Kraków: Zamkną tunel pod torami - rowerzyści i piesi bez alternatywy

Niebawem tunel pod torami kolejowymi stacji Kraków-Płaszów, z którego korzystają piesi i rowerzyści, zostanie zamknięty. Pozostaną tylko okrężna droga, przesiadki w komunikacji miejskiej lub podróż samochodem. - Nie jest to tunel dla samochodów, żebyśmy musieli organizować objazdy na czas budowy - argumentuje Michał Pyclik

Firma Mota Engil, budująca estakadę tramwajowo-pieszo-rowerową Lipska - Wielicka rozpoczęła prace od przekładki mediów w rejonie placu budowy. Na razie roboty nie utrudniają życia mieszkańcom, ale już w przyszłym tygodniu wielu z nich czeka niemiłe zaskoczenie.

Przejście technologiczne pod wiaduktem kolejowym stacji Kraków-Płaszów, łączące ulice Gromadzką i Dworcową, zostanie zamknięte. Na stałe. Tym samym piesi zostaną pozbawieni możliwości przekroczenia torów w tym rejonie. - Właściwie nie można tego nawet nazwać tunelem dla pieszych, bo jego standardy są poniżej wymagań. Jest to tunel przełazowy dla obsługi ciekłociągu, po prostu tamtędy ludzie zwyczajowo przedostają się na drugą stronę torów - mówi Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, i od przyszłego tygodnia zaprasza pieszych z Płaszowa do korzystania z komunikacji miejskiej.

- Nie mogę w to uwierzyć, przecież chodzę tędy codziennie - nie kryje zaskoczenia młody mężczyzna, którego spotkaliśmy w tunelu. Nie on jedyny - w ciągu kilkunastu minut z przejścia skorzystało kilkadziesiąt osób - pieszych i rowerzystów. - Czyli w przyszłym tygodniu muszę iść naokoło? To dodatkowe 20 minut marszu... Chyba zostaje mi tylko samochód - rozkłada ręce chłopak.

Okolice tunelu od strony ul. Gromadzkiej obsługuje bowiem wyłącznie Tele-Bus. Nowa linia tramwajowa na Mały Płaszów oddalona jest od tego miejsca o kilometr. - Choć mieszkam po drugiej stronie, mam bilet miesięczny na tramwaj z Prokocimia. Przechodzę tunelem i mam dużo lepsze połączenie niż z Małego Płaszowa. Teraz muszę coś wymyślić - martwi się starsza kobieta. Potwierdza, że tunel technologiczny jest ostatnim przejściem pozwalającym pokonać plątaninę torów przy stacji kolejowej. - Kiedyś był tunel od ul. Wodnej, ale już go zalano. Ten jest obskurny i nie czuję się w nim bezpiecznie, ale bez niego będzie nam wszystkim dużo trudniej - ocenia mieszkanka Płaszowa.

Urzędnicy zapowiadają, że przekroczenie torów pieszo lub rowerem będzie możliwe dopiero po oddaniu do użytku estakady Lipska - Wielicka. - Nie jest to tunel dla samochodów, żebyśmy musieli organizować objazdy na czas budowy - argumentuje Michał Pyclik.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: