Sport.pl

Co musi się stać, aby Polska zagrała na MŚ?

Polacy pokonali najsłabszą drużynę świata 5:1, ale wiary w awans na mundial nie przywrócili. W naszej grupie najbliżej wyjazdu do Brazylii jest Ukraina, która zremisowała z Anglią 0:0
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Co się musi stać, abyśmy awansowali?

Anglicy grają w eliminacjach (prawie) jak Polacy. Też mierzyli w awans, też pokonali tylko Mołdawię i San Marino, dwie kolejki przed końcem też stoją pod ścianą.

Zakładając, że San Marino nadal będzie przegrywać, a Mołdawia nie urwie punktu w Czarnogórze, Polacy do awansu potrzebują w październiku wygrać i na Ukrainie, i w Anglii. A nawet to awansu nie gwarantuje.

Wyspiarze grupę wygrają, tylko jeśli zwyciężą w październiku zdobędą sześć punktów na Czarnogórze i Polsce. W innym wypadku muszą liczyć na potknięcie Ukrainy. (Patrz tabela i harmonogram gier).

Piłkarze Mychajło Fomenki, jeśli pokonają Polskę, w najgorszym wypadku wylądują w barażach. Ale mogą też od razu wygrać występ na mistrzostwach świata - drugi w historii.



Pogoń Ukrainy

Ukraińcy eliminacje zaczęli świetnie, od remisu na Wembley, ale potem sami wpędzili się w kłopoty. Zrezygnował selekcjoner Oleh Błochin, federacja miesiącami nie umiała znaleźć stałego następcy. Tymczasowi remisowali z Mołdawią i przegrywali z Czarnogórą. Na ratunek przybył Fomenko. Z nim Ukraina odrobiła w tym roku wszystko, co straciła jesienią. Więcej: żaden zespół w polskiej grupie nie zagrał tylu dobrych meczów, co współgospodarz Euro 2012. W czerwcu wygrał w Podgoricy 4:0 - to najwyższa domowa porażka Czarnogóry w historii.

Co z tą Anglią?

Wybrać najlepszy występ Anglików byłoby trudno. To wciąż drużyna prymitywna taktycznie, blada w obronie, pod bramką rywala groźna tylko przy rzutach rożnych i wolnych. Gdyby nie podania Stevena Gerrarda, prawdopodobnie nie liczyłaby się w walce.

W normalnych okolicznościach wyspiarskie gazety zalałaby rozpacz. Okoliczności normalne jednak nie są. Anglicy zrozumieli, że zaniedbali szkolenie piłkarzy i trenerów, którzy mieliby piłkarzy szkolić. Nowy szef federacji ogłosił, że na sukces "Trzy Lwy" poczekają przynajmniej do Euro 2020. Media nie żądają już złotych medali MŚ, a trener Roy Hodgson od miesięcy ostrzega przed trudnym finiszem eliminacji. Najbardziej prawdopodobny scenariusz: Anglia przedziera się do Brazylii przez baraże.

Gdyby natomiast Polacy pozostali w grze, byłaby gigantyczna sensacja. I nie chodzi tylko o to, że tylko nieznacznie poprawili bilans bramkowy, który decyduje przy równej liczbie punktów. Nieznacznie, bo przed decydującymi meczami mają gorszy bilans (+9) od Ukrainy (+15, gra jeszcze z San Marino) i Anglii (+22).

Smutek po straconym golu

Najsmutniejsze, że gospodarze strzelili nam gola. Dziewiątego w meczu o punkty w XXI wieku, pierwszego od pięciu lat, gdy Andy Selva pokonał bramkarza Słowaków. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, w jakim stanie jest polska defensywa, powinien się ich pozbyć. Sforsować może ją każdy. To nie nowość, w eliminacjach mundiali 2006, 2010 oraz Euro 2008 Polacy mierzyli się z 15 rywalami. Gola nie stracili tylko z Belgią i San Marino, tracili z Armenią, Azerbejdżanem i Kazachstanem i Irlandią Północną. Ostatnio jeszcze zmiękli na tyłach, w eliminacjach mundialu 2014 bramkarz skapitulował też po strzałach zawodników z Mołdawii i San Marino.

We wtorek po dośrodkowaniu z rzutu wolnego bramkę zdobył przez Polaków niepokojony Alessandro Della Valle. Pół roku temu etatowy pracownik banku przeżył w Warszawie koszmar - po jego zagraniach ręką arbiter dyktował rzuty karne wykorzystywane przez Roberta Lewandowskiego. Dlaczego tym razem mu się powiodło? Bo pilnował go Sebastian Boenisch, jeden z najgorszych polski piłkarzy eliminacji. Gdy trzy lata temu debiutował w kadrze, wydawało się, że na długo zagarnie lewą stronę defensywy. Ostatnio brakuje mu nawet zaangażowania. Nie dobiega do rywali, niewiele z niego pożytku w ofensywie. Aż dziw, że zachowuje miejsce w pierwszej jedenastce trzeciego w Bundeslidze Bayeru Leverkusen.

Optymistyczne migawki z San Marino? Te z Piotrem Zielińskim w roli głównej. 19-letni rozgrywający Udinese w pięciu meczach w reprezentacji strzelił 3 gole. We wtorek trafił dwa razy, druga bramkę zdobył po ładnym, wypieszczonym uderzeniu z rzutu wolnego. Nawet gdyby na linii stał lepszy specjalista od księgowego Aldo Simonciniego, prawdopodobnie niewiele by zdziałał. Rozgrywający z wyobraźnią, niepsujący wolnych i rożnych? Takiego piłkarza nie mieliśmy od lat.

Grupa H: Ukraina - Anglia 0:0



1. Anglia81625-3
2. Ukraina81519-4
3. Czarnogóra81515-8
4. Polska81318-9
5. Mołdawia854-15
6. San Marino801-43


Mecze do rozegrania.

11 października:

Mołdawia - San Marino

Ukraina - Polska;

Anglia - Czarnogóra

15 października:

Anglia - Polska

San Marino - Ukraina

Czarnogóra - Mołdawia

Więcej o: