El. MŚ 2014. Boniek: Nie należę do prezesów, którzy zwalniają trenera między samochodami

PRZEGLĄD PRASY. Po porażce 0:1 z Ukrainą reprezentacja Polski straciła szansę na awans do mistrzostw świata w Brazylii. Czy w związku z tym z posadą selekcjonera pożegna się Waldemar Fornalik? - Nie należę do prezesów, którzy zwalniają trenera po porażce, między samochodami, w drodze z szatni do autokaru - mówi w rozmowie ze Stefanem Szczepłkiem z "Rzeczpospolitej" Zbigniew Boniek.
Prezes PZPN prawdopodobnie nawiązuje tym samym do niesławnego zwolnienia ze stanowiska selekcjonera Leo Beenhakkera we wrześniu 2009 roku. Holenderski trener tuż po przegranym meczu ze Słowenią w eliminacjach MŚ udzielał wywiadu dla jednej z telewizji, ale nagle rozmowa została przerwana. Dziennikarz usłyszał bowiem, że Beenkhakker właśnie został zwolniony przez Grzegorza Latę. Ówczesny prezes PZPN ogłosił to w rozmowie z inną telewizją, której kamery ustawione były zaledwie dwa metry od udzielającego wywiadu Beenhakkera. Holender był zaszokowany tą formą pożegnania z reprezentacją Polski.

Boniek daje do zrozumienia, że cokolwiek postanowi, chce zachować pewne standardy. Na pytanie Szczepłka, który chciałby poznać przyszłość kadry, bo straciliśmy szansę na mundial, prezes PZPN odpowiada: - To nie znaczy, że mam się pożegnać z rozumem i udzielać na lewo i prawo wypowiedzi, które się będą dobrze klikały.

Ze słów prezesa wynika, że najwcześniej odpowiedź na pytanie "co dalej z Fornalikiem?" poznamy po wtorkowym meczu Polski z Anglią. - W sprawach konkretnych zabiorę głos choćby w środę, dopiero wtedy, kiedy eliminacje zostaną zakończone - dodaje.

Co ciekawe, Boniek jest zły na Szczepłka, że na stronie "Rzeczpospolitej" ukazał się z nim ten wywiad. "Kol. Szczeplek rano Ci odpowiedzialem na tel przez szacunek dla Ciebie.na wywiad sie nie zgodziłem. Zmieniły sie standarty?" [pisownia oryginalna] - napisał prezes PZPN na Twitterze.



Wygląda na to, że Boniek chce, aby dyskusje nie zagłuszyły święta, jakim mimo wszystko zawsze jest starcie z Anglikami na Wembley, gdzie jeszcze nigdy nie wygraliśmy. I dać Fornalikowi komfort pracy z kadrą. Nawet jeśli miałaby ta praca potrwać już tylko trzy dni.