Dziewczyny na rowerach - sexy czy seksizm?

Od czasu do czasu natykam się w internecie (również na stronach naszego serwisu) na dyskusje o tym, czy zdjęcia takie jak to, propagują jazdę rowerem, czy też, jako seksistowskie i uprzedmiotawiające kobietę szkodzą sprawie. Jak się okazuje koncepcja łączenia piękna kobiecego ciała z pięknem stalowej ramy jest starsza od przerzutki

.. .

Powyższe zdjęcie pochodzi z czasów, kiedy - jak pisała w czasopiśmie "Zadra" Agata Chwoła "rower był postrzegany jako narzędzie rozniecające kobiecy popęd seksualny, co miało doprowadzić do wszechobecnej rozwiązłości i zdrad". Ten zbieg okoliczności może sugerować, że kobiecy akt na rowerze jest dziełem pełnej hipokryzji patriarchalnej konserwy końca XIX wieku. Konserwy, która nie dość, że uprzedmiotawia kobietę i sprowadza ją do jednej funkcji, to jeszcze nie wie, do czego słuzy rower (trudno nie zauważyć, że pani na powyższym zdjęciu raczej nigdzie na swoim bicyklu nie dojedzie).

Z patriarchalnymi uprzedzeniami do kobiet na rowerach walczyła choćby cytowana już kiedyś przez nas Susan B. Anthony : "Myślę, że rower dla emancypacji kobiet zrobił więcej niż cokolwiek innego na świecie. Obdarzył kobietę poczuciem wolności i samowystarczalności. Zawsze, kiedy widzę kobietę na rowerze, przepełnia mnie radość. To obraz wolnej, nieskrępowanej kobiecości".

To dzięki takim kobietom jak ona, gdzieś na początku ubiegłego wieku stał się możliwy taki obraz (o ileż bardziej wielowymiarowy i - hm - pełnokrwisty):

,, ,

To zdjęcie zrobione podczas przejazdu z San Francico do Los Angeles. I to się nazywa moc! Grlzz-rower-power sprzed 100 lat.

kom

Więcej o: