Legenda MTB radzi: spinning i trenażer

Wasze nogi chcą kręcić bez względu na porę roku? Są na to sposoby. Przedstawię Wam dwa z nich - spinning, czyli trening na specjalnym rowerze stacjonarnym, i jazdę z użyciem trenażera. Dzięki nim zapomnicie o złej zimie i będziecie lepiej przygotowani do wiosny.

Zimowa pogoda może stanowić poważne wyzwanie i bardzo utrudnić jazdę na zewnątrz, a tym samym realizację zamierzonego planu treningowego i osiągnięcie celów na przyszły sezon.

Spinning i trenażer to wybawienie dla wszystkich, którzy chcą przejechać swoje bez względu na pogodę. Kenneth i ja mamy w piwnicy naszego domu salę treningową, a w niej dwa rowery spinningowe. Używamy ich zwykle 2-3 razy w tygodniu, zarówno do lekkich treningów regeneracyjnych, jak i do mocnych siłowych z niską kadencją.

Spinning to świetny sposób, żeby utrzymać formę bez względu na porę roku. Dwa zajęcia w tygodniu zapewniają zwykle bardzo dobry trening kardio, a także siłowy trening dla nóg. Formuła tych zajęć pomaga uzyskać właściwą motywację i podnieść swój puls. Dla mnie spinning świetnie sprawdza się także zimą, gdy chłód, śnieg i lód utrudniają długą jazdę na rowerze.

Do 3-4 razy sztuka

Pierwszy spinning dla większości, szczególnie dla tych bez formy, jest ciężki i nieco skomplikowany, m.in. z powodu braku wyczucia w ustawieniu odpowiedniego oporu w rowerze. Gdy prowadziłam zajęcia spinningowe, zawsze poświęcałam szczególną uwagę początkującym i mówiłam im, że powinni przyjść na zajęcia 3-4 razy, zanim podejmą decyzję, czy jest to dla nich odpowiednia aktywność.

Gdy uda się Wam wyczuć, jak działa ustawienie obciążenia, zauważycie, że to od Was zależy, jak ciężko chcecie ćwiczyć. Warto spróbować, mówię Wam! To świetna zabawa i jeden z najefektywniejszych treningów, który może sobie zaserwować większość z nas, bez względu na swoją formę i kondycję.

Jeśli zamierzacie potraktować spinning poważnie, prędzej czy później przyda się Wam pulsometr. To bardzo pomocne narzędzie dla tych, którzy chcą zainwestować w swoje zdrowie poprzez aktywność fizyczną. Jeśli planujecie uczestniczyć w dwóch zajęciach tygodniowo, proponuję, żeby jedne z nich potraktować jako mocny trening interwałowy. W drugich skupcie się na mocy, utrzymujcie puls ok. 20 uderzeń niższy od interwałowego i przez kilka minut podczas zajęć kręćcie z niską kadencją.

Bez muzyki ani rusz

Drugim sposobem na przetrwanie zimy jest trenażer, dobrze jest mieć go w pogotowiu. Przydaje się on jako uzupełnienie także wtedy, gdy macie dłuższy trening wytrzymałościowy zimą i trudno przejechać na zewnątrz ostatnią godzinę, bo wcześniej zesztywnieliście z chłodu. Idealnie jest taką godzinę spędzić w domu na trenażerze. Możecie sobie wtedy pozwolić w sumie na 3-4 godziny jazdy, ostatnia godzina w domu pozwoli Wam odzyskać normalną temperaturę ciała, zamiast marznąć do końca dnia. Z trenażerem jesteście w stanie zrealizować dobry plan treningowy, a wiele godzin w tygodniu na rowerze zimą, które zapewni, może być dobrą motywacją i zabawą.

Aby tak się stało, warto trzymać się pewnych reguł. Nie planujcie zbyt długich treningów. Proponuję 30 minut z krótkimi sprintami podczas ostatnich 15 minut jazdy bądź 3 razy po 2 minuty z wysokim pulsem na koniec sesji. Jeden dzień interwałów, jeden dzień mocy (z niską kadencją), jeden dzień krótkich sprintów - to dobry plan. Różnorodność jest równie ważna dla odpowiedniej motywacji, jak i postępu w treningach.

Zabawę z trenażerem niesłychanie ułatwia dobra muzyka. Zwykle rozgrzewam się, słuchając czy oglądając wiadomości, a pełny gaz włączam razem z głośną i mocną muzyką. Oby i Wam pomogła wyznaczyć rytm wylewanego zimą potu.

Zobacz też inne teksty z cyklu Legenda MTB radzi .

Gunn-Rita Dahle FlesjaaGunn-Rita Dahle Flesjaa fot. Multivan Merida Biking Team

Gunn-Rita Dahle Flesjaa - najbardziej utytułowana kobieta w historii MTB. Mistrzyni olimpijska, 9-krotna mistrzyni świata, 8-krotna mistrzyni Europy, 4-krotna zdobywczyni kryształowej kuli Pucharu Świata, aktualna mistrzyni świata w maratonie MTB. Tytuł ten zdobyła jako pierwsza 40-latka w historii. W 2009 r. wprawiła w osłupienie nie tylko kolarski świat, zostając mistrzynią Europy zaledwie 6 miesięcy po urodzeniu syna. W realizacji kolarskiej pasji i wychowaniu dziecka pomaga jej mąż Kenneth, który jest jej trenerem. Legendarna Norweżka od lat ściga się w barwach Multivan Merida Biking Teamu. Najważniejsze światowe laury nie są jej jedyną dwukołową ambicją. Gunn-Rita Dahle Flesjaa mocno angażuje się w promocję amatorskiego kolarstwa i jazdy na rowerze dla wszystkich. - Rower to przygoda, świetny środek transportu dla każdego i przede wszystkim mądra inwestycja w swoje przyszłe i obecne zdrowie - podkreśla zawodniczka Multivan Merida Biking Teamu. W październiku 2013 r. gościła w Polsce, m.in. otworzyła w Wieliszewie pierwszą trasę cross country w okolicy Warszawy i wystartowała w finale Merida Mazovia MTB Marathonu w Płocku. Gunn-Rita w internecie: gunnrita.com , facebook.com/gunnritadahleflesjaa .

Więcej o: