MŚ 2014. Brazylia szuka trenera. Kto wejdzie do piekła

Półtora roku przed mistrzostwami świata gospodarze i faworyci turnieju zwolnili trenera Mano Menezesa. - Świętujmy, bo to historyczny dzień. Niekompetentna federacja zrobiła coś dobrego dla naszego futbolu - skomentował Romario, kiedyś wybitny napastnik, dziś parlamentarzysta
Zwolnienia 50-letniego szkoleniowca Romario domagał się od miesięcy. Ostrzegał, że z nim Brazylia nie wyjdzie na mundialu z grupy, kilka tygodni temu o pomoc prosił nawet prezydent kraju Dilmę Rousseff.

Menezesa nie zmiotła jednak ani ubiegłoroczna klapa na Copa América (porażka w ćwierćfinale z Paragwajem), ani przegrana w finale igrzysk z Meksykiem, ani słabe wyniki sparingów. Przez dwa i pół roku jego drużyna nie pokonała ani jednego zespołu światowej czołówki (grającego w silnym składzie). Pracę stracił po Superclásico de las Américas, czyli corocznym dwumeczu z Argentyną. We wrześniu "Canarinhos" wygrali 2:1, kilka dni temu było 1:2, Brazylia triumfowała po rzutach karnych. Oba zespoły występowały bez zawodników z klubów europejskich, więc o prawdziwym sprawdzianie nie ma mowy.

O zwolnieniu selekcjonera zdecydował José Maria Marin, 80-letni szef federacji, który w marcu zastąpił Ricardo Teixeirę i nigdy nie przepadał za Menezesem. Na początku kadencji ogłosił publicznie, że zanim trener roześle powołania, ma mu przedstawiać skład kadry. Od tygodni plotkowano, że Menezes zostanie zwolniony, bo jest człowiekiem Teixeiry.

Odpowiedzialny w federacji za reprezentację Andres Sanchez, ogłaszając dymisję trenera, zastrzegł, że on by go zostawił. Popierał go m.in. król strzelców MŚ z 2002 r. Ronaldo, ale krytyków było zdecydowanie więcej. W czasie meczu z Argentyną kibice skandowali "Żegnaj, Mano".

Argumentów przeciwnikom nie brakowało, bo przez dwa i pół roku Menezes zaprosił na zgrupowania aż 102 piłkarzy, tylko w tym roku powołał aż dziesięciu bramkarzy. Ostatnio zabierał na mecze Kakę, zawodnika głębokich rezerw Realu, w niczym nie przypominającego najlepszego piłkarza świata z 2007 r.

Następcę federacja ogłosi na początku roku. Faworytami mediów są triumfatorzy Copa Libertadores z 2011 r. (Muricy Ramalho z Santosu) i 2012 r. (Tite z Corinthians) oraz mistrz świata z 2002 r. (Luiz Felipe Scolari). Trudno uwierzyć informacjom sobotniej gazety "Lance!", w której znajomy Pepa Guardioli miał przekazać jego deklarację: "Brazylia to jedyna drużyna, w której mogę zacząć pracować choćby od jutra". Guardiola wypoczywa w Nowym Jorku, kilka dni temu odrzucił ofertę Chelsea, właściciel Roman Abramowicz nie skusił go nawet czekiem in blanco.

- W Brazylii mamy świetnych szkoleniowców, opowiadanie o trenerze z zagranicy uważam za niedorzeczne. Poza tym zatrudnienie Guardioli nie oznacza, że w naszej reprezentacji zaczną grać Iniesta i Messi - mówi Sanchez.

Nowy selekcjoner będzie musiał się zmierzyć z niespotykaną wcześniej presją. Planem minimum gospodarzy mundialu w 2014 r. jest zdobycie złotego medalu, każdy inny wynik zostanie uznany za klęskę. O triumfie na swoich stadionach Brazylijczycy marzą przynajmniej od 1950 r. Wtedy również turniej organizowali, również byli faworytami, ale w decydującym meczu sensacyjnie ulegli Urugwajowi 1:2.

Pierwszym i ostatnim naprawdę ważnym testem dla nowego trenera Brazylii będzie czerwcowy Puchar Konfederacji, w którym oprócz gospodarzy wystąpią: Hiszpania (mistrzowie świata), Japonia (mistrzowie Azji), Meksyk (mistrzowie Ameryki Północnej i Środkowej), Urugwaj (mistrzowie Ameryki Południowej), Tahiti (mistrzowie Oceanii), Włochy (wicemistrzowie Europy) oraz triumfator styczniowego Pucharu Narodów Afryki. Losowanie grup w sobotę.

Kto za Menezesa?

Muricy Ramalho (Santos) - Fachu uczył się u Tele Santany, który w 1982 r. przywiózł na mundial reprezentację zachwycającą ofensywnym stylem gry, do dziś uważaną za najlepszą drużynę, której nie udało się zdobyć mistrzostwa świata. Ramalho był jego asystentem w Sao Paulo na początku lat 90. - To mój idol, największy z największych. Odnoszę sukcesy, ale daleko mi do niego - mówi Ramalho. Z Sao Paulo zdobył trzy mistrzostwa z rzędu, z Fluminense odzyskał je po 26 latach. Od roku prowadzi Santos, sięgnął z nim po pierwsze od 1963 r. Copa Libertadores (południowoamerykański odpowiednik Ligi Mistrzów). Ramalho był już faworytem do objęcia reprezentacji po mundialu w RPA, ale wtedy ofertę odrzucił.

Tite (Corinthians) - Miejsca w historii może być pewny, bo w lipcu wygrał pierwsze w historii Corinthians Copa Libertadores. Jego zespół nie gra efektownie, wygrywa dzięki dyscyplinie i szczelnej defensywie. Tite często rezygnował z napastników i ustawiał Corinthians w systemie 4-2-4-0, w 14 meczach Copa jego drużyna straciła tylko cztery gole. - Ich droga do triumfu przypominała drogę Chelsea po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. W meczach z Santosem momentami za defensywę odpowiadało ośmiu piłkarzy Corinthians. Podobnie wyglądały spotkania londyńczyków z Barceloną i Bayernem - oceniał Tostao, mistrz świata z 1970 r.

Luiz Felipe Scolari (bezrobotny) - Jedyny kandydat mający doświadczenie w pracy z reprezentacją. 10 lat temu doprowadził Brazylię do złota mundialu, z Portugalią zdobył srebro mistrzostw Europy i brąz mistrzostw świata. Po powrocie do klubowego futbolu sukcesy odnosił tylko w uzbeckim Bunyodkorze. Szybko wyleciał z Chelsea, niczego nie osiągnął w Palmeiras. To faworyt kibiców (jego powrotu domagali się na ostatnich meczach reprezentacji). Latem chciała go zatrudnić rosyjska federacja, niedawno odrzucił propozycje z Gremio i Cruzeiro. Ponoć także dlatego, że czeka na ofertę prowadzenia reprezentacji "Canarinhos".