Ukraina ma trenera. Anonimowego

Choć wśród kandydatów na selekcjonera Ukrainy były takie sławy jak Marcello Lippi, Nevio Scala, Harry Redknapp czy Sver-Göran Eriksson, wybrano mało znanego nawet w kraju Michaiła Fomienkę
Trzymiesięczna ukraińska telenowela z wyborem następcy Olega Błochina dobiegła końca. Nowym selekcjonerem reprezentacji będzie 64-letni Fomienko.

Po raz pierwszy poprowadzi drużynę w lutowym sparingu z Norwegią, a 22 marca zadebiutuje w meczu o punkty z Polską na Stadionie Narodowym w eliminacjach do mundialu 2014. Dotychczas Ukraina zdobyła dwa punkty - po remisach z Anglią i Macedonią oraz niespodziewanej porażce u siebie z Czarnogórą.

Nominacja Fomienki jest zaskoczeniem, bo to trener bez wielkich sukcesów, który ostatnio znalazł się na marginesie tamtejszego futbolu. Od kilku miesięcy był zatrudniony w federacji jako szef komitetu reprezentacji krajowych. Wcześniej pracował w pierwszoligowym rosyjskim Salucie Biełgorod.

Więcej sukcesów odniósł jako piłkarz Dynama Kijów i reprezentacji ZSRR. W klubie trzykrotnie był mistrzem ZSRR, a w 1975 roku zdobył Puchar UEFA i Superpuchar Europy. W sbornej zagrał 24 razy, zdobywając srebro mistrzostw Europy w 1972 roku (ani razu jednak nie pojawił się na boisku) i brąz w igrzyskach olimpijskich w Montrealu.

Od największego sukcesu trenerskiego Fomienki upłynęło już 19 lat. Wtedy z Dynamem Kijów został mistrzem i zdobył Puchar Ukrainy, a w europejskich pucharach pokonał 3:1 Barcelonę. Następnie prowadził m.in. reprezentację Gwinei, krótko był selekcjonerem Iraku, CSKA Kijów, Metalist Charków, Tawriji Symferopol.

- Był zwolennikiem stylu "kopnij do przodu, a dalej jakoś to będzie". Teraz coś takiego nie przejdzie - wspomina jego metody Wiktor Leonienko, były podopieczny Fomienki w Dynamie.

Od kilku tygodni wydawało się, że następcą Błochina zostanie obcokrajowiec. Czołowi Ukraińcy nie byli bowiem zainteresowani prowadzeniem reprezentacji. Jedyny chętny - Miron Markiewicz - chciał łączyć stanowisko z pracą w Metaliście Charków. Na to nie zgadzały się nowe władze federacji. Dopiero wtedy rozpoczęto rozmowy ze szkoleniowcami zagranicznymi. Pierwszym kandydatem był Marcello Lippi, lecz przeszkodą okazał się ważny kontrakt z mistrzem Chin Evergrande Guangzhou. Najbliższe finalizacji były negocjacje z bezrobotnym wówczas Harrym Redknappem. Jego agent ujawnił, że ustalono już warunki finansowe. Anglik przyjął jednak ofertę z Queens Park Rangers, ponieważ w trakcie rozmów prezes federacji Anatojij Końkow niespodziewanie zaoferował stanowisko Andrijowi Szewczence. Ten jednak odmówił, tłumacząc, że nie ma doświadczenia.

Wtedy w federacji powstała lista 30 trenerów z Ukrainy i zagranicy, a najbogatszy Ukrainiec Rinat Achmetow zadeklarował, że jest gotów płacić selekcjonerowi. Ofertę otrzymał m.in. Felix Magath, ale w końcu postawiono na dwóch kandydatów: Erikssona i Fomienkę. Szwed w ubiegłym tygodniu był w Kijowie na rozmowach. Porozumiał się w sprawie zarobków, które miały wynosić 9,5 mln dolarów za czteroletni kontrakt. Prezydent Końkow odrzucił pomoc Achmetowa, twierdząc, że federację nie stać na taki wydatek.

Decyzja miała zapaść 26 grudnia na posiedzeniu prezydium. Tego dnia Eriksson i Fomienko mieli odpowiadać na pytania działaczy. Były selekcjoner reprezentacji Anglii zapowiedział jednak, że przyleci na Ukrainę tylko wtedy, kiedy dostanie gwarancję zatrudnienia. Już wtedy stało się jasne, że reprezentację poprowadzi Fomienko. Zresztą krótko przed wyborami poparł go mający wciąż duży autorytet Błochin. Przypomnijmy, że niespodziewanie we wrześniu zrezygnował on z funkcji selekcjonera, by przejąć Dynamo. Tłumaczył, że to było jego największe marzenie.

Kandydatura Fomienki otrzymała jednogłośne wsparcie ukraińskiej federacji. Nowy selekcjoner podpisał roczny kontrakt z możliwością przedłużenia o kolejne dwa lata. - Zadanie ma proste: awans do finałów mistrzostw świata w Brazylii - powiedział Końkow. - Umowa zostanie przedłużona, jeśli zobaczymy dobre wyniki i postęp w grze naszej reprezentacji.

Na pytanie, dlaczego nie postawiono na Erikssona, prezydent odpowiedział, że zanim Szwed zapozna się z piłkarzami, pozna tajniki ukraińskiego futbolu, upłynie dużo czasu. - A tego u nas brakuje, jeśli chodzi o eliminacje do mistrzostw świata w 2014 roku - dodał.