Rower, który gra sambę

Przyznam, że nie jestem tak skrupulatny jak Rafał i czasem zapominam o regularnym czyszczeniu łańcucha. Minus jest taki, że szybciej zużywam napęd i jadę o kilkanaście procent wolniej. Plusem jest muzyka, która mi towarzyszy. Przyznam, że nie jestem tak skrupulatny jak Rafał (http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105121,8954800,Mini_poradnik__Nasmaruj_lancuch__dopompuj_kola.html ) i czasem zapominam o regularnym czyszczeniu łańcucha. Minus jest taki, że szybciej zużywam napęd i jadę o kilkanaście procent wolniej. Plusem jest muzyka, która mi towarzyszy.

No dobra, przesadziłem - ja też nie lubię odgłosu piszczącego łańcucha. Jeszcze gorszy jest trzeszczący dźwięk, jaki suchy i za luźny już łańcuch wydobywa z siebie przy mocnym napinaniu. Niemniej są dźwięki, które w rowerze lubię.

Oczywiście najwspanialszym rowerowym dźwiękiem, wykorzystywanym nawet przez muzyków (wystarczy przypomnieć słynną piosenkę The Queen) jest sygnał rowerowego dzwonka. Niemniej cieszy trąbka, choć oczywiście należy pamiętać, że sygnał dźwiękowy używany w rowerze winien być - zgodnie z kodeksem drogowym - nieprzeraźliwy.

Przeraźliwy może być dźwięk źle ustawionych hamulców ścierających się na obręczach. Moja żona miała kiedyś rower, w którym hamulce dźwięczały niczym wielka ciężarówka. Nie można powiedzieć, że pozostawała niezauważona.

Różne odgłosy wydają również z siebie szprychy. Mogą trzeszczeć, gdy koło jest lekko scentrowane. Mogą też terkotać, gdy obija się o nie kawałek linki czy element bagażu. Sprzedawane są nawet gadżety , które odgłos ten potrafią wzmocnić.

Skrzypy, trzaski, stuki i łupnięcia - prawie nigdy nie wróżą nic dobrego. Z reguły na początku dziwią, później irytują, aż w końcu przestajemy je zauważać. A to błąd... Nie tylko dlatego, że im szybciej usuniemy defekt, tym zdrowiej dla roweru i dla nas. Również dlatego, że regularne odgłosy naszego bicykla naprawdę łatwo zamienić w muzykę. Zobaczcie to niesamowite wideo... Ponoć każdy użyty dźwięk jest prawdziwy i nieprzetworzony.

kom

Więcej o: