Wrocławski rynek otwarty dla rowerzystów. Niestety tylko rano

Od 1 sierpnia w godzinach od 5 do 9 rowerzyści będą mogli legalnie jeździć po Rynku! Otwarcie wrocławskiego Rynku dla rowerów to jeden z postulatów naszej kampanii "Zielona fala dla pieszych i cyklistów". Przekonujemy, że Wrocław nie będzie miastem przyjaznym rowerzystom, dopóki mają oni zakaz wjazdu na centralny miejski plac.

Zresztą wprowadzony w 2001 r. zakaz nie działa: na Rynku jest oficjalna wypożyczalnia miejskich rowerów, a cykliści często i tak jeżdżą po placu.

Pod naszą petycją do prezydenta Rafała Dutkiewicza w tej sprawie podpisało się 2 tys. osób. W czerwcu przekazaliśmy podpisy prezydentowi.

Dutkiewicz po konsultacjach ze swoimi urzędnikami zdecydował: od 1 sierpnia Rynek w godzinach 5-9 będzie otwarty dla rowerzystów.

Dlaczego tylko rano? - Rynek jest duży, ale niemal cały czas odbywają się tam jarmarki, koncerty, pokazy, a to sprawia, że ta przestrzeń się zmniejsza. Na Rynku rodzice nie trzymają dzieci za rękę - mogą biegać beztrosko, ale muszą być bezpieczne - tłumaczy Paweł Czuma, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej i b. rzecznik prezydenta, który sprawę rowerów na Rynku pilotował. - Dlatego miasto pozwoliło na przejazd po Rynku rowerem w godzinach, które nie będą kolidować z imprezami i w których ruch pieszych jest znikomy. Myślę, że rowerzyści będą zadowoleni - wyznaczone godziny otwarcia Rynku to czas, w którym większość ludzi dojeżdża do pracy.

Z decyzji prezydenta cieszą się miejscy urzędnicy odpowiedzialni za rowery.

- Jestem przekonany, że rowerzyści przyjmą deregulację z zadowoleniem, a swoją postawą pokażą, że decyzja była słuszna - mówi Daniel Chojnacki, oficer rowerowy. - Zniesienie zakazu to wyraz realizowanej przez miasto polityki rowerowej - symbol, ale ważny i istotny. Liczę na wzajemny szacunek i zrozumienie wśród pieszych i rowerzystów, a na pewno wrocławski Rynek będzie przykładem dużej strefy przyjaznej i pieszym, i rowerzystom.

Przedstawiciele rowerzystów krok miasta doceniają, ale przypominają: cel to całkowite otwarcie Rynku dla cyklistów.

- Ta drobna zmiana cieszy nasze środowisko, ale liczymy na więcej - przyznaje Jakub Nowotarski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. - Nasze argumenty pozostają bez zmian, chcemy całkowitego zniesienia zakazu jazdy po Rynku. To kwestia jednej decyzji. Zakaz jest martwym przepisem, nikt go nie egzekwuje. Mimo że rowerzyści cały czas jeżdżą przez Rynek, nie słyszałem o przypadku potrącenia dziecka czy pieszego. Niemniej jednak doceniamy ten gest.

- Co do argumentu potrąceń - pod kołami samochodów często giną piesi, ale to nie powód, by zakazać jazdy samochodem po drogach Wrocławia - dodaje Radek Lesisz z WIR.

Cezary Grochowski, też z WIR, podsuwa konkretny pomysł: - Gestem dobrej woli byłoby całkowite zniesienie zakazu na okres próbny, np. na wakacje, i sprawdzenie potem, czy liczba wypadków z udziałem rowerzystów w Rynku się zwiększyła.

Komentuje Mikołaj Chrzan, redaktor naczelny wrocławskiej Gazety Wyborczej

Dzięki dwóm tysiącom obywateli, którzy podpisali się pod petycją "Gazety Wyborczej", dzięki wsparciu Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej , dzięki słusznej decyzji prezydenta Rafała Dutkiewicza od 1 sierpnia spokojnie jadący rowerzysta będzie mógł legalnie przejechać po Rynku.

Na razie to prawo będzie ograniczone do godzin porannych. Wtedy na Rynku jest niewielu pieszych, a sporo ludzi dojeżdża na rowerze do szkoły czy pracy.

Czy takie rozwiązanie jest wystarczające? Nie. Rynek, a przynajmniej jego określone fragmenty, powinien być dostępny dla rowerzystów całą dobę. Ale cieszę się, bo to krok w dobrym kierunku. W Gdańsku - zanim całkowicie otwarto dla rowerów ul. Długą i Długi Targ (a więc miejsca również zatłoczone, a węższe niż wrocławski Rynek) - rowery wpuszczano w godzinach 19-9. Tam eksperyment dowiódł, że nie ma się czego bać, bo rowerzyści nie rozjeżdżają pieszych.

Natomiast tę garstkę idiotów, którzy myślą, że szybki slalom między pieszymi to najlepsza zabawa, trzeba bezwzględnie karać mandatami, niezależnie od tego, czy pojawiają się na Rynku, czy - dużo częściej - na chodnikach w innych częściach miastach.

Artykuł pochodzi z wrocławskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: