Imprezy kolarskie moich marzeń: Stuku-puku po bruku

Jest takie miejsce na świecie, gdzie w rowerowe szranki stają wielokrotny mistrz kraju w trialu, pani Emma Evans (lat 58) i Wielki Ptak. I każda z tych osób wygrywa.

Aby solidnie się wytrząść, biorąc udział w niezwykłej imprezie rowerowej, wcale nie trzeba brać udziału w opisywanej przeze mnie kilka dni temu L'Eroice. Równie mocne emocje zapewnia zroweryzowanym obywatelom miasteczka Frome w południowej Anglii rozgrywany od zeszłego roku sprint Cobble Wobble.

Cobble Wobble można by przetłumaczyć jako "stuku-puku po bruku". Nazwa jest nieprzypadkowa. Wyścig rozgrywany jest na wyłożonych brukiem uliczkach starego miasta. Każdy zawodnik ma do pokonania 163 metry o średnim nachyleniu 14 procent. Znany trialowy kolarz Chris Akrigg, który w tym roku zdobył tytuł króla bruku, przejechał dystans w niecałe 22 sekundy.

A teraz obejrzyjcie to wideo i sprawdźcie, kto walczył z Akriggiem.

Cobble Wobble - 2010 from Charge Bikes on Vimeo .

60-letnie kobiety, 8-letni chłopcy, facet z fajką, ksiądz, anioł, meksykański zapaśnik, różowy królik i wielki ptak - nie da sie ukryć. Oni nie pozwolą traktować kolarstwa zbyt poważnie. I taka kolarska impreza mi się marzy.

kom

Więcej o: