Co twój rower robił w zimie? Nieważne, przygotuj go na wiosnę!

Rower ma tą przewagę nad autem, że nie wymaga obowiązkowych przeglądów, czy zabaw z pieczątkami w dowodzie rejestracyjnym. Oczywiście po sezonie zimowym warto zainteresować się stanem jednośladu, nie zawsze jednak trzeba nabierać się na "pełny przegląd" za 150 zł.

To, jakich prac wymaga nasz pojazd zależy od tego, czy w zimę był intensywnie używany, czy też jedynie stał i łapał kurz w piwnicy (lub innym miejscu).

1) Rower jeżdżący zimą.

Jeżeli nasz rower zimą jeździł, to większość naszych działań koncentrować się powinna na tym, by rower po zimie dokładnie oczyścić z soli i innego brudu . Przy czym nie mam na myśli jedynie oczyszczenia z zewnątrz - w przypadku wielu rowerów (zwłaszcza tych z nieuszczelnionymi piastami) korzystnie może być, by rozebrać także suport i piasty, wyczyścić je dokładnie, po czym nasmarować świeżym smarem.

Także nasmarowanie łańcucha po zimie powinno być dla nas oczywistością - inaczej będzie on nam wygrywał sambę . Niestety nie pozostanie to bez wpływu na szybkość i komfort naszej jazdy. A także na trwałość tego elementu .

Warto zwrócić uwagę także na to, czy zima nie poczyniła w naszym pojeździe jakichś szkód. Zwykle zimą od błota pośniegowego szybciej zużywają się linki i pancerze - warto je sprawdzić, a w razie potrzeby wymienić. Zwykle po zimie wymiany wymagają też klocki hamulcowe - warto sprawdzić ich stan, by nie dopuścić do uszkodzenia obręczy. A także oczyścić z brudu i soli.

Także oświetlenie może wymagać atencji. Baterie i akumulatorki po sezonie zimowym, który charakteryzuje się dużą ilością ciemności, mogą wymagać wymiany . Z kolei w rowerach z dynamem warto przejrzeć okablowanie - sól niezbyt pozytywnie wpływa na końcówki przewodów, które mogły się utlenić. Pomoże ich oczyszczenie (zdrapanie warstwy utlenionego metalu) lub wymiana.

Osoby, które przez zimę jeździły na oponach z kolcami, powinny je oczywiście wymienić na gumy letnie.

2) Rower stojący.

Rower, który zimę spędził w piwnicy, zwykle nie wymaga aż tylu zabiegów. Przede wszystkim odpada nam problem soli - najbardziej destrukcyjnego czynnika, który występuje zimą. Nie musimy więc tak bardzo przykładać się do mycia roweru.

Niestety, jeżeli rower stał przez dłuższy czas, zwykle wymaga on pewnych prac. Przede wszystkim smar znajdujący się w nieużywanych piastach ma tendencję do twardnienia. Dlatego po zimie zdecydowanie warto rozebrać suport, piasty i stery, wyczyścić je z zastałego smaru i porządnie nasmarować świeżym.

Podobnie jak piasty, także łańcuch wymagać może smarowania - choć z nieco innych powodów. Łańcuch jest smarowany nieco rzadszymi specyfikami niż piasty. W stanie spoczynku specyfiki te powoli, po trochu wyparowują i wyciekają z łańcucha. Mają na to kilka miesięcy, więc po zimie nasz obficie nasmarowany jesienią łańcuch ma prawo być suchy - i warto ten stan zmienić .

Nieco mniej skrupulatnie musimy natomiast zajmować się linkami i pancerzami . Jeżeli były sprawne przed zimą, a rower był zabezpieczony przez kurzem i stał w suchym miejscu, nie powinno się im nic stać.

Więcej uwagi natomiast poświęcić będziemy musieli przerzutkom i hamulcom. Jeżeli przed zimą nie poluzowaliśmy linek i nie zostawiliśmy roweru na nietypowym przełożeniu (najmniejszy tryb z przodu i tyłu; Uwaga: na tym przełożeniu nie wolno jeździć!), to niestety musimy mieć świadomość, że przez kilka miesięcy nasze sprężyny w hamulcach i przerzutkach, a także linki do sterowania nimi były naciągnięte i ciężko pracowały. A to oznacza, że zwłaszcza w tańszych rowerach wykonanych ze słabszych materiałów, sprężyny i linki mogły ulec drobnym odkształceniom. Nie koniecznie musi to od razu oznaczać konieczność ich wymiany, ale z pewnością nie pozostanie bez wpływu na ich pracę. Zatem konieczna może okazać się regulacja hamulców i przerzutek.

Kolejnym elementem, któremu należy się przyjrzeć jest ogumienie. Opony najmniej zużywają się, gdy przechowywane są w chłodnym, suchym pomieszczeniu, do którego nie docierają promienie słońca. Idealnie, gdy w tym czasie wiszą i co jakiś czas są obracane, ale i zamontowane na rowerze powinny przetrwać zimę. Pod jednym wszakże warunkiem - że nie uszło z nich powietrze.

Opona i dętka zamontowana na rowerze i przechowywana bez powietrza niestety może się odkształcić, przez co koło podczas jazdy będzie źle wyważone lub zwyczajnie krzywe (nieokrągłe) - rezultat to nieprzyjemne wibracje odczuwane na kierownicy (przednie koło) lub siodełku (tylne). Recepta jest jedna - wymiana . Podobnie postępujemy w przypadku stwierdzenia pęknięć w oponie, które są objawem tego, że guma sparciała.

Również w "zimującym" rowerze może wystąpić problem z lampkami. Nieużywane baterie mają to do siebie, że potrafią spuchnąć lub wylać - najlepiej jest je wyjąć z lampek przed zimą, ale jeżeli tego nie zrobiliśmy, to teraz pozostaje nam sprawdzić czy mieliśmy szczęście, czy też czeka nas żmudne skrobanie lampki.

3) A może do serwisu?

Oczywiście zamiast dłubać samemu w rowerze, można go oddać do serwisu. Dla bardziej zapracowanych lub mniej wprawnych osób, to jedyne wyjście. Za każdym razem, oddając rower do serwisu należy jednak dowiedzieć się, co wchodzi w zakres przeglądu i jakie są ewentualne dodatkowe koszty. Warto też jak największą część prac wykonać samemu. Powodów jest kilka.

Pierwszym i najważniejszym są kolejki do serwisów. Na przegląd roweru w niektórych serwisach już teraz można czekać nawet tygodniami. Wiosną będzie jeszcze gorzej. A my przecież chcemy jeździć, nie czekać!

Drugim powodem są pieniądze. Im więcej czynności - dodajmy, że w większości prostych i nie wymagających specjalistycznej wiedzy i narzędzi - wykonamy sami, tym mniej pieniędzy kosztować nas będzie serwis roweru. Mniejszy zakres napraw skraca też czas postoju roweru w serwisie.

Po trzecie warto uczyć się naprawiać własny jednoślad.  Przyda się to nam z pewnością wielokrotnie, gdy podczas dojazdu do pracy lub wyprawy w nieznane, z dala od serwisu, przydarzy się awaria. Nawet jeśli zdarzy się nie nam tylko innemu rowerzyście lub rowerzystce - wzajemne pomaganie sobie na szlaku to może nie obowiązek, ale powód do dumy i punkt honoru dla każdego rowerzysty. To także metoda na poznanie nowych osób na szlaku.

Rafał Muszczynko

Więcej o: