Pożegnajmy sezon z Mają

Jest przynajmniej kilka okazji, dla których warto w niedzielę przyjechać do Warszawy. Rowerem oczywiście, bo gwarantujemy wam spotkanie z Mają Włoszczowską.

Wspólnie z mistrzynią świata zapraszamy na ściganie i piękną jesienną pogodę, przy której pożegnamy pierwszy sezon akcji ''Polska na rowery''. Dojechaliśmy do końca. Do końca sezonu, bo z rowerami w ''Gazecie'' i Sport.pl wcale nie kończymy. Jak na ostatni etap przystało, wzorem Tour de France przejedziemy peletonem przyjaźni po Warszawie, pościgamy się trochę dla zabawy i już obiecujemy, że wiosną spotkamy się w jeszcze liczniejszym gronie nie tylko w stolicy, ale i wielu innych miastach.

W tekstach obok znajdziecie poradnik oraz plan imprezy, jaką przygotowaliśmy dla was ze sponsorami: BGŻ i CCC oraz Cezarym Zamaną, który zorganizował już setki rowerowych maratonów, a teraz przyłączył się i do naszej akcji. Zapraszamy wszystkich -bez względu na wiek, poziom zaawansowania i sprzęt, na jakim jeździcie. Nasze spotkanie zrelacjonujemy w poniedziałkowej ''Gazecie'', obok artykułów, zdjęć, wywiadów, w portalu Polskanarowery.pl znajdziecie również filmy wideo ze wspólnego przejazdu.

Za nami najtrudniejszy, pierwszy (k)rok. Razem z Mają Włoszczowską (oczywiście pogratulujemy Jej w niedzielę zdobytego kilka tygodni temu mistrzostwa świata), jej koleżankami z ekipy CCC Polkowice, trenerem kadry Andrzejem Piątkiem i wszystkimi innymi zapaleńcami, którzy bez roweru żyć nie mogą, zachęcaliśmy was do wyjścia z domu. Dostaliśmy od was setki listów, telefonów, które są dla nas wskazówką, co zrobić lepiej i jak dotrzeć z nią do jeszcze większej liczby osób.

Zatem to był dopiero początek. W niedzielę w Warszawie podsumujemy sezon, ale już przymierzamy się do kolejnego. Zimą też nie spasujemy, na stronach ''Gazety'' oraz w portalu Polskanarowery.pl nieustająco namawiać będziemy was do rowerowych szaleństw. Wciąż liczymy na wasze wspomnienia z najciekawszych wypraw, opowieści, jak rower zmienił Wasze życie, planach i wyzwaniach, jakie sobie postawiliście. Na razie do zobaczenia w niedzielę.

Partnerzy akcji:

Poradnik na niedzielę, czyli jak ścigać się z głową

Razem z Cezarym Zamaną, jednym z organizatorów niedzielnego pożegnania sezonu, radzimy wam, jak się do wspólnej przejażdżki przygotować. Oto najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi fachowca

PYTANIA DO Cezarego Zamany

Co będzie, jak w niedzielę zaatakuje nas zima?

CEZARY ZAMANA : Śledzę prognozy i nawet jeśli w niedzielę przelotnie popada czy powieje, nie ma się czego bać. Wystarczy odpowiednio przygotować się do jazdy, zjeść coś wartościowego przed wyruszeniem z domu i żadna zima nie powinna nas zatrzymać.

Jak się mają ubrać, zwłaszcza ci, którzy nie są zahartowani w rowerowych bojach?

- Ubieramy się na cebulkę - koszulka, bluza, na to ewentualnie kamizelka i - jeżeli będzie padać - ortalionowa kurtka, którą w każdej chwili można zdjąć. Najważniejsze, o czym każdy uczestnik imprezy powinien pamiętać, nie można się przegrzać. To jest główną przyczyną chorób.

Jak chronić narażone na zimno ręce i głowę?

- Czapka obowiązkowo, ale nie gruba wełniana, tylko taka, w której się nie spocimy i zabezpieczymy zatoki przed wiatrem. Rękawiczki i skarpetki też są ważne. Właśnie przez głowę i stopy tracimy ciepło. Jeśli ktoś nie ma specjalnej kolarskiej koszulki z kieszeniami z tyłu, gdzie może schować te rzeczy, sprawdzi się zwykły plecak.

Spod kolumny Zygmunta na stadion WAT na Bemowie jedzie z nami Maja Włoszczowska, mistrzyni świata w kolarstwie. Damy radę dotrzymać jej tempa?

- 10 km, jakie mamy do pokonania w mieście, to dystans dla każdego. Nie chcemy się ścigać, tempo nie przekroczy 12 czy 15 km na godzinę, to tak naprawdę szybszy marsz czy wolny trucht. Jazda nie wymaga większego wysiłku, odległość ze Starówki na Bemowo może pokonać każdy, nawet osoba, która przez ostatnie miesiące rzadko jeździła na rowerze. Dlatego zachęcamy, żeby na trasie naszego przejazdu dołączać do peletonu - jedziemy w grupie i dla każdego starczy miejsca. Wiadomo, że jak ktoś chce jechać szybciej, będzie z przodu, ale na pewno nikogo nie zostawimy. Peleton zabezpiecza policja, a jeżeli komuś zepsuje się rower - mamy swoje auta serwisowe, pomożemy.

Dzieci też mogą jechać?

- Liczymy na rozsądek rodziców - dzieci poniżej 14. roku życia nie powinny jechać same po ulicach Warszawy, powinny mieć opiekuna. Te najmłodsze pociechy na rowerach trójkołowych czy modnych teraz rowerach bez pedałów lepiej, żeby od razu pojechały z rodzicami na stadion WAT. Tam na pewno nie będą się nudzić, bo przygotowaliśmy specjalnie dla nich mnóstwo atrakcji. Oczywiście maluchy, które będą w fotelikach czy w siedziskach na rowerach u rodziców, mogą uczestniczyć w peletonie.

Na jakie atrakcje mogą liczyć dzieciaki?

- Młodsze będą poznawać tajniki bezpiecznej jazdy rowerem w policyjnym miasteczku ruchu drogowego, a ci trochę starsi mogą po raz pierwszy porównać swoją wydolność organizmu i umiejętności jazdy z wydolnością oraz techniką mistrzyni świata. To naprawdę wyjątkowa okazja - mieć dostęp do utalentowanych dziewczyn, zobaczyć, jak trenują, jak się rozgrzewają przed startem, porozmawiać, wziąć autograf, dopingować na trasie. Chcemy przyciągnąć nie tylko miłośników kolarstwa. Żeby wystartować w jeździe na czas, wystarczy osobiście zapisać się w biurze zawodów, odebrać swój numer startowy i stawić się punktualnie na starcie. Dokładną godzinę każdy pozna w momencie zapisywania się na wyścig, wtedy też za zwrotną kaucją wydamy specjalny chip do pomiaru czasu. Najmłodszy uczestnik zawodów na czas musi mieć 15 lat.

Na czym polega wyścig australijski, który zaplanowaliście na Bemowie?

- Osoby, które najszybciej pokonają trasę wyścigu na czas, czyli 18 najlepszych kobiet i 24 najlepszych mężczyzn, zostaną zakwalifikowane do bardzo widowiskowego wyścigu australijskiego. Jest to formuła, w której grupa jedzie wokół stadionu i po każdym okrążeniu odpada osoba z najgorszym czasem. Ciekawe jest obserwowanie, jak zawodnicy biorą zakręty, jaką taktykę stosują na krótkim dystansie. Rywalizować będą oddzielnie kobiety i mężczyźni.

Czy rowerzyści na miejskich ''holenderkach'' bez przerzutek, którzy przyjadą z nami z placu Zamkowego, mają szansę wykręcić dobry czas na takich zawodach?

- Trasa wokół stadionu jest tak skonstruowana, że może w dwóch miejscach osobom na góralach będzie łatwiej. Rowerzyści na ''holenderkach'' mogą te 10 m przejść i potem wsiąść znowu na rower. Staraliśmy się tak przygotować pętlę do czasówki, żeby amatorzy spokojnej jazdy przez miasto także mogli spróbować swoich sił w jeździe po lesie. Zachęcamy, żeby już w sobotę przyjechać na Bemowo i przejechać się po trasie wyścigu.

Koniec sezonu letniego z Mają Włoszczowską i akcją Polska na rowery

Wyścig australijski. Czyli jaki?

Więcej o: