Sport.pl

El. MŚ 2014. Rinaldi zrozpaczony, że nie pokonał Boruca. Media: "Powinien być karny!"

To mógł być jeden z najpiękniejszych momentów w historii piłki nożnej w San Marino. Zespół, który od pięciu lat nie strzelił bramki w meczu o punkty, stanął przed szansą przełamania niemocy w przegranym 0:5 spotkaniu z Polską. Nie udało się. 26-letni Danilo Rinaldi przegrał pojedynek sam na sam z Arturem Borucem. Po spotkaniu przyznał, że jest zrozpaczony, a lokalne media napisały, że w tej sytuacji gościom należał się rzut karny
Wychodzisz z domu, a grają Polacy? Śledź relacje w telefonie dzięki aplikacji Sport.pl Live

To była 89. minuta spotkania. Wprowadzony na boisko po przerwie Danilo Rinaldi ruszył lewym skrzydłem, zagrał piłkę między nogami Grzegorza Krychowiaka, wyprzedził Marcina Wasilewskiego i przed sobą miał już tylko Artura Boruca. Bramkarz reprezentacji Polski zablokował jednak strzał i gracz San Marino padł na murawę niepocieszony.

Zobacz zmarnowaną okazję piłkarza San Marino w meczu z Polską

To mogła być bramka na 1:4, która przerwałaby niemoc strzelecką tej drużyny. W tych eliminacjach San Marino straciło 29 bramek i nie strzeliło żadnej. W eliminacjach do Euro 2012 podopiecznym Giampaolo Mazzy również nie udało się trafić do siatki, a sami wyciągali z niej piłkę 53 razy. Ostatniego gola ta reprezentacja w meczach o punkty strzeliła w 2008 roku w przegranym 1:3 spotkaniu ze Słowacją. Była to jedyna bramka San Marino w eliminacjach do MŚ w RPA, w których straciło 47 goli.

Nic dziwnego, że po spotkaniu trener, koledzy z drużyny i sam zawodnik czuli niedosyt po meczu z Polską. - Nawet w najlepszych naszych spotkaniach zawsze czegoś żałowałem. Tym razem nie żałuję wyniku, ale tej okazji na strzelenie gola, którą miał Rinaldi. To grzech. Naprawdę grzech, że nie padł ten gol - powiedział Mazza. - Szkoda, że Danilo zmarnował tę okazję. To byłaby nagroda za naszą dobrą, waleczną grę przez całe spotkanie - dodał obrońca Fabio Bollini.

Rinaldi, który na co dzień gra w amatorskiej lidze Campionato Sammarinese di Calcio, a zarabia na życie jako pracownik firmy meblowej, sam był na siebie zły, że nie wykorzystał szansy. - Jestem zrozpaczony. Chciałem zrobić "podcinkę", ale nie udało się - powiedział w rozmowie z telewizją San Marino RTV. Gdy to mówił, miał jednak uśmiech na twarzy, bo przyznał, że mimo wszystko on i jego koledzy pokazali charakter. - Mecz był dobry, a gdyby udało mi się strzelić gola, byłby bardzo dobry - stwierdził.

Media w San Marino przyjęły zmarnowaną okazję z dużym smutkiem. "To była wielka szansa. Boruc świetną interwencją przekreślił narodową radość" - napisała strona Smtvsanmarino.sm. Serwis internetowy Sanmarinonotizie.sm był za to zły na sędziego. "Tuż po strzale był oczywisty faul. Norweski arbiter popełnił błąd, że nie sięgnął w tej sytuacji po gwizdek" - czytamy.

Cóż, San Marino będzie musiało jeszcze poczekać na swojego kolejnego gola w eliminacjach. Sam Rinaldi na swoją bramkę w reprezentacji również. Na razie 26-letni napastnik strzelił dla kadry tylko raz. W ubiegłym roku zdobył bramkę z rzutu karnego w przegranym 2:3 spotkaniu towarzyskim z Maltą.



Więcej o: