Dr Piotr Kuropatwiński: Miasto rowerów, miasto ludzi

- Stoimy przed realnymi wyzwaniami - jeśli miasta nie przestaną orientować się przede wszystkim na samochody, to się zaduszą - mówi doktor Piotr Kuropatwiński, wiceprezydent Europejskiej Federacji Cyklistów.

Bohdan Pękacki: Mieszka pan w Gdańsku, a wykłada na uczelni w Sopocie. Jak wygląda pana droga do pracy?

Dr Piotr Kuropatwiński*: Autobusem z Moreny do Wrzeszcza, potem Szybką Koleją Miejską. Jeżeli nie korzystam z roweru, to zawsze kawałek drogi pokonuję piechotą. Z samochodu korzystam zwykle przy dłuższych wyjazdach - na urlop, na narty lub w okolice Trójmiasta.

Dlaczego ?

- Samochód tylko pozornie jest najszybszym i najwygodniejszym sposobem poruszania się po mieście. Chodząc piechotą czy jadąc kolejką mam czas na przemyślenia i lekturę. Po prostu wybieram taki sposób przemieszczania się, który jest najbardziej praktyczny, a do tego dostarcza pozytywnych emocji. Najczęściej dotyczy to oczywiście roweru.

Pytam, bo Gdańsk ma opinię miasta, w którym wygodnie jest łączyć rower z publicznym transportem w drodze do pracy czy szkoły.

- To prawda częściowo. Można na przykład przewozić rowery w wagonach SKM, zauważam też na mieście coraz więcej rowerowych stojaków. Szereg ogniw takiego łańcucha eko-mobilności już powstało, ale nadal wiele pozostaje do zrobienia. Kolejne rozwiązania i udogodnienia nie tylko w Trójmieście, ale w każdym mieście muszą być elementem większej całości, zaplanowanej strategicznie. To nie mogą być jedynie działania wspierające turystykę i rekreację, ale przede wszystkim codzienne dojeżdżanie, także rowerami elektrycznymi. To ono jest podstawą rowerowej piramidy.

Obiegowa opinia o Gdańsku mówi jeszcze jedno - że to polski lider, jeśli chodzi o politykę rowerową.

- W związku z przeprowadzoną rok temu certyfikacją polityki rowerowej miasta według metodologii BYPAD (Bicycle Policy Audit) w Gdańsku nastąpiła znacząca reorientacja jej kierunków. Gremia decyzyjne miasta zrozumiały, że celem nowocześnie pojmowanej polityki rowerowej jest rozwój regionu. Przedstawiciele Gdańska biorą udział w konferencjach Velo City, gdzie mają kontakt z wielkim rowerowym światem. W skali międzynarodowej pozycjonowanie Gdańska jako partnera Amsterdamu, Kopenhagi  czy Monachium przynosi wymierne korzyści.

Ale czy to oznacza, że piar wyprzedza rzeczywistość?

- Mogę mówić o swoich odczuciach jako osoby poruszającej się po mieście rowerem. Na głównej osi miasta można jeździć rowerem bez większych problemów. Do tego stopnia, że mógłbym puścić osobę bez doświadczenia rowerowego na jazdę po Śródmieściu. Ale na moim osiedlu daję sobie radę dzięki doświadczeniu, a także dlatego, że często jeżdżę wbrew przepisom - chodnikiem. Warto powiedzieć jednak, że bardzo wiele rozwiązań poprawiających warunki wspomnianych wcześniej form codziennej mobilności jest docenianych przez zewnętrznych obserwatorów. Gdańsk został laureatem "Ogólnopolskiego Programu dla Miast i Gmin - Aktywne Miasto" organizowanego pod patronatem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Czego więc brakuje Gdańskowi, a także innym polskim miastom, żeby mogły się bez wątpliwości określać jako przyjazne rowerom?

- Prezes Europejskiej Federacji Cyklistów (ECF) - Manfred Neun, w czasie pierwszego polskiego kongresu aktywności mobilnej zorganizowanego w Gdańsku w październiku zeszłego roku zwrócił się do jego uczestników z pytaniem: nie o to, co miasto może zrobić dla cyklistów, ale o to, co cykliści mogą zrobić dla miasta. Dla rozwoju ruchu rowerowego promocja, informacja i edukacja są często ważniejsze niż jakość nawierzchni dróg rowerowych czy długość promieni na ich łukach.. Bo do zmian najpierw potrzebna jest wola polityczna i stworzenie przestrzeni do dyskusji między zainteresowanymi podmiotami: samorządowcami, organizacjami pozarządowymi i mieszkańcami. Decydowanie o tym, czy w danym miejscu stworzyć drogę dla rowerów, czy parking dla samochodów wymaga odpowiednich metod dyskutowania. Na razie w Polsce nie wiemy nawet jak rozwiązywać takie dylematy. A stoimy przed realnymi wyzwaniami - jeśli miasta nie przestaną orientować się przede wszystkim na samochody, to się zaduszą.

Miasta chwalą się często długością zbudowanych ścieżek.

- Rowerzyści nie jeżdżą wyłącznie po drogach rowerowych, tak jak kierowcy nie jeżdżą wyłącznie po autostradach. Ocena jakości polityki rowerowej według długości zbudowanych "ścieżek" jest jednym z przejawów routyzmu - zwracania większej uwagi na usuwanie rowerzystów z jezdni aby nie irytowali kierowców pod pretekstem dbania o ich bezpieczeństwo. Prawie w ogóle nie rozmawiamy o tak zwanej niewidzialnej infrastrukturze rowerowej.

Czyli?

- Chodzi o elementy przestrzeni miejskiej, które umożliwiają i ułatwiają jazdę rowerem, ale nie są dedykowane samym rowerzystom. Na to składają się odpowiednia polityka przestrzenna, uspokojenie ruchu, ograniczenie dostępu samochodów, tworzenie stref pieszo-rowerowych i tak dalej. Budowa udogodnień poza jezdnią powinna być dopiero ostatnim elementem układanki. Ale przede wszystkim nowoczesna polityka rozwoju miast powinna być oparta o stałe monitorowanie skali ruchu wszystkich użytkowników przestrzeni miejskiej. Zbieraniu danych na temat ruchu pieszych, rowerzystów i korzystających z komunikacji publicznej. Inicjatywa mera Londynu, Borisa Johnsona - uruchomienie systemu rowerów publicznych poprzedzona była ponad trzyletnim okresem zbierania i analizowania danych na temat skali ruchu oraz preferencji komunikacyjnych mieszkańców.

A więc wydzielone drogi dla rowerów tylko tam, gdzie nie da się ułatwić życia rowerzystom w inny sposób?

- To nie jest fizyka kwantowa. Ale w momencie, gdy obnaża się prostotę tych rozwiązań to bywa tak, że ludzie, którzy tkwili w mantrze ścieżek, ścieżek, ścieżek, nie są w stanie ogarnąć tematu. Tim Asperges z Belgii ujmuje to tak: umożliwiać współdzielenie się przestrzenią wszędzie tam, gdzie to jest możliwe, segregować ruch tylko tam, gdzie jest to niezbędne.

Wspólna przestrzeń dla pieszych, kierowców i rowerzystów to pana idée fixe?

- Chciałbym, żeby możliwość takich rozwiązań nie była z góry odrzucana. W Polsce dystans między władzą, a społeczeństwem wciąż jest duży. Reprezentanci starych doktryn, przyzwyczajeni do utartych sposobów myślenia, a przede wszystkim do władzy, traktują wszystkie alternatywne rozwiązania jako wrogą zmianę kierunku o sto osiemdziesiąt stopni. Mówią, że rowerzyści są przeciwni samochodom. A my mówimy: nie, samochody mają swoje miejsce w mieście. Ale to, jakie to jest miejsce, powinno być przedmiotem negocjacji. Tylko tyle i aż tyle.

Argumentem mającym znaczny wpływ na mój wybór w skład zarządu ECF była propozycja podjęcia działań na rzecz uzyskania przez tę organizację pokojowej nagrody Nobla przed upływem 2020 roku. Większa rola rowerów w życiu i decyzjach o rozwoju miast to większe bezpieczeństwo wszystkich użytkowników przestrzeni miejskiej. Ulice w mieście mają wiele funkcji. Nie myślmy o nich wyłącznie jako o korytarzach ruchu tranzytowego lub miejsc do parkowania samochodów.

Mam wrażenie, że trochę rozmawiamy o rowerach, a trochę o czymś znacznie ważniejszym.

- Nie zajmuję się ruchem rowerów jako celem samym w sobie. Przedmiotem moich działań jest miasto i region - a nie rower. Rower jest narzędziem do przemieszczania się, tak jak długopis jest narzędziem do pisania. Przecież to, że korzystam z długopisu nie definiuje mojej tożsamości. Ołówek, pióro - czemu nie? W 1999 roku, uczestnicząc po raz pierwszy w światowym kongresie rowerowym Velo City doszedłem do wniosku, że warto rower traktować jako narzędzie a nie cel działań. Jestem mieszkańcem Gdańska, który chciałby, żeby docenić ruch rowerowy jako czynnik rozwoju. Rower to nie źródło problemów: to ważna część pakietu działań na rzecz ich rozwiązywania.

* Dr Piotr Kuropatwiński - wiceprezydent Europejskiej Federacji Cyklistów (ECF), odpowiedzialny między innymi za kontakty z Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską, członek Pomorskiego Stowarzyszenia "Wspólna Europa", redaktor naczelny "Zielonej Księgi - Koncepcji Rozwoju Systemu Rowerowego Województwa Pomorskiego", wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego.

Dr. Kuropatwiński będzie prowadził na Polsce na Rowery własną rubrykę "Rowerem w miasta". Pierwszy felieton już jutro!

Więcej o: