Kraków: Jedna stacja rowerowa od dzielnicy, druga gratis

Jak przekonać radnych w dzielnicach, żeby zainwestowali w miejską wypożyczalnię rowerów? Skusić promocją. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu proponuje: dzielnice zasponsorują jedną stację, a drugą dostaną gratis. Promocja bardzo się podoba.

Budowa jednej stacji i zakup do niej rowerów kosztuje 50 tys. zł. Tyle musiałaby wyłożyć każda z dzielnic, żeby mieć u siebie stację. Znalezienie tej kwoty nie musi być proste, ale dzielnicom pomysł się spodobał. Na razie wytypowano osiem z nich. - Chodziło o dzielnice, które nie są położone na głębokich peryferiach. One powinni być ze sobą połączone - tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

W pobliżu przystanków

Propozycję dostały dzielnice: III, IV, V, VII, IX, XIII, XIV i XV. Pozytywna odpowiedź przyszła już z dzielnicy IV, inne jeszcze dyskutują, ale to raczej nie są spory światopoglądowe - radni zastanawiają się, jak wygospodarować pieniądze. - Radni dobrze wiedzą, że mieszkańcy coraz częściej przesiadają się na rowery - mówi Wojciech Krzysztonek, przewodniczący "Czternastki". - To liczne środowisko i nie wolno go lekceważyć.

- Nie wiem, jakie będzie stanowisko zarządu dzielnicy, ale na naszym terenie mieszka dużo studentów i to oni najczęściej wybierają rower - dodaje Rafał Miś, radny "Trójki". - Będę przekonywać kolegów, żebyśmy przystąpili do tego projektu.

Gdzie pojawią się stacje? Jeżeli rower miejski rzeczywiście ma być w przyszłości (niedługiej, jak zapewnia ZIKiT) elementem komunikacji zbiorowej, to stacje muszą być umieszczone w pobliżu przystanków, punktów przesiadkowych. - Zaproponowaliśmy dwie lokalizacje: przy pętli na Azorach i Krowodrzy Górce. Ale już zastanawiamy się nad kolejnymi, dwie stacje to mało - dodaje Jakub Kosek, przewodniczący dzielnicy IV.

Stacja dostaje nazwę firmy

Wskazane lokalizacje ZIKiT będzie konsultował ze środowiskami rowerowymi. Kiedy mieszkańcy Krakowa będą korzystać z nowych stacji? W tym roku uda się pewnie zbudować dziesięć z nich, w przyszłym roku, tuż przed sezonem, powinno ich być 19. - Podobny rodzaj współpracy chcemy zaproponować obiektom komercyjnym, na przykład sklepom - tłumaczy Pyclik. - Firmy inwestują w wyposażenie stacji, która potem staje obok ich budynków. Taka stacja dostaje nazwę firmy, a na rowerach mogą pojawić się jej reklamy.

Na razie mamy w mieście tylko trzy stacje - pod Wawelem, na placu Wszystkich Świętych i na Błoniach. Krakowianie jeszcze płacą za wypożyczenie roweru, ale za parę miesięcy korzystanie będzie darmowe dla tych, którzy posiadają Krakowską Kartę Miejską. W tej chwili po mieście jeździ niewiele ponad 20 rowerów, dziennie wypożyczane są od kilkunastu do 30 razy. Od końca maja tego roku miejskie rowery zarobiły dla miasta 7 tys. zł.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: