7 powodów, dla których powinno się odśnieżać trasy rowerowe

Choć są samorządy, które drogi rowerowe odśnieżają, na większość miast niestety wciąż nie można liczyć. Tymczasem odśnieżanie tras dla rowerów jest ważne - i to z wielu powodów.

Po pierwsze - rowerzyści nie znikają .

Nieodśnieżona droga rowerowa nie oznacza tylko niewygody lub podróży rowerowych, które się nie odbędą. Część osób na jednośladzie jeździ cały rok i zła pogoda na pewno nie sprawi, że znikną. Inni opadami zostaną zaskoczeni w połowie podróży lub np. w pracy - i też będą musieli jakoś dotrzeć do domu. Jedni i drudzy powinni mieć możliwość dojechania do celu.

Po drugie - szacunek do prawa.

Zima na rowerzeZima na rowerze FOT. FILIP KLIMASZEWSKI / Agencja Wyborcza.pl

Część rowerzystów, widząc zaśnieżone drogi rowerowe, wybierze jezdnie. Przy sporej części miejskich ulic to nie problem - bo ruch jest mały, bo prędkość aut zimą jest niewielka, albo dlatego, że cyklistów zimą jest jednak mniej i nie przeszkadzają na jezdni.

Są jednak takie trasy, gdzie ruch rowerowy jest duży, a na jezdni stoją zakazy. Wymaganie by cykliści te zakazy respektowali w sytuacji, gdy leżące obok drogi rowerowe nie są odśnieżane z założenia, jest uczeniem, by na znaki drogowe i wymysły inżynierów ruchu nie zwracać uwagi. A potem zdziwienie, że rowerzyści jeżdżą jak chcą!

Po trzecie -bezpieczeństwo.

To banał powiedzieć, że nie odśnieżanie dróg rowerowych to powodowanie obniżenie bezpieczeństwa, ale w rzeczywistości tak właśnie jest. Pozbawieni możliwości normalnej jazdy drogą rowerową cykliści podzielą się bowiem na trzy grupy:

Jedna część spróbuje mimo wszystko jechać drogą rowerową. To niebezpieczne, bo pod śniegiem nie widać, gdzie droga rowerowa się kończy. Łatwo wpaść też w dziurę, złapać poślizg koła na krawężniku lub trafić na ukryty pod śniegiem lód.

Zima na rowerze, WarszawaZima na rowerze, Warszawa ALBERT ZAWADA / Agencja Wyborcza.pl

Druga część cyklistów, wybierze chodnik (o ile ten będzie odśnieżony). Ponieważ chodniki zimą zwykle nie są odśnieżane na całej szerokości, będzie im tam trudno bezkonfliktowo zmieścić się wraz z pieszymi.

Ostatnia część cyklistów, do której i ja się zaliczam, widząc zaśnieżone drogi rowerowe, wybierze jezdnie. Przy sporej części ulic to nie problem - bo ruch jest mały, bo prędkość aut niewielka, albo dlatego, że cyklistów zimą jest jednak mniej. Są jednak takie trasy, gdzie mieszanie ruchu rowerów z samochodowym naprawdę nie jest wskazane i powoduje zagrożenie dla wszystkich. Zarządcy dróg i przedstawiciele samorządów zdają się zapominać o tym fakcie.

Po czwarte - nie być hipokrytą.

W zasadzie wszystkie polskie miasta starają się promować rower, zachęcać do zostawienia samochodu lub nawet do jego sprzedaży. W mieście da się żyć bez auta, nawet mając dzieci i robiąc duże zakupy raz w tygodniu. No chyba, że przedstawiciele samorządu są hipokrytami - z jednej strony namawiają do przesiadki na rower, a z drugiej umożliwiają to tylko przez 8-10 miesięcy w roku.

Po piąte - promocja.

Rower na pl. ZamkowymRower na pl. Zamkowym Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Skoro jesteśmy już przy temacie promocji, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt wizerunkowy. Obecnie drogi rowerowe odśnieża dziś niewiele polskich miast - wciąż więc można bardzo dużo zyskać wizerunkowo zaczynając to robić dzisiaj. Za kilka lat będzie to już tak oczywiste, że na nikim nie zrobi wrażenia.

Po szóste - można zyskać.

I nie chodzi tu o zysk finansowy. Miastom rower zwyczajnie się opłaca. Zimą, gdy komunikacja miejska zawodzi, a korki rosną, rower dla miast jest szczególnie opłacalny.

Mało tego - rowerzysta zimowy, to rowerzysta dla miasta najcenniejszy. Bo skoro nie boi się zimy, to tym bardziej nie przestraszy się letniego deszczu, czy jesiennej mgły. Bo nie będzie udawał, że rowerem nie da się jechać do pracy z powodu większych zakupów, czy konieczności zawiezienia dzieci do przedszkola. Takich rowerzystów naprawdę warto mieć dużo!

Po siódme - nie stracić kasy.

Zimą na rowery?Zimą na rowery? Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl

Ewentualne wywrotki na drodze rowerowej nieodśnieżanej przez miasto z założenia, pomimo wielokrotnie powtarzanych próśb rowerzystów, mogą skończyć się (i powinny się kończyć!) żądaniem odszkodowań od zarządcy drogi i miasta. Polskie prawo nie dopuszcza możliwości, by odśnieżać ulice do połowy - tzn. tylko jezdnię, a drogi rowerowej już nie. Czy naprawdę musimy czekać na precedensowy wyrok w tej sprawie i odszkodowanie dla jakiegoś rowerzysty, by samorządy w końcu to zrozumiały?

Rafał Muszczynko

Więcej o: