El. MŚ 2014. Hodgson wciąż niepokonany, ale Anglicy nie są zadowoleni

Mimo, że Roy Hodgson w jedenastu dotychczasowych meczach jako selekcjoner reprezentacji Anglii nie odniósł żadnej porażki (nie wliczamy tu odpadnięcia po rzutach karnych w ćwierćfinale EURO 2012 z Włochami) nasilają się głosy krytyki pod jego adresem. Jego podopieczni w czterech meczach eliminacji do mundialu w Brazylii zdobyli osiem punktów, lecz aż sześć z nich wywalczyli w meczach z San Marino i Mołdawią.
Anglicy od lat nie mogą wygrać żadnej wielkiej imprezy, a zdarzają się nawet momenty, kiedy ponoszą klęskę już eliminacjach (tak jak przed EURO 2008). Tamtejsi kibice w dużej mierze winę zrzucają na selekcjonerów, którzy często nie potrafili zapanować nad wybuchowymi charakterami swoich podopiecznych. Teraz, mimo że pod wodzą Roy'a Hodgsona reprezentacja nie przegrała meczu wokół kadry wciąż jest sporo zamieszania.

Kiepskie rezultaty na starcie eliminacji do mundialu, który odbędzie się w Brazylii już za dwa lata powodują, że w tamtejszej prasie nie brakuje już teraz głosów krytyki. Mimo, że niektórzy przyznają, że widać niewielką poprawę w topornym dotąd stylu gry Anglików, to rezultaty wciąż nie pozwalają na to, by spokojnie przeczekać zimę nie martwiąc się o to, jak będzie wyglądać walka o awans na mundial wiosną. - Jeśli to wideo kiedykolwiek trafi do naszego ośrodka szkoleniowego, powinno zostać podpisane jako przykład jak nie należy grać i jako kolejny już mecz, w którym ta reprezentacja daje powody do rozczarowania - czytamy w angielskiej prasie.

Mimo, że Roy Hodgson przed meczem z Polską przyznawał, że nie potrafi przytoczyć praktycznie żadnego nazwiska polskiego piłkarza poza trójką z Borussii i Wojciechem Szczęsnym, to właśnie zespół Waldemara Fornalika może czuć niedosyt po środowym remisie na Stadionie Narodowym. - Takiego czegoś nie widzieliśmy od czasów Steve'a McClarena. Nie oszukujmy się, z taką grą podczas ciężkich wyjazdów na Ukrainą czy do Czarnogóry o dobry wynik może być bardzo ciężko, co w konsekwencji prawdopodobnie skomplikuje naszą sytuację w grupie - pisze Steven Howard, angielski dziennikarz.

O dymisji Hodgsona nikt nawet nie wspomina, zwłaszcza, że ten kilka miesięcy temu podpisał długoterminowy kontrakt, ale na wyspach da się wyczuć pesymistyczne nastroje. Wygrane z Mołdawią i San Marino wydawały się formalnością, a remisy z Polską i Ukrainą wlewają w serca tamtejszych fanów sporo niepokoju. - Taktyka naszych piłkarzy jest zakorzeniona w średniowieczu. Remis w domu jednego z najpoważniejszych rywali do awansu nie jest złym wynikiem. Ale sposób, w jaki zagraliśmy może budzić obawy. Niepokojący jest także brak lidera - Rooney dobrze zagrał przeciwko San Marino, w środę było już gorzej - pisze Daily Mirror. Czy selekcjoner drużyny "Trzech Lwów" wymyśli jak poprawić nie tylko wyniki, ale przede wszystkim styl gry swojego zespołu przed kolejnymi meczami eliminacyjnymi? Jeśli nie, to murowany faworyt grupy H może okazać się być w zasięgu Polski, która ma tylko 3 punkty straty i jeden mecz mniej od Anglików.

- Jestem zadowolony z tego, że wywalczyliśmy tu punkt, na koniec eliminacji może on okazać się kluczowy. Murawa była bardzo ciężka, mecz przełożony, to nie były łatwe okoliczności, jednak wracamy do domu z remisem - podkreślał po meczu Hodgson, od którego oczekiwano jednak na Stadionie Narodowym pewnego zwycięstwa. W tej sytuacji Czarnogóra, która następny mecz gra z San Marino u siebie, jeśli pokona ten zespół, zostanie liderem grupy H. Na mundial bezpośrednio pojedzie tylko zwycięzca grupy, reszta będzie musiała grać w barażach.

Czy walka o awans będzie decydowała się do ostatniej kolejki? Jeśli tak, być może czeka nas kolejny pamiętny wieczór na Wembley, gdyż w ostatnim meczu na Wembley w Londynie zagramy niemal dokładnie za rok - 15 października i kto wie, czy dobry wynik tam nie pozwoli nam awansować do mistrzostw w Brazylii właśnie kosztem Anglików.

Czy za rok na Wembley znów będziemy świadkami historycznego meczu? Czy Hodgson będzie jeszcze wtedy selekcjonerem Anglików? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!