Z wizytą w Muzeum Nietypowych Rowerów

Podczas pobytu sylwestrowego w Kazimierzu Dolnym w oko wpada mi informacja o muzeum rowerów, znajdującym się w niedalekim Gołębiu (26 km). Ulotka przedstawia mapkę dojazdu, telefon oraz kilka zdjęć nietuzinkowych rowerów. Postanawiam zadzwonić do właściciela, którym okazuje się przemiły pan Józef. Mimo tego, że muzeum nie jest czynne w okresie zimowym, właściciel postanawia zrobić dla nas wyjątek i pokazać swoje zbiory.

Posesja pana Józefa nie przypomina muzeum. Jest to zwyczajne podwórko jakich wiele na polskich wsiach, natomiast to co kryje budynek gospodarczy zwyczajne już nie jest. Według właściciela zbiór nietypowych rowerów, zgromadzonych przez niego, jest unikalny w skali krajowej, czy nawet europejskiej. Trudno temu zaprzeczyć, gdy dowiadujemy się w jaki sposób pan Józef wszedł w posiadanie większości ze swoich ponad sześćdziesięciu jednośladów. Otóż... okazuje się, że większość rowerów sam zaprojektował, część sam skonstruował, inne zostały wykonane przez jego uczniów, kolejne zostały przez niego zakupione lub też przekazane nieodpłatnie przez sympatyków muzeum, by zdobiły tę bogatą kolekcję.

Pan Józef Majewski to zapalony rowerzysta, rowerami zaraził się pierwszy raz w dzieciństwie, następnie drugi raz podczas swojej kariery dydaktycznej jako nauczyciel technologii i maszynoznawstwa. Od 9 już lat prowadzi swoje Muzeum Nietypowych Rowerów . Jego zbiory grały w filmach, zgarniały pierwsze nagrody w różnego rodzaju konkursach (m.in. Turniej Młodych Mistrzów Techniki), pokazywane były kilkukrotnie w Muzeum Techniki mieszczącym się w PKiN w Warszawie czy też wzmiankowano o nich w kilku książkach (np. w Polskiej Księdze Rekordów). W 2008 roku Marszałek Województwa Lubelskiego wyróżnił jego Muzeum dyplomem "Perełka Lubelszczyzny". Pan Józef jako mechanik z wykształcenia, posiada umiejętności kształtowania i wykorzystywania metalu do różnych celów. Od kilkudziesięciu już lat hobbystycznie zajmuje się kowalstwem i metaloplastyką. Teraz korzysta z zasłużonej emerytury i całkowicie oddaje się swoim pasjom.

Zwiedzanie, a raczej przegląd zgromadzonego inwentarza zaczynamy od wykładu dotyczącego historii rowerów. Pan Józef z pasją przedstawia nam sylwetkę przyjętego za pierwszego konstruktora drewnianego roweru z przednim kołem skrętnym - Karla Draisa von Sauerbronn.

historia rowerówhistoria rowerów fot. MB fot. MB, obrazki ilustrują początki historii rowerów

Okazuje się, że wynalazek ten opatentowany w 1817 roku był wyśmiewany przez mu współczesnych, a sam Drais głęboko to przeżywał. Pierwszy rower był prawie w całości wykonany z drewna, nie miał pedałów ani łańcucha, a napędzało się go odpychając się stopami od ziemi. Niestety oglądać to cudo można tylko w jednym z muzeów na terenie Niemiec. Następnie rowery znalazły swoje pierwsze zastosowanie w rekreacji - bogacze przywozili rowery swoimi powozami na błonia pod miastem, gdzie zjeżdżali z pagórków dla własnej przyjemności. Tak zaczęła się historia rowerów, a dokąd nas ona zaprowadziła, już spieszył pokazać pan Józef - właściciel, kustosz i przewodnik w jednej osobie.

Ze swojego garażu zaczyna wyjmować przeróżne jednoślady. O każdym opowiada z pasją i znawstwem. Każdy z nich służy do czego innego, zaprojektowany jest według innego pomysłu, na każdym jeździ się inaczej.

kolekcjakolekcja fot. MB fot. MB, to tylko mała cząstka całego zbioru

W swojej kolekcji ma rowery z napędem na przednie koło, hulajnogi z napędem lub bez, rowery poziome, rowery których napędem jest ruch wertykalny jadącego nim człowieka, rower z dwoma skrętnymi kołami, tandemy, rowery składane, opartą na 26 calowym kole mniejszą wersję bicykla, rower którego kierownica skręca w przeciwnym kierunku do kierunku rzeczywistej jazdy i wiele, wiele innych. Właściwie każdym z tych wynalazków można się przejechać, ale zazwyczaj nie jest to łatwe. Pan Józef przed każdą próbą daje wskazówki, ocenia szansę na powodzenie i szacuje trudność w pilotażu danej konstrukcji.

rower poziomyrower poziomy fot. MB fot. MB, rower którym pan Józef podróżował po całej Polsce w latach 80'

Sam jest wybitnym specjalistą i każdym ze swoich rowerów porusza się z łatwością, mimo narzekania na to, że jest zima, że ubranie krępuje mu ruchy, a sam jest "nierozjeżdżony". Muszę wrócić tu latem i zobaczyć jakie sztuczki potrafi on wykonać, gdy temperatura nie jest grubo poniżej zera.

rower z kierownicą z tyłurower z kierownicą z tyłu fot. MB fot. MB, kierownica z tyłu

Ja przekonałem się o jednym - nie umiem jeździć rowerami... Patrząc na mnogość konstrukcji, różnorodności układów napędu, osi skrętnych, umiejscowienia kierownicy - podstawowa, posiadana przez każdego z nas, umiejętność jazdy na klasycznym rowerze okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Bicykl wersja miniBicykl wersja mini fot. MM fot. MM, jedna z moich wielu jazd testowych

Na jednych jednośladach jazda idzie mi lepiej, na innych trochę gorzej, na kilku kolejnych wcale. Pan Józef mówi, że jadąc do sklepu używa tego roweru.

na lezencjina lezencji fot. MB fot. MB, kolejna konstrukcja wyglądająca na łatwą w pilotażu

Dlaczego? Otóż nikt nim nie odjedzie, po prostu nie będzie umiał, a dzięki temu nie ma potrzeby przypinania roweru i wożenia ze sobą ciężkich zabezpieczeń. W pierwszej chwili nie chce mi się w to wierzyć, ot, rower poziomy. Jednak próba złapania na nim równowagi w pierwszej chwili graniczy z cudem. Naciskając na prawy pedał przednie koło skrętne połączone z układem napędowym sprawia, że sam rower skręca w przeciwnym kierunku. Nie da się tego opanować "na szybko", bo jazda tą konstrukcją to na początku w najlepszym wypadku jazda kontrolowanym (lub też raczej niekontrolowanym) zygzakiem.

Podobnie jest z wieloma innymi konstrukcjami pana Józefa. Gdy już myślę, że niczego więcej chyba nie da się wymyślić w kwestii udziwnienia poruszania się na dwóch kołach - pan Józef wyjmuje seledynowe coś...

fot. MB, prostota tego pojazdu powala

To rower dwukołowy, ale też dwuśladowy, jego prostota jest po prostu powalająca. Kontrola ciśnienia w ogumieniu i można jechać. Pan Józef staje na pedałach, łapie równowagę i już po chwili jedzie machając śmiesznie wyprostowanymi rękami. Wygląda to na umiejętność iście cyrkową i taką jest w istocie.

jazda cyrkowajazda cyrkowa fot. MB fot. MB, cyrkowe umiejętności pana Józefa

Poinstruowany przez niego wsiadam na ten wynalazek. Oczywiście nie udaje mi się przejechać nawet metra mimo kilku prób, ale pan Józef uważa, że pół godziny na nim i już bym jeździł. Podobno widzi to po tym jak łapię na nim równowagę, którą chwilę jestem w stanie utrzymać. Pocieszające.

Każdemu rowerzyście polecam takie doświadczenie. Muzeum Rowerów Nietypowych tak naprawdę jest czymś innym niż tradycyjnie rozumiane muzeum. Nie jest to smutny gmach w którym należy zachować ciszę, dostaje się kapcie z filcową podeszwą, a eksponaty można tylko oglądać z bezpiecznej dla nich odległości. Zbiór pana Józefa Majewskiego jest żywy. To jest muzeum interaktywne, sam właściciel porównuje jego istotę do Centrum Nauki Kopernik, tylko kilka lat wcześniej otwartego dla zwiedzających. Wiedzą o rowerach pan Józef chce się podzielić z każdym kto pofatyguje się do Gołębia.

Miejscowość ta, ma do zaoferowania odwiedzającym nie tylko rowerowe muzeum, ale także ostatni w naszej historii renesansowy kościół z urządzeniami obronnymi. Inną osobliwością tegoż kościoła jest jedyna w świecie ambona podparta dwoma konfesjonałami. Obok kościoła można pozachwycać się Domem Loretańskim, to też perełka architektury. Ta budowla to dwa budynki - jeden w drugim, a ten wewnętrzny, to wierna kopia Domu Świętej Rodziny z Nazaretu. W Gołębiu i okolicy można odwiedzić kilkunastu twórców ludowych, jest tu jeszcze Muzeum Pijaństwa, a nawet największa kolekcja modeli samochodów strażackich w Polsce. Po więcej szczegółowych informacji odsyłam do pana Józefa Majewskiego.

źródło: Okazje.info

Więcej o: