Angielska prasa po meczu z Polską. "Ciemne chmury nad Anglią i tabletki nasenne. Żałosne i bolesne"

Po środowym meczu z Polską brytyjskie media nie szczędzą swojej reprezentacji słów krytyki. - To było bardzo bolesne i żałosne widowisko. Nad Warszawą było wczoraj niebieskie niebo. Burza ustała. Nad Anglią nadal są jednak ciemne chmury - komentują dziennikarze. Często pojawiającym się motywem są także tabletki nasenne, które Anglicy dostali w nocy z wtorku na środę.
Guardian: Zaspani Anglicy obudzeni w Polsce

Niektórzy angielscy piłkarze po przeniesieniu meczu na następny dzień musieli brać we wtorek tabletki nasenne. Wcześniej pobudzali się kofeiną. Po powrocie do hotelu, który był w centrum miasta mieli problemy z zaśnięciem, co miało wpływ na ich grę w środę. Drużyna Hodgsona zremisowała 1:1 w prawdopodobnie najgorszym występie za jego kadencji - tłumaczy słabszą formę reprezentacji dziennikarz Guardiana.

Atmosfera na trybunach po wtorkowej komedii była stonowana. 'Stonowany' to także właściwe słowo na określenie formy piłkarzy Hodgsona - wtóruje mu Paul Wilson.



The Sun: Daliśmy piłkarzom tabletki nasenne

Angielski brukowiec skupia się przede wszystkim na nocy przed meczem, kiedy kilku piłkarzom podano tabletki przyspieszające zaśnięcie. "Prochy! Drzemiąca FA (angielska federacja) podała piłkarzom pigułki!" - krzyczy brukowy The Sun. Cytuje także Hodgsona, który przyznaje, że we wtorek jego piłkarze byli pobudzeni i zmotywowani, czego nie widać było w środę. "Droga do Rio okazuje się być pełna wybojów. Na razie pobiliśmy dwie najsłabsze drużyny w grupie, z dwoma najmocniejszymi tylko zremisowaliśmy - zauważa Shaun Custis.

The Telegraph: Mundial trzeba będzie wyrwać

Korespondent The Telegraph ze Stadionu Narodowego zwraca uwagę, że awans na mistrzostwa świata w Brazylii wcale nie musi być spacerkiem. "Nawet jeśli Anglia awansuje na mundial w Brazylii nikt nie będzie czekał na nią na lotnisku w Rio. Kibice będą chcieli zobaczyć Hiszpanów, Holendrów i inne reprezentacje emanujące stylem i treścią. Ale nie Anglię. Nie po fatalnym stylu, który prezentują Wayne Rooney, Joe Hart, Steven Gerrard i spółka.

Piłkarze Hodgsona nadal mogą liczyć na kwalifikację - Warszawa nie była dla nich podwodnym grobem. Mimo wszystko środowy występ na grząskim boisku był bolesny do oglądania. Kolejny raz traktowaliśmy piłkę jak skażony towar - ocenia Henry Winter.

Daily Mirror: Nad Warszawą błękit, chmury nad Anglią

Kolejny dzień, kolejny prysznic. Wydajność reprezentacji Anglii budzi spore obawy. Tektyka naszych piłkarzy jest zakorzeniona w średniowieczu - pisze Olivier Hot. Remis w domu jednego z najpoważniejszych rywali do awansu nie jest złym wynikiem. Ale sposób, w jaki zagraliśmy może budzić obawy. Niepokojący jest także brak lidera - Rooney dobrze zagrał przeciwko San Marino, w środę było już gorzej. Dziennikarz skupia się także na analizie gry pozostałych piłkarzy, nie widzi jednak zbyt wielu pozytywów. "Nad Warszawą było wczoraj niebieskie niebo. Burza ustała. Nad Anglią nadal są jednak chmury" - puentuje Hot.

Daily Mail: Bolesny i żałosny spektakl

Przynajmniej nasi pokryli koszt podróży kibicom, którzy zostali w Warszawie, by to zobaczyć (FA ma zwrócić pieniądze kibicom). Byli hojni także w innych aspektach - szczególnie jeśli chodzi o częstotliwość oddawania piłki rywalom. To było bardzo bolesne, a nawet żałosne. Zagraliśmy mecz, który daje do zrozumienia, że przejście grupy i zakwalifikowanie się na mundial w Brazylii staje się coraz trudniejsze - czytamy w relacji.

Co redaktorzy robią w pracy, gdy nie piszą? Sprawdź na Facebook/Sportpl »