Mieszczuch na wycieczce, czyli recepta na 200 km w 3 dni

Masz rower miejski, szosowy albo składaka. Nigdy nie jeździłeś/jeździłaś na wycieczki poza miasto, traktując swój rower jako narzędzie do codziennego transportu. Wakacje, piękna pogoda, wolny weekend lub urlop kuszą swoimi atrakcjami. A może by tak najbliższy weekend spędzić na rowerze? Jak to zrobię? Czy dam radę? Postaram odpowiedzieć na te i inne pytania.

Wszystko zaczyna się od dobrych chęci

Najważniejsze jest to, żebyśmy byli zdecydowani na przygodę, żebyśmy chcieli jechać. Jeżeli gotowi jesteśmy na nowe wyzwania, nic nas nie powstrzyma. Ani deszczowa pogoda, ani brak kondycji, ani strach przed czymś, czego nigdy nie robiliśmy. Nasz wiek, czy brak doświadczenia, tak naprawdę nie mają znaczenia. Najważniejsze są chęci, bo to one nas napędzają i sprawiają, że czasami robimy rzeczy, o które sami byśmy siebie nie podejrzewali.

Plan - przede wszystkim

Każdą wycieczkę rowerową powinniśmy zaplanować zgodnie z naszymi możliwościami fizycznymi i sprzętowymi. Jeżeli wybieramy się na rowerze za miasto po raz pierwszy, ważne jest, żeby nie była to od razu tygodniowa eskapada, bo może się okazać, że zbyt ambitny plan nie będzie możliwy do zrealizowania, a skutkiem ubocznym takiej sytuacji będzie nasza niechęć do rowerowych wycieczek. Na początek wystarczy całkowicie 2 - 3 dniowa eskapada (czwartego dnia najbardziej odczuwa się zmęczenie, które nakłada się dzień po dniu), niezbyt wymagająca kondycyjnie, po płaskim, równym terenie, która da nam możliwość sprawdzenia jak znosimy długą, czasem całodzienną, jazdę w średnim lub niskim tempie.

Plan takiej wycieczki powinien zakładać zwiedzanie okolic nie bardzo oddalonych od domu. Myślę, że każdy kto mieszka w naszym pięknym kraju, znajdzie moc atrakcji w promieniu 50 - 70 kilometrów od miejsca zamieszkania. Planowanie zaczynamy od wyznaczenia miejsca, do którego chcielibyśmy dotrzeć pierwszego dnia. Wyznaczamy trasę biegnącą asfaltami i ubitymi drogami, z dala od tras szybkiego ruchu i innych często uczęszczanych przez samochodowy ruch arterii. Orientujemy się w możliwości znalezienia noclegu w miejscu docelowym. Jeżeli jest to okolica turystyczna, można liczyć na to, że zawsze znajdzie się jakiś nocleg, lecz jeżeli w okolicach, w które się wybieramy, jest tylko kilka gospodarstw agroturystycznych i jeden przydrożny motel - lepiej zarezerwować pokój wcześniej, aby uniknąć wieczornych, stresujących poszukiwań. Przy rezerwacji warto zapytać o możliwość bezpiecznego przechowywania rowerów, pozwoli to nam na spokojny sen, którego będziemy potrzebowali po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów.

Na punkt docelowy drugiego dnia wycieczki powinniśmy wybrać miejsce znajdujące się w odległości nie większej niż 70 km zarówno od miejsca pierwszego noclegu, jak i naszego domu. Wyznaczenie takiego miejsca pozwoli nam na przejechanie kolejnych 70 km nie oddalając się od miejsca zamieszkania i nie sprawiając, że będziemy mieli problemy z powrotem do domu w ostatnim dniu naszej eskapady.

W swoim planie powinniśmy uwzględnić też miejsca, w których będziemy mogli odpocząć, napić się czegoś i zjeść. Pamiętajmy o zabraniu ze sobą wystarczającej ilości wody lub napojów izotonicznych. Jeżeli będziemy jeździli w upał, stosujmy się do zasad opisanych tutaj .

Rower nie jest najważniejszy

Kilkadziesiąt kilometrów łatwej trasy da się przejechać na właściwie każdym rowerze, jedynym warunkiem jest jego dobry stan techniczny. Przed wyruszeniem w podróż należy zrobić przegląd swojego pojazdu w celu uniknięcia niepotrzebnych awarii . Nie ważne czy posiadasz kolarzówkę, rower miejski, składany czy górski, ważne, że jest to twój rower, do którego jesteś przyzwyczajony i na którym jazda sprawia ci przyjemność. Zakładam, że każdy jeździ takim rowerem, jaki mu pasuje. W ultramaratonach kolarskich (np. Bałtyk - Bieszczady Tour - 1008 km w 70 godzin) nie liczy się zupełnie typ roweru. Do startu dopuszczone są wszystkie rowery, od poziomego, przez miejskie, trekkingi, na triathlonowych szosówkach kończąc. Skoro tak, znaczy to, że rodzaj roweru nie ma naprawdę znaczenia i na swoim sprzęcie, jaki by nie był, jesteście w stanie spędzić trzy fantastyczne dni. Mając na uwadze, że nasza wycieczka będzie biegła drogami publicznymi, należy pamiętać o wyposażeniu naszych rowerów w elementy, których wymaga "Prawo o ruchu drogowym" (światła, odblaski, sygnał dźwiękowy, sprawny hamulec...).

Jak poprawić wygodę

Istnieje kilka sposobów na poprawę wygody w jeździe rowerem. Po pierwsze musimy odpowiednio ustawić kierownicę oraz siodełko swojego roweru , tak, aby było nam najwygodniej i pedałowało się optymalnie. Kolejną sprawą są spodenki kolarskie , które dzięki specjalnej wkładce sprawiają, że komfortowo jedzie się dużo dłużej. Można też wymienić sportowe, niewygodne siodełko roweru mtb czy szosowego na szersze, wygodniejsze, wypełnione specjalnym żelem. Można zastąpić zwykłą sztywną sztycę podsiodłową, taką z amortyzacją. Kolejnym udogodnieniem może okazać się tania nakładka żelowa zakładana na siedzenie naszego roweru. Wszystko zależy od tego czy, i ewentualnie ile pieniędzy, chcemy zainwestować w polepszenie naszego komfortu.

Co zabrać ze sobą

Wyjeżdżając z domu na 3 letnie dni powinniśmy zabrać ze sobą ubrania na każdą pogodę. Coś ciepłego, coś krótkiego i coś przeciwdeszczowego. Wiadomo, skoro nie chcemy jeździć w deszczu - nikt nas do tego nie zmusi, ale co, gdy rozpada się na dobre ostatniego dnia w drodze powrotnej, jakieś 20 km od domu. Naprawdę będziecie chcieli się poddać na 1,5 - 2 h przed celem? Ja bym sobie na to nie pozwolił. Satysfakcja z pokonania przeciwności będzie ogromna, gwarantuję. Kolejną rzeczą, której nie powinno zabraknąć wśród naszego ekwipunku są okulary - najlepiej z wymiennymi szkłami na różne warunki atmosferyczne. Okulary chronią nasze oczy i poprawiają komfort jazdy.

Koniecznym jest, abyśmy też zabrali podstawowe narzędzia potrzebne do dokonania niezbędnych, prostych napraw naszych rowerów. Każdy jednoślad, powinien być wyposażony w cztery dętki (w tym dwie zapasowe), powinniśmy mieć ze sobą przynajmniej jedną pompkę (pamiętajmy o różnych wentylach - najpopularniejsze to presta, schradera).

Podróżując po drogach asfaltowych razem z samochodami bardzo przydaje się zamontowanie po lewej stronie kierownicy lusterka rowerowego . Jeden rzut oka w lustro i bez potrzeby odwracania się wiemy czy zbliża się do nas jakiś pojazd.

Jak to ze sobą zabrać

Jeżeli nasz rower nie jest wyposażony w bagażnik, albo co gorsza nie jest nawet przystosowany do montażu tegoż - możemy sobie z tym jakoś poradzić. Najprostszym rozwiązaniem jest wzięcie ze sobą plecaka, co jednak z różnych powodów może spotkać się z waszą niechęcią ( osobiście z powodzeniem stosuje ten sposób przewożenie bagażu ). Ale nic straconego, możemy posiłkować się zakupem bagażnika montowanego na sztycy podsiodłowej , który sprawi, że każdy rower przekształcić będziemy mogli w dromadera.

Dostosowanie tempa jazdy

Pamiętajmy, żeby nie forsować się zanadto. Mając do przejechania dystans kilkudziesięciu kilometrów dziennie, nie opłaca się "kozaczyć" na początku, by "spuchnąć" po kilkunastu kilometrach. Należy pamiętać też, żeby wszyscy uczestnicy eskapady jechali tempem dostosowanym do możliwości najwolniejszego uczestnika wycieczki, a co za tym idzie warto dobrze dobrać kompanów wyjazdu. Nie ma nic gorszego, niż ciągła świadomość opóźniania grupy przez marudera, lub też męczące, zbyt wolne tempo jazdy dla kogoś bardziej wprawionego.

Pamiętajcie żeby zabrać ze sobą aparat fotograficzny, bo dzięki niemu oprócz tego, że będziecie mogli wrócić zimowymi wieczorami do wspaniałych letnich wypadów, to publikując swoje zdjęcia na portalach społecznościowych, będziecie mieli szansę na zyskanie nowych kompanów podróży.