Bydgoski ratusz chce uruchomić wypożyczalnię rowerów. I to szybko

Wypożyczalnia roweru miejskiego będzie jednym z priorytetów ratuszowego zespołu ds. polityki rowerowej. Rowerzyści podpowiadają ekspertom, gdzie obowiązkowo ustawić pierwsze stacje.

Decyzja o tym, jakie będą najważniejsze zadania zespołu ds. polityki rowerowej, zapadła na pierwszym spotkaniu. - Ustaliliśmy, że mamy trzy nadrzędne cele - mówi Łukasz Niedźwiecki, szef zespołu i jednocześnie zastępca prezydenta miasta. - To opracowanie spójnej polityki rowerowej Bydgoszczy, wypracowanie standardów rowerowych i uruchomienie wypożyczalni roweru miejskiego.

O rower publiczny postulowała "Gazeta" w ramach akcji "Śródmieście! Odmieńcie je wreszcie!". Taki system działa już w dużych miastach Polski, m.in. we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie czy Poznaniu. I świetnie się sprawdza.

Pomysł spodobał się środowiskom rowerowym i urzędnikom. Ci drudzy chcą wprowadzić rowery miejskie na ulice Bydgoszczy już wiosną przyszłego roku. - Do końca września zespół opracuje szczegółowy program inwestycji wraz z lokalizacjami stacji, na których będzie można wypożyczać rowery - mówi Niedźwiecki. - Przygotujemy także specyfikację przetargową.

Zespół - wraz z drogowcami i środowiskami rowerowymi - chce dokładnie przyjrzeć się funkcjonowaniu takich wypożyczalni w Polsce. - Dlatego poprosiliśmy o przygotowanie szczegółowych informacji na temat rowerów publicznych w innych miastach - mówi szef zespołu. - Tym samym nie będziemy powielać błędów innych, ale brać przykłady z tych miast, w których system sprawdza się najlepiej.

Wojciech Bulanda, prezes Bydgoskiej Masy Krytycznej i członek zespołu, osobiście pojechał sprawdzić, jak to działa w stolicy. - Postawiłem sobie za cel, że poruszam się po Warszawie, korzystając wyłącznie z roweru miejskiego - mówi Bulanda. - I udało się.

Przejazd ponad 8 km z dworca autobusowego do centrum Warszawy zajął mu ok. 25 minut. - A wszystko kosztowało złotówkę - mówi Bulanda. - O wiele więcej zapłaciłbym, wybierając komunikację miejską. I pewnie byłoby wolniej. Do wyboru miałem jeszcze metro - wprawdzie szybsze, ale za to droższe.

Zdaniem Bulandy rower miejski w Bydgoszczy to strzał w dziesiątkę. - To jest dokładnie to, czego nam potrzeba, czyli możliwość wyboru środków transportu w mieście - uważa prezes Masy Krytycznej. - Jeżeli rower miejski powstanie, stacje z rowerami muszą obowiązkowo znaleźć się przy dworcu PKP i PKS, żeby umożliwić podróżnym szybkie przemieszczanie się do centrum.

W stolicy rowery wyposażone są w trzybiegową piastę. - W Bydgoszczy warto by było pomyśleć nad rowerami z siedmiobiegową piastą z racji ukształtowania terenu w mieście - uważa Bulanda. - Chodzi przede wszystkim o górny taras. Można także rozważyć zamontowanie na stałe zegara, dzięki czemu użytkownik wiedziałby, ile jeszcze czasu może jechać bez opłat.

Środowiska rowerowe przypominają także, że system roweru miejskiego bez odpowiedniej infrastruktury - przyjaznej rowerzystom - nie będzie mieć sensu. - Brak infrastruktury utrudni korzystanie z roweru publicznego - mówi Bulanda. - Nie będzie także możliwe szybkie dotarcie do poszczególnych stacji, a to oznacza, że trzeba będzie więcej płacić za wypożyczenie.

Artykuł pochodzi z bydgoskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: