Bobkowski 2010: Z upału w upał, czyli koniec wyprawy

Wróciliśmy do kraju na fali wysokich temperatur, która zalała całą Europę. Klimat w Polsce niemal śródziemnomorski, więc nie mieliśmy nawet okazji odczuć szoku związanego ze zmianą pogody. Tylko francuskiego jedzenia i krajobrazów żal.

Więcej o wyprawie: bobkowski2010.pl

Minęło 17 dni wspólnej podróży śladami autora "Szkiców piórkiem" Za nami kilkaset kilometrów pedałowania i kilka tysięcy kilometrów jazdy w ciasnej i symbolicznie klimatyzowanej skorupie Bobkowozu. Co z tego zostało? Masa zdjęć i tyle samo wspomnień - rozmów przy winie o książce na tarasie, zjazdów, dla których warto się było tak męczyć podjeżdżając, spania na plaży (choć w towarzystwie komarów) i nocnego muzykowania studentów na katedralnym placu w Strasburgu.

Po drodze odwiedziliśmy kilkanaście miejscowości i choć jak w przypadku Marsylii, nie zawsze potrafiliśmy się zgodzić, czy miasto to należy kochać, czy raczej zrównać z ziemią, to każde z nas stworzyło listą miejsc, które na pewno zechce ponownie odwiedzić. Wrócimy na pewno, bo Francja na rowery nadaje się znakomicie. Przyjazne dla cyklistów miasta, dobre drogi poza nimi oraz fantastyczne widoki. Nauczeni tegorocznym doświadczeniem, będziemy jednak na pewno inaczej planowali nasze eskapady. Nie ma sensu się napinać i pędzić w pełnym słońcu. Lepiej wstać o 5, cieszyć się dobrymi warunkami do godz. 10, a potem zrobić sobie kilkugodzinną przerwę. I ruszyć znowu wieczorem, gdy warunki zrobią się wystarczająco humanitarne.

Prócz wspomnień i planów zostało nam jeszcze trochę pracy. Tym razem już czystko intelektualnej. Podczas wyjazdu każdy z nas prowadził swój dziennik, który trzeba teraz przepisać. Plany są wielkie: stworzenie z tego interesującego kolażu impresji uczestników, które razem z tekstami naukowo-krytycznymi złożyłyby się na publikację. Szanse na wydanie są, więc trzymajcie kciuki!

Już jakiś czas jesteśmy w Polsce i wszystkim chyba udało się porzucić wyjazdową rutynę - pobudka, śniadanie, podróż, zwiedzanie, jazda, czytanie - i powrócić do dawnego rytmu. Zmieniło się prawie wszystko, ale rowery zostały. Wielu z nas nie przestaje pedałować, a kurz francuskich bezdroży już dawno został pokryty nowymi zabrudzeniami. Rower uzależnia, więc jedziemy dalej.

Borys Martela

"Polska na rowery" jest patronem medialnym wyprawy

Więcej o: