Mundial 2014. W Brazylii za gorąco?

- Jak ktokolwiek mógłby sądzić, że podejmujemy decyzje myśląc przede wszystkim o nadawcach transmisji telewizyjnych a nie o zdrowiu piłkarzy? - pytał w piątek sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke. Odpowiadał na zarzuty o zmuszanie uczestników mundialu za dwa lata do gry w tropikalnych warunkach.
W czwartek FIFA określiła godziny meczów podczas mundialu w Brazylii. Mecze odbędą się aż w dwunastu miastach, część z nich będzie się rozpoczynała już o 13. lokalnego czasu, gdy jest największy upał. Tak będzie np. w słynących z tropikalnego klimatu Natalu, Recife, czy Salvadorze, a także w upalnej i zakurzonej Brasilii. Godziny spotkań (grupowe zostaną rozegrane najpóźniej o 19., w fazie pucharowej mecze będą się odbywały o 13. i 17.) doskonale pasują widzom w Europie, w którzy mecze obejrzą późnym popołudniem i wieczorem.

- Pierwsza rzecz, o którą się troszczymy, to żeby stworzyć dobry mundial, żeby tak było, musimy mieć dobry futbol, a żeby to było możliwe potrzebujemy dobrych drużyn. Zdrowie piłkarzy jest zawsze na pierwszym miejscu - mówi Valcke. - Problem polega na tym, że to duży kraj, w którym w jednym miejscu mogą być 2 stopnie, a w innym 26 stopni tego samego dnia, o tej samej godzinie.

Valcke wzburzył się na sugestię, że terminarz jest specjalnie ustawiony korzystnie dla Brazylii, która mecze będzie grała późnym popołudniem. - Faktycznie mają szczęście jeśli chodzi o ich terminarz, ale każda decyzja, którą byśmy podjęli, byłaby skrytykowana. Terminarz - zły, godziny meczów -złe, wszystko - źle - rzucił dziennikarzom. - Ale rozmawialiśmy o terminarzu i z naszym departamentem medycznym i z komitetem organizacyjnym i w końcu ze specjalistami od futbolu. Wszyscy uznali, że w takich godzinach i w takich warunkach można grać bez problemu.

Nie ma biletów na mecz Polska - Anglia »