkarzy, m.in. Ray Parlour.

FA broni się, że kluczowe, poza ukłonem w stronę lokalnej społeczności polskiej, były względy bezpieczeństwa. Federacja bała się, że Polacy, których zainteresowanie meczem było gigantyczne, zaczną masowo kupować bilety na sektory zajmowane przez Anglików i na trybunach może dojść do spięć - tak było w marcu 2012 r. na meczu drużyn do lat 19. w Crewe.

- Zwiększyliśmy pulę, żeby uniknąć przemieszania się kibiców - powiedział rzecznik FA Scott Field. Polacy mają zająć wschodnią trybunę. Od weekendu bilety na sektory fanów gospodarzy są już sprzedawane wyłącznie osobom, które w przeszłości oglądały na żywo mecze Anglii, co ma wyeliminować dodatkowe zakupy przez Polaków. Zdaniem mediów tak się jednak nie stanie, bo Polacy na Wembley też już bywali, a poza tym jest jeszcze czarny rynek. I właśnie dlatego liczba sympatyków biało-czerwonych może przekroczyć 20 tys.

"Guardian" wieszczy, że wieczorem można się spodziewać atmosfery jak w Dortmundzie, gdy na mundialu w Niemczech w 2006 r. Polacy zajęli prawie połowę trybun. - Doping uskrzydli Polaków - powiedział Roy Hodgson. - Ale 65 tys. do 20 tys. do wciąż dobra proporcja, nie mamy się czego bać - dodał selekcjoner Anglików.

Najostrzej atakujący FA "Daily Telegraph" sprzedanie takiej liczby biletów Polakom nazywa taktyką samobójczą. Podyktowaną zresztą wcale nie względami bezpieczeństwa, ale biznesowymi. Wybudowany w miejscu starego Wembley za astronomiczne 760 mln funtów obiekt z trudem się utrzymuje. W obecnych eliminacjach na meczach Anglii nie zapełnił się ani razu. Spotkanie z Ukrainą oglądało 70 tys. widzów, z Czarnogórą - 83 tys. Z Polską po raz pierwszy ma być komplet, ale głównie dzięki naszym kibicom.

Piłkarze się nie martwią. - Więcej fanów gości podkręci atmosferę i sprawi, że mecz będzie się lepiej oglądało. Głośni fani z Polski to dobra wiadomość także dla naszych kibiców, bo będą się mogli wykazać - stwierdził Leighton Baines, który na lewej obronie zastąpi kontuzjowanego Ashleya Cole'a.