Sport.pl

El. MŚ 2014. Islandia sprawi największą niespodziankę?

Jest taki kraj w Europie, w którym mieszka zaledwie 300 tysięcy ludzi, a rozgrywki ligowe trwają przez pięć miesięcy ze względu na trudne warunki atmosferyczne. Mimo tych zabójczych dla większości państw ograniczeń Islandia wciąż ma szansę na awans do mistrzostw świata - by dostać się do baraży, potrzebuje wyjazdowego zwycięstwa nad Norwegią.
Gdyby Islandii udało się wedrzeć do grona 32 najlepszych reprezentacji na świecie, byłby to zdecydowanie najmniej liczny kraj, jaki kiedykolwiek zagrał na mundialu - obecnie rekord dzierży Trynidad i Tobago (1,2 mln ludności). Sami Islandczycy nie widzą jednak w tym problemu. - Nasza niska populacja pomaga nam. Wiem, że rzadko mówi się coś takiego, lecz ci sami piłkarze grają ze sobą począwszy od reprezentacji do lat 17 aż do seniorów. Liczba ludności często używana jest jako wymówka. Słyszałem pewnego szwedzkiego trenera mówiącego, że Szwecja jest zbyt mała, by osiągnąć coś w rozgrywkach młodzieżowych. Rozbawiło to nas tu, w Islandii, patrząc na to, co osiągnęliśmy - tłumaczył szkockiej stacji STV Sport Vidi Sigurdsson, islandzki dziennikarz sportowy. Młodzi Islandczycy od kilku lat stanowią postrach innych reprezentacji. Kadry do lat 21 oraz 17 prowadzą w eliminacjach mistrzostw Europy, natomiast zespół U19 zremisował z Francją.

Gwałtowny postęp islandzkiego futbolu w ostatnich latach związany jest z rozwojem obiektów treningowych. Niegdyś piłkarze nie grali przez większą część roku w związku z pogodą. - Gdy byłem młodszy, musieliśmy trenować na żwirowym boisku. W zimie można było tylko biegać, nic więcej. Teraz mamy wiele krytych boisk ze sztuczną nawierzchnią, gdzie można ćwiczyć przez cały rok. To pomogło wielu młodym i uzdolnionym technicznie piłkarzom. Wydaje się, że dopływ utalentowanych piłkarzy się nie zatrzyma. Przyszłość islandzkiego futbolu rysuje się w jasnych barwach - tłumaczy Birkir Saevarsson, zawodnik norweskiego Brann Bergen.

Nawet nie najlepsze warunki, w jakich rozwijali się tamtejsi piłkarze przed laty, nie powstrzymywały ich przed robieniem karier. - Gdy zdasz sobie sprawę, że liczba ludności w Islandii jest podobna do tej w Boltonie, to dziwisz się, jak wielu piłkarzy pochodzi stamtąd. Islandczycy grają w całej Europie - mówił już w 2003 roku Sam Allardyce, wówczas menedżer Boltonu Wanderers.

Błędem byłoby twierdzenie, że tylko infrastruktura treningowa zmieniła się na lepsze. Ogromny nacisk postawiono na edukację trenerów. Tak samo dzieje się z lekcjami wychowania fizycznego w szkołach - bez spełnienia tych punktów wszystkie inne działania byłyby bezcelowe, pozbawione sensu. Postawiono na pracę od podstaw. Jako iż piłkarzy nie ma wielu (zarejestrowanych jest ponad 22 tysiące, co stanowi aż 7% populacji), można bardziej skupić się na jednostkach, eliminując ich wady. Islandczycy sami o sobie mówią, że nie mają wielkiego talentu ani umiejętności, lecz jako największą zaletę wskazują swoją ciężką pracę oraz profesjonalne postępowanie. - Mamy odpowiednie nastawienie, ciężko pracujemy oraz dobrze mówimy po angielsku - tłumaczy sukcesy islandzkich piłkarzy Gylfi Sigurdsson z Tottenhamu Hotspur. Dawniej Islandczycy emigrowali głównie do norweskich i szwedzkich klubów. Dziś można ich spotkać w całej Europie, gdyż żaden zawodnik myślący o poważnej karierze nie może sobie pozwolić na pozostanie w kraju. Liga islandzka w rankingu krajowym UEFA zajmuje dopiero 37. miejsce, między Finlandią a Łotwą. To dobre miejsce jedynie na rozpoczęcie kariery, choć w tym roku w "BV Vestmannaeyjar pojawiła się prawdziwa gwiazda - były bramkarz reprezentacji Anglii David James. W Islandii nie tylko gra w piłkę, lecz pełni również rolę trenera dla zainteresowanych piłkarzy.

Wspomniany Sigurdsson to dziś największa gwiazda reprezentacji, tuż obok Eidura Gudjohnsena, dawniej zawodnika Chelsea czy Barcelony. Ten ma już jednak 35 lat i powoli zbliża się do końca kariery. O swoich następców nie musi się obawiać. Johann Gudmundsson, Victor Palsson, Kolbeinn Sigborsson czy Alfred Finnbogason grają na co dzień w Holandii (tym ostatnim interesował się AC Milan) w barwach takich klubów jak AZ, NEC, Ajax czy Heerenveen. Birkir Bjarnason występuje w Sampdorii, Emil Hallfredsson w Hellas Veronie, a kapitan reprezentacji Aron Gunnarsson w Cardiff City.

Na kolejkę przed końcem eliminacji MŚ 2014 Islandia zajmuje 2. miejsce w grupie E, dające udział w barażach. Gdy w czerwcu 2011 roku losowano grupy eliminacyjne, "Strakarnir okkar" (Nasi chłopcy) zajmowali 121. miejsce w rankingu FIFA - niżej znajdowało się tylko pięć europejskich reprezentacji! Rywalami Islandii były Szwajcaria (pewna awansu), Słowenia, Norwegia, Albania oraz Cypr. Postęp, jaki dokonał się w tej reprezentacji, jest olbrzymi. W kwalifikacjach Euro 2012 Islandczycy zdobyli zaledwie 4 punkty, wszystkie w pojedynkach z Cyprem, przegrywając z Norwegią, Portugalią oraz Danią. Dziś w rankingu FIFA znajdują się na 54. pozycji, 11 przed Polską. Co, a raczej kto stoi za tak gruntowną przemianą?

Federacja zdecydowała się zatrudnić prawdziwego selekcjonera - wybrała Larsa Lagerbacka, który prowadzenie reprezentacji ma we krwi. Szwed został kiedyś nazwany przez Rafała Steca idealnym kandydatem na trenera reprezentacji Polski. Przez 9 lat prowadził Szwecję, a podczas MŚ 2010 dowodził Nigerią. Za każdym razem odnosił co najmniej przyzwoity wynik. Za jego kadencji Islandia rozegrała 17 spotkań, spośród których 8 wygrała oraz tyle samo przegrała, a 1 zremisowała. 47,1% zwycięstw to najlepszy wynik spośród wszystkich selekcjonerów w historii tej reprezentacji (brani pod uwagę są tylko ci, którzy prowadzili kadrę w więcej niż 2 meczach).

We wrześniu jego podopieczni odbyli szaleńczą pogoń za Szwajcarami, z którymi od 54. minuty przegrywali aż 1:4. Udało im się doprowadzić do remisu. Sprawił on, że Islandczycy swój los trzymają w swoich rękach. Wystarczy po raz drugi w tych eliminacjach pokonać Norwegię, by wejść do baraży. To byłby największy sukces w historii kraju, w którym mieszka tylu ludzi co w Katowicach.

Więcej o: