Gepida Alboin 700 - asfaltowy turysta [TEST]

Do naszej redakcji trafił nowiutki, lśniący rower trekkingowy węgierskiej produkcji - Gepida Alboin 700. Cienkie szosowe opony, wygodna pozycja, amortyzowane siodełko, bagażnik w standardzie - od razu widać, że to połykacz kilometrów.

Zobacz też inne testy sprzętu rowerowego

Ponad 17 kg szczęścia

Wiadomo, że nie jest to rower szosowy do ścigania się, w którym płaci się za to czego nie ma, albo za to co jest... jak najlżejsze . Alboin 700 jest rowerem turystycznym, który swojemu właścicielowi ma zapewnić wygodę oraz komfort i bezpieczeństwo podróżowania, niezależnie od pory dnia lub pogody. Wszystkie te rozwiązania jednakże ważą swoje i z wagą tą musimy się po prostu pogodzić kupując rower tego typu. Producent mimo użycia lekkiej, aluminiowej, hydroformowanej ramy ze stopu 6061 osiągnął wynik 17,6 kg wagi dla całego roweru. Wiadomo, można znaleźć na rynku rowery lżejsze, ale w tym segmencie nie waga jest najważniejsza, a wygoda podróżowania. Tej Alboin dostarcza aż nadto.

Gepida Alboin 700Gepida Alboin 700 fot. MB

Do jazdy, nie do dźwigania

Nie da się ocenić roweru tylko patrząc na niego, sczytując dane z katalogu, lub też oceniając jakość wykonania poszczególnych elementów. No to jazda! Na początek przede mną 22 km drogi z pracy do domu. Dystans wystarczający, żeby ocenić wiele aspektów jazdy. Pierwsze wrażenia po przejechaniu kilkuset metrów - dlaczego ja się męczę całe życie na niewygodnych rowerach? Całkiem szerokie siedzenie nie wżyna się w "dolną część pleców", jego amortyzowana sztyca wybiera drobne nierówności podłoża, wysoka kierownica sprawia, że sylwetka rowerzysty jest wyprostowana i nie wisi się na rękach tak jak na góralu, czy szosówce. Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, który znika już po chwili. Przecież nie wypada na takim sprzęcie i w takiej pozycji jechać uśmiechniętym od ucha do ucha jak jakiś dzieciuch. Czym prędzej swą twarz przybieram w ton powagi i pobłażliwości zarazem, przecież na takim rowerze mógłbym być prezesem firmy, albo wysokiej rangi urzędnikiem.

Błoga cisza

Jedni jadąc na rowerze uwielbiają słyszeć szum gum - charakterystyczny odgłos towarzyszący jeździe po asfalcie na oponach terenowych, inni preferują dźwięk kamyczków uciekających spod kół w trakcie jazdy po szutrach. Ja natomiast kocham ciszę. Dokładnie wyregulowane przerzutki, nie posiadający luzów układ korbowy, idealnie ustawione hydrauliczne hamulce tarczowe i... szosowe, cienkie, napompowane do 85 psi opony. Przede wszystkim to ostatnie sprawia, że Alboin 700 jest tak cichy, wydaje mi się, że słyszę mijane komary.

Szybkość - czyli koła i napęd

Mimo sporej wagi, rower ten jest szybki. Utrzymanie na nim na równym jak stół ddrze prędkości z dwójką z przodu nie sprawia praktycznie żadnych trudności. Zawdzięczamy to w dużym stopniu 28 calowym obręczom obutym w cienkie opony Schwalbe Marathon+ (są nieprzebijalne dzięki kevlarowi użytemu do ich budowy). Opory toczenia są wprost minimalne i jadąc Gepidą ma się wrażenie, że Węgrzy wynaleźli perpetum mobile. Zgrabna sylwetka roweru - patrząc na niego an face - (gdyby nie kierownica) przywodzi na myśl bardziej wyścigowego króla szos, nie trekkinga.

król szoskról szos fot. MB Układ przeniesienia napędu powierzono grupie Shimano Deore. Mamy do wyboru trzy tryby z przodu oraz 10 z tyłu. To ilość aż nadto wystarczająca do poruszania się po asfalcie. Po zapięciu skrajnie miękkiego przełożenia przy najbardziej stromych podjazdach, nawet mniej wprawieni rowerzyści nie będą musieli schodzić z Alboina. Mozolna wspinaczka jest powolna, ale nie sprawia trudności. Manetki przerzucają biegi bardzo szybko i precyzyjnie, proces ten zachodzi bez niepotrzebnych trzasków i zgrzytów, a moje ucho nie było ani razu podrażnione niepokojącym odgłosem wydobywającym się przy zmianie trybu. Zmianę biegów można określić jednym mianem - perfekcja.

napęd napęd  fot. MB

Hamulce

Hamulce to wielki plus tego roweru. Dwie 160 mm tarcze, w które wgryzają się hydrauliczne hamulce Avid Elixir1 hamują tak, że gdyby nie okulary przeciwsłoneczne, gałek ocznych szukałbym po całej drodze dla rowerów.

tarczatarcza fot. MB W Alboinie rozkład mas jest taki, że dzięki wyprostowanej pozycji rowerzysty mamy dużo bardziej dociążone tylne koło, niż np. na rowerze typu mtb. To przekłada się na wzrost precyzji i siły hamowania jaką zapewnia nam w czasie tej czynności również tylny hamulec. Wciśnięcie obu klamek do oporu, nie spowoduje zatem katapulty rowerzysty przez kierownicę, a co najwyżej blok tylnego koła wraz z bardzo sprawnym opóźnieniem, które gwarantuje przedni hamulec.

Amortyzacja

Przedni amortyzator SR Suntour NCX-D z 5 cm skoku posiada możliwość zablokowania jego pracy. Szkoda, że sterowanie blokadą nie jest wyprowadzone na kierownicę, ale i tak jest w zasięgu ręki, tylko, że trzeba się po nie schylać.

blokadablokada fot. MB Amortyzator mimo małego skoku radzi sobie dzielnie na asfaltowych i kostkowych nierównościach. Rolę tylnego amortyzatora przejęła amortyzowana sztyca siodełka. Na początku, podczas pierwszych kilometrów wydawała z siebie dziwne odgłosy, ale po jakimś czasie piszczenie uchodzącego powietrza, dające się słyszeć przy pokonywaniu każdej nierówności, przestało być słyszalne. Nie ma co się rozwodzić, patent ten po prostu działa i tam, gdzie trzeba by było podnosić zadek na rowerze HT z normalną sztycą, na Alboinie można dumnie jechać z wysoko podniesioną głową, a pupą na siodełku.

siodło z amortyzacjąsiodło z amortyzacją fot. MB

Turystyka

1. Ergonomia. Rower jest idealny do dalszych wycieczek. Przede wszystkim oferuje bardzo wygodną pozycję. Nie jest ona do końca wyprostowana, ale dzięki odpowiednio wyprofilowanej i wysoko uniesionej kierownicy (można przybliżać i oddalać kierownicę dzięki regulowanemu mostkowi) wyraźnie odciążone są ręce rowerzysty. Szerokie chwyty sprawiają, że kierownica leży w dłoniach wprost idealnie, a ręce trzymające ją nie męczą się.

wygodna kierownicawygodna kierownica fot. MB Siodełko jest wygodne, można je regulować w przód i w tył - co pozwala rowerzyście na znalezienie odpowiedniej pozycji do pedałowania.

2. Bezpieczeństwo. Nad tym, żebyśmy byli widoczni na drodze w każdych warunkach czuwają dwie lampki pozycyjne, w które wyposażony jest Alboin. Dzięki zasilaniu z shimanowskiego dynama w piaście, świecą się cały czas w trakcie jazdy. Jak w samochodzie - jedziesz, więc masz włączone światła. Kondensator podtrzymuje prąd w układzie zasilania także w trakcie postoju (np. na sygnalizacji świetlnej), abyśmy byli cały czas widoczni. Za pomocą małego przełącznika światło ciągłe możemy zmienić w przerywane. Dodatkowo na naszą widoczność wpływają refleksyjne (odblaskowe) ranty opon Shwalbe Marathon+, odblaski w pedałach oraz czerwony okrągły odblask zamocowany na tylnym błotniku. Wszystkie te rzeczy jednak nie sprawią, że rowerzysta podróżujący Alboinem po zmierzchu coś zobaczy. Jeżeli ktoś będzie chciał jeździć po zmroku, musi wyposażyć swój rower w dodatkową lampkę, która oświetli drogę na kilka metrów przed przednim kołem.

3. Czynniki atmosferyczne. Pojazd wyposażony jest w pełne błotniki zakończone chlapaczami oraz osłonę łańcucha. Nie straszna mu podróż przez kałuże, czy też jazda w deszczu i nawet długie spodnie rowerzysty pozostaną w dużym stopniu suche. Jedynym minusem Alboina, który ujawnił się w czasie jazdy w ulewie, są bardzo śliskie pedały. Podczas jazdy po mokrym moje buty nie mogły złapać z nimi przyczepności i wielokrotnie nogi się z nich po prostu ześlizgiwały. Nie jest to rzecz dyskwalifikująca Gepidę - przecież często rowery sprzedawane są w ogóle bez pedałów lub z pedałami tak podstawowymi, jak to tylko możliwe. Producenci zakładają, że każdy ma własne preferencje i i tak wymieni pedały na te odpowiadające jego potrzebom. Ja np. jeżeli zdecydowałbym się na zakup testowanego modelu roweru, od razu kupiłbym proste pedały SPD - jestem tak przyzwyczajony do wpinania się, że ciężko mi się jeździ "na luźno".

4. Bagaż. Wyposażeniem standardowym Alboina jest bagażnik (z miejscem na pompkę, która jest w cenie roweru), który wg producenta może być obciążony ładunkiem do 25 kg, a więc śmiało można montować sakwy i ruszać w świat.

bagażnikbagażnik fot. MB Do testowanego modelu dostałem torbę z uchwytami na bagażnik. Nie jest ona w standardzie, a szkoda, gdyż jest bardzo wygodna, posiada wiele kieszeni i nie przeszkadza w jeździe, gdy umieści się ją bliżej tyłu bagażnika.

torbatorba fot. MB

Torba ta nie jest wodoodporna i to jest chyba jej największy minus, ale mimo podróży w ulewie (krótkie acz intensywne urwanie chmury) nie przemokła. Dodatkowo jej główna klapa mogłaby być zapinana na dwie klamry po obu stronach torby, bo przez to, że zapinana jest tylko jedną - środkową, w czasie jazdy pęd powietrza odchyla ją, i sprawia, że powiewa na wietrze. Kolejną rzeczą jest pasek do noszenia jej na ramieniu, który wyposażony jest w dwie takie same klamry. Jeżeli producent zastosowałby dwie różne klamry przy torbie (męską i damską) pozwoliłoby to na spięcie ich ze sobą, co usztywniłoby dodatkowo luźny bagaż.

Podsumowanie

Na Gepidzie Alboin 700 przejechałem w sumie 120 km i mogę powiedzieć, że to solidny rower, za który trzeba jednak trochę zapłacić. Za 3399 zł brutto (polski importer daje możliwość negocjowania tej ceny) dostajemy bardzo dobre narzędzie do "robienia asfaltowych kilometrów", gdyż z taką wagą i ogumieniem nie ma co się nim pchać poza ubite drogi. Nie zauważyłem w nim wad konstrukcyjnych, nic mnie nie denerwowało, ani nie przeszkadzało w jeździe. Jakość wykonania jest więcej niż zadowalająca, wszystko w nim działa i jest na swoimi miejscu. Osobiście uważam, że jeszcze jestem za młody na tego typu rower, ale może kiedyś, gdy zostanę już prezesem firmy (raczej kariera urzędnika już mi nie grozi) to zakupię takiego Alboina 700 (albo jego następcę) i radość z jazdy okazywał będę dopiero w domu, tak, żeby nikt postronny tego nie widział...

Dziękujemy importerowi Gepidy - HalaRowerowa.pl za użyczenie sprzętu do testów.

Więcej o: