Eliminacje MŚ 2014. Cała Anglia gotowa na Polskę. "Liczy się tylko wygrana"

Do meczu Polska - Anglia na Stadionie Narodowym zostały już tylko godziny. Liderzy naszej grupy, Anglicy, są zdecydowanymi faworytami nie tylko tego meczu, ale i całej grupy. Mimo to angielscy dziennikarze zdają sobie sprawę, że wyjazdowy mecz z Polską może być najtrudniejszym zadaniem dla ich reprezentacji w tych eliminacjach. ''The Telegraph'' ma nadzieję, że sprawa małej ilości biletów dla kibiców odbije na atmosferze na Stadionie Narodowym. Relacja z meczu na żywo we wtorek od godz. 21 w Sport.pl
W ekipie naszych rywali wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, 5-0 z San Marino usatysfakcjonowało tamtejszych kibiców. Jednak Robert Błaszczak, polski dziennikarz, który żyje i pracuje na wyspach, współpracując z wieloma angielskimi mediami przyznaje, że minęły czasy, kiedy dla Anglików znany był jedynie nasz bramkarz. - Bundesliga ma bardzo wysoką renomę na Wyspach i nie bez echa przeszły popisy Błaszczykowskiego, Lewandowskiego oraz Piszczka. Polska reprezentacja znana jest na Wyspach jako rywal silny fizycznie i krnąbrny który nie boi się oblężenia pod własną bramką i lepiej czuje się wychodząc z szybką kontrą, aniżeli budując atak pozycyjny. Percepcja polskiej piłki poprawiła się jednak w ostatnich miesiącach za sprawą dortmundzkiego tercetu oraz organizacji Euro - pisze dziennikarz.

Błaszczak przewiduje też, że kontuzja Theo Walcotta wcale nie ugodzi tak bardzo w podopiecznych Roy'a Hodgsona. Sądzi nawet, że jego potencjalny następca, Aaron Lennon może być jeszcze większym zagrożeniem. - Strata Walcotta jest tylko iluzoryczna, ponieważ w ostatnich tygodniach i tak w lepszej formie jest Aaron Lennon, który będzie terroryzował Wawrzyniaka we wtorkowy wieczór. Może i lepiej, że lewy obrońca Legii w sparingu z RPA nie zapędzał się na połowę rywali, ponieważ takie zagrania przy prędkości i obecnej dyspozycji Lennona mogą być samobójcze przeciwko Anglii - komentuje.



Dziennikarz, który jest między innymi ekspertem stacji Sports Tonight Live, która jako jedyna w Anglii pokazuje mecze naszej Ekstraklasy tuż po meczu z San Marino rozmawiał z napastnikiem Manchesteru United, Waynem Rooneyem o meczu z Polską. - Polska to dobry zespół, bardzo szybki przy wyprowadzaniu piłki i groźny, gdy pozwoli się im grać z kontry. Na papierze jesteśmy stawiani w roli faworyta, ale jeśli Polacy wyjdą na ten mecz stuprocentowo skoncentrowani, możemy mieć duże problemy - mówił Błaszczakowi Rooney.

Nie licząc odpadnięcia po rzutach karnych na Euro 2012 w meczu z Włochami, Anglicy są niepokonani od kiedy selekcjonerem tej drużyny został Roy Hodgson. Także wysokie zwycięstwo nad San Marino sprawia, że tamtejsi dziennikarze często zajmują się nie meczem, a problemami wokół naszej kadry. "The Telegraph" pisze o Grzegorzu Lato, który większość biletów na nadchodzące spotkanie rozgospodarował dla tak zwanej "rodziny PZPN". Co ciekawe autor tekstu, Jason Burt ma nadzieję, że negatywnie odbije się to na atmosferze na stadionie, która w trakcie Euro 2012 była imponująca.

Specjalnie dla Sport.pl wypowiedział się też dziennikarz ESPN, John Brewin, który nie ma wątpliwości, że mecz z San Marino był niczym w porównaniu z tym, co czeka Anglików w Warszawie. - Zwycięski mecz z San Marino nie może być przez podopiecznych Roy'a Hodgsona traktowany poważniej niż trening w perspektywie meczu z Polską. Mecz na Stadionie Narodowym będzie o wiele trudniejszy, a głównym atutem Anglików powinni być znajdujący się w znakomitej formie piłkarze Manchesteru United - Tom Cleverley, Wayne Rooney i Danny Welbeck - podkreśla dziennikarz.

Brewin jest też przekonany, że mecz z Polską może być kluczowy w perspektywie awansu. - Remis z Ukrainą już na początku ograniczył nasz margines błędu. Wygrane z Mołdawią i San Marino były formalnością, ale wyjazd do Polski wydaje się być kluczowy dla podopiecznych Roy'a Hodgsona. Zwycięstwo powinno sprawić, że droga na mundial w Brazylii będzie o wiele prostsza, porażka strasznie skomplikuje sytuację - komentuje Brewin.



Sporo zmian przed meczem z Polską przewiduje angielski tabloid "The Sun". Zdaniem miejscowych dziennikarzy na mecz na Stadionie Narodowym Hodgson szykuje aż sześć zmian w podstawowym składzie w porównaniu do meczu z San Marino. Ich zdaniem przeciwko Polsce od pierwszych minut zagrają między innymi Steven Gerrard, Ashley Cole, Glen Johnson, Joleon Lescott, Jermain Defoe i James Milner. Wszyscy oni spotkanie z San Marino rozpoczęli na ławce. Najciekawsza rywalizacja o miejsce w składzie zdaniem dziennikarzy "The Sun" powinna rozegrać się w ataku. Walkę o miejsce w napadzie stoczą Jermain Defoe i Danny Welbeck, który w poprzednim meczu strzelił dwie bramki. Defoe trafiał już jednak do siatki rywali sześć razy w tym sezonie i z pewnością miejsca w podstawowej jedenastce łatwo nie odda.

Dla Sport.pl wypowiedział się też inny angielski dziennikarz, Tom Adams, który pracuje w angielskiej sekcji Eurosportu. Tom spodziewa się dość trudnego sprawdzianu - Anglicy muszą być przygotowani na trudny test w Warszawie, jednak tutejsze media, jak zawsze, oczekują zwycięstwa. Doskonale wiemy jednak, że Polska jest znacznie trudniejszym zespołem niż jeszcze kilka lat temu. Trójka z Borussii Dortmund, a zwłaszcza Robert Lewandowski mogą sprawić sporo problemów. Niestety patrząc na liczbę napastników w Manchesterze United nie wierzę, by nawet spektakularny występ na Stadionie Narodowym zaowocował jego transferem na Old Trafford. Jeżeli Joe Hart zdoła zatrzymać go podobnie jak niedawno w Lidze Mistrzów o trzy punkty powinno być łatwiej.

Adams mimo siły podopiecznych Roy'a Hodgsona jest przekonany, że ogranie Polaków na ich własnym terenie nie będzie takie łatwe. - Polacy u siebie z pewnością będą bardzo groźni, wszyscy chcą odegrać się za niedawne niepowodzenie na Euro 2012. Hodgson próbuje teraz nieco przemeblować reprezentację i wydaje się, że pomoc będzie teraz budowana wokół Toma Cleverley'a, który znakomicie spisał się w ostatnim meczu na Wembley. Najbliższe spotkanie powinno dać nam odpowiedź na wiele pytań - przyznaje.

Do meczu przygotowują się również poszczególni zawodnicy z ekipy Roy'a Hodgsona. Dla nas niewątpliwie najważniejszy będzie Joe Hart, którego zapewne nieraz spróbuje pokonać Robert Lewandowski. Golkiper Manchesteru City ma nadzieję, że po raz kolejny uda mu się powstrzymać napastnika Borussii. - Jestem gotowy na kolejny pojedynek z nim, jednak mam nadzieję, że moi obrońcy nie pozwolą mu na tyle okazji, ile miał on ostatnim razem - przyznaje. Sam Lewandowski przekonuje, że tym razem będzie lepszy od angielskiego bramkarza. - Spokojnie, nie mam kompleksu Joe Harta. W ostatnim meczu miałem tak naprawdę tylko jedną sytuację, którą powinienem wykorzystać obudzony o trzeciej w nocy. Teraz jednak zagramy w meczu reprezentacyjnym, sytuacja będzie nieco inna. Wszystko może się zdarzyć - zapowiada polski napastnik.

Andy Brassell, który pracuje w radiu BBC przyznaje dla Sport.pl, że ten mecz może być najtrudniejszy z tych, które czekają ich w trakcie eliminacji do brazylijskiego mundialu. - Mam przeczucie, że będzie to najtrudniejszy dla nas, a zarazem i najciekawszy mecz w tej grupie. Strata Jakuba Błaszczykowskiego z pewnością odbije się na grze Polaków, ale Roy Hodgson doskonale wie, że nie może zlekceważyć rywali. Selekcjoner naszej reprezentacji wie, jak silny fizycznie jest polski zespół - twierdzi Brassell.



Anglicy przed meczem zachowują umiarkowany optymizm, ale też przyznają, że na Stadionie Narodowym zadanie podopiecznych Roy'a Hodgsona może być dość trudne. Jeśli jednak Polacy zagrają na sto procent swoich możliwości to zdobycie trzech punktów w tym meczu jest w zasięgu podopiecznych Waldemara Fornalika.



Czy Polacy wygrają z Anglikami? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

Czy Polska wywalczy jakiekolwiek punkty w meczu z Anglią?