Elbląski Oficer Rowerowy: Miejsce roweru jest na jezdni, bo chodniki są dla pieszych

O tym, dlaczego w Elblągu nie ma dróg rowerowych z prawdziwego zdarzenia, po co jest kontrapas na ul. Wspólnej i dlaczego warto wprowadzić w Elblągu strefę Tempo 30 opowiada Marek Kamm, oficer rowerowy Elbląga.

Aleksandra Żyła: Jak się jeździ rowerem po Elblągu?

Marek Kamm: Prywatnie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze. Jeżdżę prawie 20 lat, przywykłem do elbląskich absurdów i nauczyłem się z nimi radzić. Natomiast kiedy mówię o odczuciach innych rowerzystów to daleko nam od stworzenia w Elblągu infrastruktury przyjaznej dla rowerzystów. Na pewno nie jest to łatwe, ze względu na prowadzone remonty dróg. Często zmienia się organizacja ruchu i trzeba od nowa uczyć się przejazdów ulicami. Chociaż z drugiej strony łatwiej przedostać się rowerem, niż samochodem.

Wielu rowerzystów twierdzi, że w Elblągu nie ma dróg rowerowych z prawdziwego zdarzenia.

Rowerzyści oczekują dróg asfaltowych. Nowe ścieżki rowerowe w Elblągu powstają na podstawie starych projektów i są wykonywane z polbruku. Tak jest na przykład przy przebudowie dróg 503 i 504 - projekty pochodzą z 2008 i 2009 roku, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o oficerze rowerowym, albo o tym, że rower może służyć do poruszania się po mieście. Interesowałem się tym tematem, ale na zmianę projektów nie było szans, bo miasto straciłoby dofinansowanie unijne.

Od zeszłego roku obowiązuje zarządzenie w sprawie standardów rowerowych dla Elbląga i tam zapisano wymóg tworzenia dróg rowerowych z nawierzchnią bitumiczną, czyli asfaltową. Nowe inwestycje będą prowadzone według nowych standardów, ale będziemy musieli jeszcze na nie poczekać.

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta poruszono temat kontrapasa na ul. Wspólnej. Radny Sławomir Kula nazwał go "dziwadłem" i przekonywał, że to niepotrzebne rozwiązanie. Jest potrzebne czy nie jest?

Kontrapas przy ul. Wspólnej powstał pilotażowo, aby pokazać elblążanom, że tego typu organizacja ruchu jest zgodna z przepisami. Na zachodzie Europy wydzielone pasy ruchu dla rowerzystów są normą. To najtańszy sposób na szybkie zbudowanie spójnej sieci dróg rowerowych, które skracają dystans. Dzięki temu jazda rowerem po mieście jest wygodniejsza i w przeciwieństwie do ścieżek rowerowych nie potrzebuje wydzielonej przestrzeni, bo sieci te powstają na istniejących ulicach oraz są tańsze w utrzymaniu.

Z tego co wiem, pan Sławomir Kula nie jeździ rowerem, prezentuje zatem punkt widzenia kierowcy. Mówił m.in. o tym, że blokuje się ul. Wspólna. Warto jednak pamiętać, że istnieje alternatywa w postaci ul. Agrykola i nie trzeba w nią w ogóle wjeżdżać. Gdyby z ul. Wspólnej korzystali głównie okoliczni mieszkańcy to nie tworzyłyby się żadne korki. A kontrapas w tym miejscu skraca drogę na stadion, do domu studenckiego i miasteczka szkolnego przy ul. Saperów.

W jakim kierunku powinna rozwijać się infrastruktura rowerowa w Elblągu?

Przy wszystkich głównych ulicach, z wyjątkiem odcinka przy ul. Grunwaldzkiej, mamy wydzielone drogi rowerowe. Przypomnę tylko raport magazynu Rowertour, w którym Elbląg znalazł się na 7. miejscu. Głównym kryterium był stosunek długości dróg rowerowych do ogólnej długości sieci drogowej w mieście. Ten wskaźnik jest niezły, ale jakość infrastruktury wciąż pozostawia wiele do życzenia. Patrząc na to, jaką politykę rowerową prowadzi chociażby Gdańsk, byłbym za tym, żeby wprowadzać strefy ruchu uspokojonego, czyli tzw. Tempo 30. To poprawiłoby jakość życia w mieście. Przy prędkości ograniczonej do 30 km/h jest bezpieczniej, zwiększa się również przepustowość ulic. Można utrzymywać mniejsze odstępy między pojazdami, dzięki czemu mieści się ich więcej na jednej zmianie świateł. Gdańsk na 30 proc. swojej sieci drogowej ma strefę Tempo 30 i my w tym kierunku powinniśmy zmierzać. Miejsce roweru jest na jezdni, tylko trzeba ją dostosować tak, aby rowerzyści nie bali się z niej korzystać. Póki co jeżdżą chodnikiem, narażając się na interakcje z pieszymi.

Jakie obszary mogłaby objąć strefa Tempo 30?

Naukowcy z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy opracowali plan rozwoju komunikacji zbiorowej w Elblągu, według którego strefa ta obejmowałaby 70 proc. powierzchni naszego miasta. Byłyby z niej wyłączone tylko główne ulice, na których dopuszczalne prędkości mogłyby pozostać większe. W państwach unijnych zbierane są podpisy pod inicjatywą, gdzie Parlament Europejski wprowadziłby takie rozwiązanie na wszystkich obszarach zabudowanych w całej Unii Europejskiej. W listopadzie będziemy wiedzieli, czy wymagany milion podpisów został zebrany i kiedy Parlament zajmie się tą sprawą.

Artykuł pochodzi z elbląskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: