Rowerem po Europie: Wiedeń, Bratysława, Dunaj i rowery

Dwie stolice w jeden dzień, niemal na wyciągnięcie ręki czy też może raczej koła Co by nie powiedzieć - sześćdziesięciokilometrowy odcinek trasy EuroVelo 6 łączący Wiedeń z Bratysławą - zachęca do tego, żeby właśnie w tych okolicach spędzić np. jeden z długich weekendów. Pomysł wydaje się idealnie dostosowany do potrzeb aktywnych turystów, którzy w krótkim czasie chcą jednocześnie zażyć rekreacji i zwiedzić atrakcyjne miasta.

Bratysława i Wiedeń różnią się pod względem przygotowania do obsługi ruchu rowerowego. Jak się domyślamy - na lepsze warunki możemy liczyć w stolicy Austrii, co nie oznacza, że Bratysława nie ma niczego do zaoferowania turyście "na dwóch kółkach".

W samym mieście jeździ się "średnio", jednak okolice słowackiej stolicy są już zdecydowanie lepiej zorganizowane, jeśli mamy na uwadze infrastrukturę rowerową.

Z Dunajem zawsze po drodze

Od którego miasta zacząć naszą wycieczkę? To zależy. Jeśli wolimy spokojniejszy start, miejmy na uwadze, że Bratysława jest zdecydowanie mniej obleganym miastem niż Wiedeń.

Niezależnie od tego wyboru - będziemy się przemieszczać dobrze utrzymaną, spokojną i wiodącą przez takie też tereny rekreacyjną częścią trasy EuroVelo, a to oznacza, że możemy liczyć na odpowiedni standard i rzeczywiście tak jest.

Jedziemy po nawierzchni asfaltowej, żwirowej, czasem polnymi ścieżkami, ale nigdzie nie napotykamy na żadne problemy. Pewne zdziwienie może jedynie spowodować fakt niewielkiej liczby sklepów spożywczych (dlatego zaopatrzmy się w prowiant i wodę przed wyruszeniem w drogę).

Czy odcinek trasy łączący obie stolice jest interesujący pod względem turystycznym? Nie jest może spektakularny, ale miłośnicy architektury, historii i zabytków właśnie po to jadą do Wiednia albo Bratysławy.

BratysławaBratysława fot. rowerem po Europie fot. rowerem po Europie

Sama droga jest bardzo przyjemna, szczególnie, jeśli przemierzamy ją w czasie, gdy kwitną słoneczniki, jest tu ich całkiem sporo, podobnie jak wiatraków. Zwracają uwagę nie tylko bardzo dobre oznakowania, ale także platformy widokowe.

Większość trasy wytyczono na wałach rzecznych (szczególnie w okolicach Bratysławy) po obu stronach Dunaju. Jedzie się wygodnie. Jedyny "mankament" to duża popularność drogi, dlatego szczególnie w okresie wakacyjnym nie liczmy na to, że będziemy na drodze sami.

Południowa trasa jest nieco trudniejsza, ale atrakcyjniejsza, jeśli chcemy poczuć klimat prowincji - mijane miasteczka są miłe dla oka, a gdybyśmy chcieli któreś z nich zwiedzić, na pewno warto polecić szczycący się "koligacjami" z J. Heydnem, Hainburg an der Donau.

Dunaj w tym miejscu robi wrażenie, szczególnie jeśli zdecydujemy się na spacer pod górę, którą wieńczy pamiętający czasy średniowiecza zamek, skąd można podziwiać panoramę okolicy. Samo miasteczko, spokojne, nieco senne, nastraja do odpoczynku i zatrzymania się choć na chwilę na otoczonym kamieniczkami rynku.

Mała wskazówka - miasteczko znajduje się blisko granicy ze Słowacją, od Bratysławy dzieli je zaledwie kilkanaście kilometrów.

Decydując się na jazdę południową stroną szlaku naddunajskiego będziemy mieli również okazję podziwiać starożytne ruiny w miejscowości Petronell-Carnuntum (ok. 10 km od granicy ze Słowacją).

Obecnie funkcjonuje tu cieszący się dużą popularnością Park Archeologiczny, w którym prezentowane są nie tylko zabytkowe ruiny pochodzące z czasów Imperium Rzymskiego, ale również całkowicie zrekonstruowane budynki.

Skoro tędy przejeżdżamy, warto dołączyć do ok. 250-tysięcznej rzeszy turystów - jak się szacuje tyle osób rocznie odwiedza starożytne Carnuntum.

W okolicach Wiednia ścieżka jest wyasfaltowana i podobnie jak w okolicach Bratysławy będziemy się poruszać po naddunajskich bulwarach, tyle, że jeśli będzie to lato, Wiedeń może na niektórych zrobić wrażenie nie tylko za sprawą słynnego Ringu czy Prateru, ale również dość nietypowego towarzystwa

Otóż nie zdziwmy się, gdy nagle poczujemy się trochę nieswojo oglądając dość dużą dawkę niczym nieskrępowanej nagości Nasza trasa przez kilkaset metrów wiedzie wzdłuż plaży nudystów.

Następnie wiedzie nas niemal prosto do cieszącego się dużą popularnością kempingu Neue Donau, w którym możemy "zakotwiczyć" przed zwiedzaniem miasta.

Wiedeń - miasto niebanalne rowerowo również

Wiedeń, przynajmniej w centrum, jest miastem dość "ciasno" zabudowanym. Dominująca secesja od czasu do czasu ustępuje innym stylom architektonicznym, w szczycie sezonu turystycznego wolnej przestrzeni jest jeszcze mniej - tłumy turystów robią swoje. Nic dziwnego, że w ostatnich latach władze robią wiele, żeby promować jazdę na rowerze, zarówno wśród mieszkańców, jak i gości.

SchönbrunnSchönbrunn fot. rowerem po Europie fot. rowerem po Europie

Podobnie jak wenecka architektura bywa niebanalna, tak również rozwiązania dla jednośladów odbiegają od wielu innych stosowanych w dużych aglomeracjach.  Co prawda w Wiedniu wyznaczono już 1200 kilometrów tras rowerowych, ale na pewno nie przypominają one tych znanych choćby z miast skandynawskich. Nie oznacza to jednak, że są gorsze, choć na pewno tańsze.

Rowerzyści mogą się tu czuć bezpiecznie i komfortowo, a co za tym idzie, spokojnie oddawać się urokom zwiedzania, mimo, że typowych (autonomicznych) tras rowerowych nie ma tu wcale aż tak dużo, jakby się mogło wydawać. Świetnie jednak działa cały system rozwiązań skutecznie spowalniających ruch samochodów, co tym samym premiuje rowerzystów.

W Wiedniu naszą uwagę od razu zwrócą pasy dla rowerów, w tym wspólne dla jednośladów i busów (w Polsce takich rozwiązań raczej się unika, a chyba jednak nie zawsze jest to słuszne). Rowery w Wiedniu mogą się również poruszać pod prąd.

O wyjątkowej przepustowości i efektywności wiedeńskiej infrastruktury rowerowej decydują także inne czynniki - np. stojaki (umiejscowione wszędzie, gdzie jest to możliwe, czyli tam, gdzie ruch nie będzie blokowany, a pozostawienie roweru bezpieczne).

W stolicy Austrii działa wiele wypożyczalni rowerów, serwisów i sklepów. Szczególnym powodzeniem cieszy się oczywiście system rowerów miejskich - nie bez powodu - korzystanie z niego jest naprawdę opłacalne Jeśli wykażemy się minimalną organizacją, będzie to po prostu bezpłatne.

Na system Citybike składa się 120 stacji rowerowych (zlokalizowanych zarówno w ścisłym centrum miasta, jak i (głównie) w okolicach stacji metra. Łącznie do użytku oddano już półtora tysiąca rowerów. Z terminalu można skorzystać bezpośrednio - za pomocą karty kredytowej albo poprzez system rezerwacji w internecie. Opłata wpisowa to zaledwie 1 euro.

Pierwsza godzina korzystania z roweru jest darmowa, jeśli oddamy rower (w dowolnym terminalu) przed upływem tego czasu, nie zapłacimy nic. Druga godzina to koszt 1 euro, 3 godziny - 2 euro, 4 - 120 godz. - 4 euro. Jak widzimy system jest bardzo tani i sprzyja aktywnemu zwiedzaniu miasta, nie tylko centrum.

Istotna uwaga - przekroczenie limitu 120 godz. będzie skutkowało naliczeniem wysokiej kary - 600 euro.

Więcej informacji - http://www.citybikewien.at/

Wersja mobilna - cbw.at oraz map.citybikewien.at

Gdyby było to konieczne, możemy przetransportować rower metrem (poza godzinami szczytu). Podobnie - kolejką podmiejską. W tym miejscu warto zwrócić również uwagę na bardzo dobre warunki (organizacyjne i finansowe) przewożenia roweru kolejami w całej Austrii. Zazwyczaj usługa ta wliczona jest w cenę biletu albo pobierane są niewielkie opłaty dodatkowe.

Zwiedzanie Wiednia na rowerze nie powinno nikomu nastręczyć żadnych trudności, jeśli chcemy się wcześniej przygotować i wyznaczyć najbardziej interesujące nas trasy warto skorzystać z wyszukiwarki internetowej - http://www.anachb.at/bin/query.exe/en?ld=std7.a&L=vs_anachb&

Wybrane adresy wiedeńskich wypożyczalni rowerów: www.pedalpower.at , www.viennaexplorer.com , www.fahrradverleih-prater.at .

Ostatni wymieniony adres to wypożyczalnia na słynnym Praterze. Jeśli chcemy odpocząć od zgiełku miasta - chwila relaksu w rekreacyjnej części miasta będzie bardzo dobrym pomysłem. Park znajduje się w centrum Wiednia, tym bardziej warto się tam udać.

Prater na pewno kojarzy się nam ze słynnym Diabelskim Młynem - to wizytówka parku. Oczywiście dziś możemy oddać się różnego rodzaju rozrywkom - czekają kolejki górskie, karuzele, gabinety luster i inne atrakcje.

Jeśli jesteśmy nieco zmęczeni wizytą na słynnym Ringu, placu św. Szczepana czy Graben, w licznych wiedeńskich muzeach itd., nabierzmy sił do dalszego zwiedzania w uznawanym za jeden z najpiękniejszych parków świata - Stadtpark, przejedźmy też (albo przejdźmy) główną aleją Prateru - Hauptallee.

Nie będziemy tu szczegółowo opisywać wiedeńskich "hitów" architektury, sztuki, kultury - byłby to - jak wiadomo - temat na sporych rozmiarów przewodnik.

Każdy, kto jest w Wiedniu pierwszy raz, zapewne będzie chciał odwiedzić letnią rezydencję cesarską - pałac Schönbrunn, Polaków szczególnie zainteresuje również wzgórze Kahlenberg - miejsce, z którego król Jan III Sobieski dowodził bitwą o Wiedeń.

Warto się tu również udać ze względu na rozpościerającą się z wysokości wzgórza piękną panoramą miasta. I tu uwaga - na Kahlenberg można wjechać rowerem, choć nie jest to zadanie najłatwiejsze z uwagi na miejscami dość trudne podjazdy.

Jeśli chcemy poznać różne oblicza Wiednia, na pewno nie ominiemy słynnego Domu Hudertwassera, przypominającego nieco projekty Gaudiego.

Wielbicielom nowoczesnej architektury polecamy dzielnicę wieżowców - Donau City. Jeśli byliśmy w Wiedniu kilka lat temu, na pewno od razu zauważymy nową i bardzo spektakularną bryłę wieżowca DC Tower I - najwyższy ze wszystkich (250 metrów).

Jeśli chcielibyśmy zobaczyć Wiedeń z tej perspektywy (i przy okazji coś zjeść) możemy spędzić atrakcyjnie czas w jednej z restauracji usytuowanych na ostatnich piętrach budynku.

Bratysława - stolica "graniczna"

Z jednej strony - położenie niemal na obrzeżach kraju - jest nieco "dziwne" dla miasta, które jest stolicą, z drugiej - Bratysława to jedyna stolica na świecie, która graniczy z dwoma krajami, co czyni z najważniejszego miasta Słowacji miejsce szczególne, również dla turystów - także tych, którzy preferują zwiedzanie na dwóch kółkach.

Bratysławę dzieli od Wiednia zaledwie 60 km, do Budapesztu jest dalej, ale odległość niecałych 200 km to również atrakcyjna propozycja na nieco dłuższą wycieczkę (możemy ją uskutecznić dzięki komfortowej trasie EuroVelo 6).

Pod względem udogodnień dla rowerzystów na razie stolica Słowacji na pewno nie znajduje się w europejskiej czołówce. Tak jak już wyżej wspominaliśmy - okolice "rowerowo" prezentują się o wiele lepiej.

Nie oznacza to, że w samym mieście nie odnajdziemy odcinków ścieżek rowerowych. Jedną z bardziej widocznych jest ta, która prowadzi spod Zamku Królewskiego w stronę Dunaju. Ścieżki wyznaczono również na większości bratysławskich mostów.

Brak rozwiniętej infrastruktury nie powinien nas jednak zniechęcić do zwiedzania Bratysławy (szczególnie poza sezonem, gdy turystów nie ma aż tak wielu).

Miasto jest spokojne, klimatyczne - na pewno warte obejrzenia. Najważniejszym zabytkiem jest oczywiście Zamek Bratysławski (z XIV-XV w.) górujący nad miastem. Na pewno spodoba się nam Hlavné námestie - główny plac staromiejski.

Bratysława - Hlavné námestieBratysława - Hlavné námestie fot. rowerem po Europie fot. rowerem po Europie

Jednym z istotniejszych punktów na turystycznej mapie miasta jest też Brama Michalska - jedyna z wież należących do murów obronnych, które zachowały się do naszych czasów. Znajdziemy ją na niemal wszystkich bratysławskich pocztówkach.

Brama MichalskaBrama Michalska fot. rowerem po Europie fot. rowerem po Europie

Uwagę zwiedzających przykuwa też okazała siedziba Słowackiego Teatru Narodowego i kościoły - gotycka katedra św. Marcina i utrzymany w tym samym stylu architektonicznym kościół franciszkański.

Turyści preferujący aktywne zwiedzanie na rowerach z pewnością zainteresowani będą szczególnie ruinami Zamku Devin wznoszącymi się na skałach nieopodal granicy z Austrią, czyli niemal u bram słowackiej stolicy.

Możemy tu dojechać kierując się w stronę Wiednia, wzdłuż szerokiej wstęgi Dunaju i rozłożystych łąk. Trasa jest bardzo łatwa do pokonania, co nie oznacza, że zainteresowani kolarstwem górskim nie będą usatysfakcjonowani.

To właśnie tutaj sąsiadują ze sobą nizinne tereny naddunajskie z pasmem Małych Karpat. Amatorom MTB warto przede wszystkim polecić najwyższy szczyt tych gór, Devinską Kobyłę (514 m n.p.m.).

Bratysława, Wiedeń i sześćdziesiąt kilometrów wzdłuż Dunaju - to zapowiedź naprawdę udanego weekendu!

Autor: Jolanta Węgrzyn z gruzownik.pl

Partner - materiał

Wybrany sprzęt rowerowy

Więcej o: